Słońce, które kojarzymy z ciepłem i życiem, ma również ciemną stronę. Jego nadmierna aktywność może nas nawet zabić.
Wszyscy, którzy uwielbiają wygrzewać się na plaży, dziś już trochę obawiają się niekontrolowanego igrania ze słońcem. Strach przed rakiem skóry może zepsuć najlepszy urlop. Jednak prawie nikt nie zdaje sobie sprawy, że promienie słoneczne działają na nasze zdrowie nawet wtedy, kiedy wrócimy ze słonecznej plaży i szczelnie zasłonimy wszystkie okna. Nie chroni przed nim również noc. Słońce jest aktywne cały czas. Na jego powierzchni rozgrywają się dantejskie sceny – występują magnetyczne burze, ogromne erupcje gorącej plazmy, w wyniku których przez cały Układ Słoneczny przebiega fala uderzeniowa wiatru słonecznego, zaburzająca funkcjonowanie ziemskiego pola magnetycznego i otaczającej naszą planetę jonosfery.
Dziś naukowcy przekonują się, że te zjawiska mają ogromne znaczenie dla naszego samopoczucia i zdrowia. Wpływa na nas nie tylko codzienna kosmiczna pogoda kształtowana przez zmienną aktywność Słońca, intensywność wiatru słonecznego i promieniowania kosmicznego, ale także pojawiające się średnio co 11 lat ciemne plamy na powierzchni naszej gwiazdy, świadczące o największej aktywności jej pól magnetycznych.
Złowrogie burze słoneczne
Jak mocno burze na Słońcu oddziałują na organizmy żywe i mogą stanowić realne zagrożenie dla naszego zdrowia, wykazali w pierwszym tego typu eksperymencie na świecie naukowcy z uniwersytetów w Grecji, Azerbejdżanie i Bułgarii. Przez dwa lata (od lipca 2006 do marca 2008 roku) uczeni z Baku mierzyli codziennie tętno siedmiu osobom biorącym udział w badaniu oraz monitorowali ich stan zdrowia. W tym samym czasie w Neutron Monitor Station w Atenach naukowcy badali natężenie docierającego do Ziemi promieniowania kosmicznego (wskaźnik CRI – cosmic ray intensity).
Adobe Flash Player not installed or older than 9.0.115!
Badając intensywność CRI, można ustalić, kiedy na Ziemi zwiększa się aktywność pola magnetycznego, ponieważ w tym czasie ilość promieniowania docierającego do naszej planety gwałtownie się zmniejsza. Fizycy nazywają to zjawisko efektem Forbusha. Szczególnie istotny dla badania był grudzień 2006 roku, kiedy aktywność Słońca była na tyle duża, że spowodowała burzę magnetyczną na Ziemi.
Po dwóch latach pomiarów naukowcy dowiedli, że serce człowieka reaguje na zmiany w aktywności słonecznej. Okazało się, że nasz puls gwałtownie przyspiesza już trzy dni przed największymi wybuchami na Słońcu, osiąga apogeum na dzień przed największym nasileniem burzy. Potem na chwilę spada, aby znowu wzrosnąć w odpowiedzi na efekt Forbusha, czyli spadek promieniowania na Ziemi. Tak stało się właśnie w grudniu 2006 roku. Nagłe skoki i spadki tętna wyciszają się trzy dni po burzy, a wtedy puls osiąga normalny poziom. Jak wykazały badania, w trakcie burzy geomagnetycznej oraz podczas działania efektu Forbusha tętno może się podnieść z normalnego poziomu 60-70 uderzeń na minutę aż do 84. U zdrowych ludzi zmiana ta nie wpływa znacząco na stan zdrowia. Jak twierdzą kardiolodzy, u osób cierpiących na chorobę wieńcową puls powyżej 70 uderzeń na minutę w stanie spoczynku może być groźny dla serca, a nawet spowodować zawał.
Słońce, które kojarzymy z ciepłem i życiem, ma również ciemną stronę. Jego nadmierna aktywność może nas nawet zabić.
I rzeczywiście, w trakcie burz na Słońcu zawały zdarzają się częściej niż w czasie, kiedy nasza gwiazda jest spokojna. Dowiodły tego dwa niezależne badania prowadzone przez uczonych w Rosji i Meksyku. Badacze prześledzili odnotowane przypadki ataków serca w Mexico City z lat 1992-1996 oraz w Moskwie i Sankt Petersburgu z lat 1989-1990, i porównali je z datami występowania w tym czasie wzmożonej aktywności słonecznej. Okazało się, że w okresie występowania erupcji na Słońcu na Ziemi we wszystkich trzech miastach zaobserwowano podobny wzrost liczby ataków serca, wynoszący średnio 10,5 procent. Zależność ta nie może więc być przypadkowa.
Ziemia prowokuje samobójców
Zaburzenia pola magnetycznego Ziemi bywają powodowane nie tylko działalnością Słońca, lecz także mają wewnętrzny rytm. Jak donosi „New Scientist”, w 2008 roku odkrył go prof. Oleg Szumiłow z Północnego Instytutu Problemów Przemysłowych i Ekologicznych po przeanalizowaniu zmian aktywności magnetycznej Ziemi w latach 1948-1997. Uczony ustalił, że wzrasta ona regularnie trzy razy do roku – pierwszy raz od marca do maja, potem w lipcu i ostatni raz w październiku.
Jednocześnie zauważył, że te trzy okresy aktywności magnetycznej zbiegają się ze wzrostem liczby samobójstw odnotowywanych przez policję w Kirowsku, gdzie mieści się instytut. Wygląda więc na to, że w jakiś sposób anomalie magnetyczne prowokują ludzi do targnięcia się na swoje życie. Prawdopodobnie istnieje także związek pomiędzy zaburzeniami pola magnetycznego a wzrostem przypadków depresji – donosi „British Journal of Psychiatry”. Choroba najczęściej ujawnia się w drugim tygodniu po wystąpieniu silnej burzy magnetycznej. W brytyjskich szpitalach psychiatrycznych notuje się wtedy wzrost aż o 36,2 proc. liczby hospitalizowanych z jej powodu. Naukowcy nie są jeszcze pewni, dlaczego Słońce i zaburzenia pola magnetycznego tak mocno oddziałują na ludzi. Przypuszczają, że wahania w magnetosferze mają wpływ na szyszynkę, gruczoł odpowiedzialny za regulację rytmu serca oraz produkcję melatoniny, hormonu sterującego naszym wewnętrznym rytmem dobowym. Niezbyt korzystne dla naszego zdrowia mogą być również wywołane wybuchami na Słońcu zmiany natężenia pola elektrycznego w jonosferze. Jak dowiódł dr Neil Cherry z Lincoln University w Nowej Zelandii, wyładowania te wpływają na tak zwany puls Ziemi, zwany fachowo rezonansem Schumanna.
Ciemne plamy co 11 lat
Słońce, które kojarzymy z ciepłem i życiem, ma również ciemną stronę. Jego nadmierna aktywność może nas nawet zabić.
To naturalne zjawisko polega na wysyłaniu przez naszą planetę 8 razy na sekundę fal o bardzo niskiej częstotliwości (7,8 Hz), które są słyszalne jedynie za pomocą najczulszych instrumentów. Jonosfera stanowi swoisty silnik elektryczny napędzający to zjawisko, który ulega jednak zaburzeniu w wyniku wyładowań na Słońcu. Według dr. Cherry’ego to subtelne nieregularności w pulsie Ziemi wpływają na ludzki organizm, rozregulowując wydzielanie melatoniny i powodując problemy zdrowotne, złe samopoczucie psychiczne oraz niepokój.
Zjawiska nasilają się szczególnie co 11 lat, kiedy nasza gwiazda wchodzi w cykliczny okres wzmożonej aktywności. Niezbyt silne burze na Słońcu zdarzają się często, ale co mniej więcej 11 lat pojawiają się na nim ciemne plamy świadczące o zwiększonej aktywności magnetycznej gwiazdy i możliwości powstania najsilniejszych burz. Kolejny pik w aktywności Słońca spodziewany jest na lata 2012- 2014. Przygotujmy się więc na spadek formy.