|
Archeolodzy mówią o setkach ludzkich kości.
O zaginionej armii perskiego króla Kambyzesa II pisał Herodot. Kambyzes (syn Cyrusa Wielkiego) wysłał 50 000 żołnierzy z Teb, aby zaatakowali oazę Siwa. Ich celem było zniszczenie świątyni Amona po tym, jak kapłani tego boga odmówili legitymizacji rządów Kambyzesa w Egipcie. Po siedmiu dniach wędrówki armia dotarła do jakiejś oazy (naukowcy uważają, że było to El-Kharga), ale od momentu, kiedy ją opuścili, nikt ich więcej nie widział. Herodot opisał burzę piaskową, która miała pogrzebać tę olbrzymią armię na środku pustyni.
Sto lat po Herodocie, w 332 roku p.n.e., trasą armii Kambyzesa wybrał się Aleksander Wielki. Amon potwierdził, że Aleksander był rzeczywiście jego synem – a zatem nie było powodów, aby na świątynię nasyłać armię. Opowieść o wojownikach Kambyzesa popadła w zapomnienie, a wielu badaczy uznało ją za wymysł Herodota. Włoscy archeolodzy, Angelo i Alfredo Castiglioni twierdzą, że odnaleźli szczątki żołnierzy zaginionej armii. - Badacze szukali ich już w XIX wieku, ale większość błędnie ustaliła trasę, którą wybrali żołnierze. My przeanalizowaliśmy dziesiątki map i doszliśmy do wniosku, że armia Kambyzesa szła zupełnie innym szlakiem, prowadzącym z południa na północ - mówią w Discovery News. Badania zajęły Włochom trzynaście lat, koniecznych było pięć ekspedycji na pustynię. Ale opłaciło się. ZOBACZ MATERIAŁ WIDEO NA NEWS.DISCOVERY.COM>>>
- 100 km od oazy Siwa znaleźliśmy pierwsze archeologiczne dowody na prawdziwość opowieści Herodota - twierdzi Castiglioni w Discovery News. Archeolodzy odkryli tam elementy perskiego uzbrojenia z brązu, srebrną bransoletę, kolczyk i ogromną liczbę ludzkich kości. - Są tam szczątki wszystkich żołnierzy. Jesteśmy pewni - mówi. Aby to sprawdzić, potrzebne są jednak kolejne badania. - Trzeba kopać na głębokość około 5 m - dodaje Castiglioni.
|