|
W świecie nauki wszystko zmienia się jak w kalejdoskopie. Badacze najpierw z właściwą sobie arogancją prezentują jedną teorię, by niedługo potem ją przedefiniować. Tym razem naukowcom udało się trafić na ślad galaktyki oddalonej od nas o 12,8 miliardów lat świetlnych.
Znalezisko może wywrócić do góry nogami funkcjonujące dotąd założenia dotyczące początków wszechświata. Jest to najdalsza jak dotąd odkryta przez człowieka galaktyka, a w jej wnętrzu znajduje się supermasywna czarna dziura. - poinformował serwis "Live Science". Wielu specjalistów nie kryje zaskoczenia, że w odległości 12,8 miliarda lat świetlnych udało się odnaleźć galaktykę wielkości Drogi Mlecznej. Musiałoby to bowiem oznaczać, że tuż po powstaniu wszechświata formowały się potężne galaktyki. Obserwowany przez naukowców obiekt widziany jest bowiem tak, jak wyglądał niemal 13 miliardów lat temu, a dotychczasowe koncepcje zakładały, że wszechświat powstał 13,7 miliardów lat temu.
"To zaskakujące, że tak olbrzymia galaktyka istniała, kiedy wszechświat liczył sobie szesnastą część obecnego wieku i do tego zawierał czarną dziurę miliard razy masywniejszą niż Słońce. Galaktyka i czarna dziura musiały się uformować bardzo szybko we wczesnym wszechświecie." - powiedział Tomotsugu Goto z Uniwersytetu Hawajskiego, który jest jednym z autorów odkrycia.
Dotychczas dzierżycielem rekordu była galaktyka odkryta w 2005 r. oddalona o 12,5 miliarda lat świetlnych.
"To odkrycie otworzyło nowe okno dla badań ewolucji galaktyk i czarnych dziur na początku wszechświata." - powiedział Yousuke Utsumi z Narodowe Obserwatorium Astronomicznego w Japonii.
Szczegółowe informacje o odkryciu zostaną wkrótce opublikowana na łamach popularnego czasopisma naukowego "Monthly Notices of the Royal Astronomical Society".
W tej sytuacji warto sobie zadać pytanie, czy warto wciąż ufać teoriom naukowców, którzy mimo kolejnych odkryć wciąż kurczowo trzymają się dotychczasowego modelu powstania wszechświata wprowadzając doń tylko kolejne udziwnienia? niewiarygodne.pl
|