Nowy model roju Leonidów, uwzględniający najnowsze obserwacje, wskazuje, że w tym roku w listopadzie może nas czekać aktywność sięgająca nawet ponad 200 meteorów na godzinę - informuje Jeremie Vaubaillon z Instytutu Mechaniki Nieba i Obliczania Efemeryd (IMCCE).
Do niedawna wydawało się, że utworzony przez kometę 55P/Tempel-Tuttle rój Leonidów ma okres świetności za sobą. Kometa ta powróciła w najbliższe okolice Słońca w roku 1998 i przez to w latach 1998-2002 można było obserwować deszcze meteorów, które sięgały aktywnością nawet 3 000 zjawisk na godzinę.
Modele teoretyczne opisujące ewolucję roju cząstek wyrzuconych z komety 55P/Tempel-Tuttle na przestrzeni ostatnich kilkuset lat, pokazywały jednak wyraźnie, że rok 2002 był ostatnim, w którym istniała szansa na obserwowanie prawdziwego deszczu meteorów.Listopad 2008 roku zmienił jednak trochę sytuację. Na początku tego miesiąca Jeremie Vaubaillon przewidział aż dwa dodatkowe momenty wzmożonej aktywności Leonidów 2008. Pierwszy miał wypaść już w nocy z 16 na 17 listopada o godzinie 2.32, kiedy to Ziemia miała się spotkać z materiałem wyrzuconym z komety w roku 1466. Wiązały się z tym dwie dobre wiadomości. Po pierwsze, moment ten był korzystny dla obserwatorów w Polsce. Po drugie, przewidywano 25-100 meteorów na godzinę.
Okazało się, że Vaubaillon trafił niemal w dziesiątkę. Z danych zaprezentowanych na stronie International Meteor Organization wynikało, że najwięcej meteorów z roju Leonidów można było podziwiać w nocy z 16 na 17 listopada w okolicach godziny 2.59, a więc tylko niespełna pół godziny później niż wskazywały modele. W przypadku tak trudnej sprawy, jak modelowanie strumieni meteorowych, przesunięcie typu pół godziny to w zasadzie precyzja idealna.
Co więcej, choć przewidywano aktywność sięgającą od 25 do 100 meteorów na godzinę, prawdzie okazały się najbardziej optymistyczne prognozy. W maksimum można było bowiem podziwiać aż 95 zjawisk na godzinę.
W minioną środę Vaubaillon opublikował wyniki swojego najnowszego modelu. Zamierza je zaprezentować na International Meteor Conference 2009, która odbędzie się w najbliższych dniach w Chorwacji. Z obliczeń wynika, że 17 listopada 2009 roku jest szansa na całkiem dużą aktywność, ze względu na to, że Ziemia spotka się z dwoma śladami pyłowymi wyrzuconymi z komety macierzystej w latach 1466 i 1533.
Do spotkania dojdzie mniej więcej w tym samym momencie, z pierwszym śladem o godzinie 22.43 naszego czasu, a z drugim o 22.50. Złożenie obu tych maksimów może dać liczbę meteorów przekraczająca 200 na godzinę.
Vaubaillon nie wyklucza jednak, że - tak jak w roku 2008 - maksimum przesunie się na moment o pół godziny lub nawet godzinę późniejszy. To akurat byłoby korzystne dla obserwatorów w Polsce, bo radiant roju (miejsce, z którego zdają się wylatywać meteory) znajdujący się w konstelacji Lwa, wraz z upływem nocy wznosi się coraz wyżej nad horyzontem. W prognozowanym momencie radiant znajduje się bowiem tylko 10 stopni nad horyzontem, ale godzinę później już ponad 15 stopni.
To nie koniec dobrych wiadomości dla miłośników astronomii. W tym roku nów Księżyca wypada 16 listopada, a więc stworzy idealne warunki do obserwacji Leonidów. Pozostaje tylko liczyć na dobrą pogodę i opóźnienie maksimum o ponad godzinę. onet.pl
|