|
Strona 1 z 6 Od czasów najdawniejszych astrologowie informowali ludzi o wpływie, jaki wywierają cykliczne zjawiska w kosmosie na sprawy ziemskie. Wbrew rozpowszechnionemu mniemaniu, wiedza ta nie sprowadza się tylko do możliwości prognozowania przyszłości konkretnego człowieka: astrologia dostarcza również możliwości przewidywania momentów przełomowych dla każdej zbiorowości, dla której możemy określić moment jej powstania.
Np. dla organizacji może to być dokładna data jej zarejestrowania lub odbycia pierwszego posiedzenia, dla państwa - moment objęcia władzy przez pierwszego monarchę lub inne wydarzenie obejmujące całą zbiorowość i rozstrzygające z punktu widzenia jej historii. Horoskopy można stawiać małżeństwom i innym związkom międzyludzkim, instytucjom, przedsięwzięciom, a nawet zwierzętom. Co więcej, przy pomocy astrologii można wyjaśniać nie tylko przyszłość, lecz także teraźniejszość i przeszłość. Znając dokładną datę narodzin człowieka, o którym wiemy, kiedy umarł, możemy lepiej zrozumieć, dlaczego prawdopodobieństwo śmierci akurat w tym momencie, w którym ona nastąpiła, było większe niż w innych i na czym polegało. Astrologii najczęściej przypisuje się rodowód egipski lub babiloński. Wspomnieć trzeba, że równolegle rozwijała się ona również w Chinach, tam jednak oparła się na innych zasadach, które trudno byłoby sprowadzić do naszych. Niebywały rozkwit astrologii nastąpił w starożytnym Rzymie. Nie oznacza to jednak, aby astrologom, zwanym tam Chaldejczykami, żyło się dostatnio i bezpiecznie. Nierzadkie były przypadki, że autor niepomyślnej lub po prostu błędnej przepowiedni zostawał skazany na wygnanie lub nawet na śmierć. Oktawian August jak ognia obawiał się wszelkich przepowiedni swojej śmierci, dlatego też "na wszelki wypadek" wygnał z Rzymu wszystkich wróżbitów. Septimus Sewerus, zanim został cesarzem, ożenił się z pewną Syryjką tylko dlatego, że z jej horoskopu wynikało, iż będzie żoną władcy. Panujący wówczas cesarz Commodus, dowiedziawszy się o tym, rozkazać miał, aby zabito Sewerusa. Traf chciał, że nie zdążył, bo sam został zabity, a wtedy spełniła się przepowiednia: następcą Commodusa istotnie został Sewerus. W czasach późniejszych jedną z najsłynniejszych trafnych przepowiedni było ostrzeżenie dla Londynu przed wielkim pożarem i zarazą, które zapowiedziane zostały na lata 1665 i 1666. Z prognozą tą wystąpił astrolog William Lilly. Okazała się ona do tego stopnia trafna, że brytyjska Izba Gmin oskarżyła Lilly'ego o to, że sam spowodował wspomniane nieszczęścia, chcąc dowieść niedowiarkom słuszności swego ostrzeżenia. Oczywiście zdarzały się też prognozy błędne, a czasem wręcz kompromitujące. Dodatkowej pikanterii przypadki takie nabierały wówczas, gdy prognoza pochodziła od astrologa znanego i uważanego za biegłego w swej sztuce. Na przełomie XVI i XVII wieku przygoda taka spotkała Galileusza, który przepowiedział swojemu mecenasowi, księciu Toskanii, długie i szczęśliwe życie. Książę umarł niespełna miesiąc później. W wiekach XVII i XVIII astrologia przeżywała wyraźny spadek popularności związany z nasilającym się przenikaniem do świadomości warstw wykształconych idei Kartezjusza i ulegających wpływom ówczesnego światopoglądu naukowego. Wystarczające dla wcześniejszych opisów świata pytania "co?", "gdzie?" i "kiedy?" coraz częściej uzupełniane były pytaniem "jak?", które uznane zostało za kluczowe. Astrologowie nie znali i do tej pory nie znają na to pytanie zadowalającej odpowiedzi. Wiadomo już wprawdzie, że najbliższe Ziemi ciała niebieskie mają pewien wpływ na samopoczucie i stan zdrowia człowieka oraz wszystkich organizmów żywych, pływy oceaniczne czy aktywność sejsmiczną, nadal jednak nie wiemy, w jaki sposób miałyby powodować np. większe prawdopodobieństwo niepowodzenia jakiegoś przedsięwzięcia podejmowanego przez człowieka względem innych ludzi. Nauce udało się wykryć i zbadać wiele rodzajów promieniowania docierającego do nas z kosmosu i oddziałującego na ziemską biosferę, jednak żaden z nich nie może odmieniać losu czy powodować czyjejś sympatii, niechęci, klęski lub sukcesu. Wobec braku odpowiedzi typu fizykalnego, w astrologii zaczęło przeważać podejście psychologistyczne. Odstąpiono od powszechnego wcześniej założenia, że ludzkim losem sterują gwiazdy i że jest on w nich zapisany od początku do końca - tak, iż aby poznać przyszłość, wystarczy jedynie odpowiednio dokładne odczytanie. Przeważać zaczęło natomiast przekonanie, że to, o czym informuje nas astrologia, jest jedynie grą pewnych potencjałów i układem możliwości, z których możemy skorzystać lub nie, w zależności od indywidualnego aktu woli. Mówiąc w uproszczeniu: urodzeniowy kosmogram każdego człowieka informuje zarówno o jego atutach i szansach, jak i zagrożeniach i słabościach. W pewnych momentach i okresach życia jedne z tych potencjałów uaktywniają się i nabierają znaczenia, podczas gdy inne tę aktywność i znaczenie tracą. W tej sytuacji zadaniem astrologa jest rozpoznanie i scharakteryzowanie najpierw - owych potencjałów, potem - ich odniesień do danego momentu życia. Do zadań człowieka, który prosi o poradę, należy natomiast właściwe skorzystanie z uzyskanej w ten sposób informacji. W XX wieku astrologia ostatecznie przestała być domeną astronomów, za to poważniej zainteresowali się nią psycholodzy (na czele z noblistą C.G. Jungiem), antropolodzy kulturowi i religioznawcy. Wielu praktykujących astrologów stwierdziło, że w pracy nad horoskopem czynności z zakresu astronomii (obliczanie pozycji ciał niebieskich względem danego miejsca i momentu) stanowią zaledwie 10 %, a pozostałe 90 % przypada na czynności z zakresu szeroko pojętej humanistyki (interpretacja w oparciu o elementy psychologii, socjologii, wiedzy o kulturze itp.). Jednym z dowodów renesansu astrologii już w latach trzydziestych i czterdziestych stało się zainteresowanie nią ze strony nazistów. Kluczową osobą w kręgu astrologów współpracujących w tym okresie z Niemcami był niejaki Krafft. Udało mu się przewidzieć zamach bombowy na Hitlera, który nastąpił 9 listopada 1939 roku w Monachium. Przez moment Krafft był nawet podejrzanym, bo nazistom trudno było uwierzyć w taką dokładność przepowiedni. Szybko mu jednak zaufali, powierzając zadanie niezwykłe: miał zaadaptować proroctwa Nostradamusa dla potrzeb goebbelsowskiej propagandy, co zresztą skrupulatnie wykonał. W czasie walk Afrika Korps toczonych w Libii i w Egipcie przepowiedział porażkę tej formacji, opierając się na porównaniu horoskopu generała Rommla z jego alianckim odpowiednikiem, generałem Montgomerym. Klęska Niemców w Afryce wkrótce stała się faktem, a generał Rommel, zwany wcześniej "lisem pustyni" i uważany za jednego z najzdolniejszych wyższych oficerów Wehrmachtu, w 1944 roku popadł w niełaskę u Hitlera i posądzony o uczestnictwo w spisku na życie fuhrera, został zmuszony do popełnienia samobójstwa. Krafft przeżył Rommla zaledwie o kilka miesięcy. On także popadł w niełaskę: oskarżony o szpiegostwo, trafił do obozu koncentracyjnego i tam zmarł. Lata pięćdziesiąte otwierają nową epokę w dziejach astrologii. Badania francuskiego statystyka Michela Gaquelina dowiodły związków pomiędzy urodzeniową pozycją niektórych ciał niebieskich, a późniejszymi preferencjami zawodowymi. W ślad za tymi poszły badania innych statystyków. Okazało się np. że najwięcej laureatów Nagrody Nobla swoje urodzeniowe Słońce miało w znaku Panny (urodziło się od 23 sierpnia do 22 września), najwięcej wypadków drogowych mają na swoim koncie kierowcy urodzeni w znakach Bliźniąt i Ryb, a najwięcej ludzi urodziło się w znakach Barana i Byka (daje się to wyjaśnić również bez uciekania się do astrologii: najwięcej poczęć zdarza się w lipcu i sierpniu jako miesiącach wakacyjno-urlopowych, a po doliczeniu dziewięciu miesięcy otrzymujemy właśnie fazę Barana lub Byka). Oprócz urodzeniowej pozycji Słońca badaniom statystycznym poddawano także pozycje planet oraz takich elementów urodzeniowego kosmogramu jak ascendent (punkt wschodzący nad horyzontem w chwili narodzin) czy descendent (punkt zachodzący nad horyzontem, po przeciwnej stronie ascedentu). Rezultaty niejednokrotnie okazywały się obiecujące, jednak do bezspornego sukcesu wciąż jeszcze trochę brakuje, tak więc potrzebne są dalsze badania. Nikt nie zna odpowiedzi na pytanie "jak?", nie jest ona jednak konieczna, aby stwierdzać istnienie pewnych prawidłowości i ich wpływu na nasze życie. Nie są tu również konieczne żmudne badania statystyków: każdy z nas dysponuje zasobem własnych obserwacji i uzyskanych tą drogą danych. Sami więc możemy istnienie tych prawidłowości i ich wpływu stwierdzić - jeżeli tylko zainteresujemy się nieco bliżej zarówno całą astrologią, jak i jej "elementarzem", czyli podstawowym podziałem na 12 znaków Zodiaku. Konfrontacja nabytej wiedzy z dostępną każdemu rzeczywistością nawet największym niedowiarkom wykazać powinna, że jednak "coś w tym jest".
|