Home Przeszłość archeologia Czy Bóg był astronautą?

Menu użytkownika

Reklamy

Pomóż utrzymać tę stronę
Pietrek
 
Czy Bóg był astronautą? PDF Drukuj Email
archeologia
Wpisany przez pc   
Środa, 15 Wrzesień 2010 19:38
Paleoastronautyka nie jest nauką, choć istnieje wiele osób, którzy uważają, że odkrywane przez nią prawdy są po prostu zbyt szokujące dla świata uczonych. Zakłada ona bowiem, mówiąc w dużym skrócie, że w zamierzchłej przeszłości przedstawiciele ludów zamieszkujących naszą planetę weszli w kontakt z inną, znacznie bardziej rozwiniętą grupą istot, która kto wie, być może rozpaliła płomień, jaki zapoczątkował to, co nazywamy ziemską cywilizacją.
 
 
 
Z biegiem lat pojawili się liczni zwolennicy teorii mówiących, że za rozwojem wielu technik, wierzeń i religii stali bogowie z kosmosu. Do najbardziej znanych propagatorów tych teorii należą m.in. pisarze Erich von Daniken, Amerykanin azerskiego pochodzenia Zecharia Sitchin, a z rodzimych autorów Lucjan Znicz oraz Arnold Mostowicz.
Po angielsku paleoastronautykę określa się mianem teorii o "ancient astronauts" - starożytnych astronautach i właściwie na poszukiwaniu dowodów na ich istnienie skupia ona większość swej uwagi. Choć oficjalna nauka nie widzi podstaw, aby uważać, że to kosmici udający bogów zapoczątkowali naszą cywilizację, istnieje sporo przykładów, jakie według niektórych świadczyć mają o tym, że jej korzenie tkwią gdzieś w kosmosie. Co więcej, niektórzy (tak jak dziś nieco przebrzmiały von Dďż˝niken) uznają, że na Ziemi istnieje kilka pozostałości budowli, których ludzkość we wczesnym stadium rozwoju nie mogła wznieść własnymi siłami. Na pierwszym miejscu wymienia się tu oczywiście Wielką Piramidę w Gizie, choć wymienia się tu wiele innych tworów i monumentów, a przez pewien czas za symbol teorii o starożytnych astronautach uznawano rysunki naskalne z Nazwa (rzekome lądowisko dla "bogów").
Przyjrzyjmy się kilku ciekawym przykładom, które w zamyśle zwolenników paleoastronautyki stanowią najlepsze (choć często bardzo kontrowersyjne) dowody na to, że narodziny naszej cywilizacji zawdzięczamy przybyszom z kosmosu.
Oczywiście każdy zwolennik paleoastronatyki zna jeden z najbardziej wymownych dowodów mających świadczyć o tym, że nasi praprzodkowie wcale nie pochodzili od małpy. Księga Rodzaju mówi bowiem jasno: "A kiedy ludzie zaczęli się mnożyć na ziemi, rodziły im się córki. Synowie Boga, widząc, że córki człowiecze są piękne, brali je sobie za żony, wszystkie, jakie im się tylko podobały. Wtedy Bóg rzekł: "Nie może pozostawać duch mój w człowieku na zawsze, gdyż człowiek jest istotą cielesną: niechaj więc żyje tylko sto dwadzieścia lat". A w owych czasach byli na ziemi giganci; a także później, gdy synowie Boga zbliżali się do córek człowieczych, te im rodziły. Byli to więc owi mocarze, mający sławę w owych dawnych czasach." * Oczywiście próby religijnej interpretacji tych słów nie trafiają w gusta tych, którzy w synach boga chcą widzieć kosmitów a w wielkich mocarzach, tudzież gigantach, ich potomstwo zrodzone ze związków z Ziemiankami. W Biblii roi się aż od podobnych oddziałujących na wyobraźnię przykładów, a bliskie spotkanie z czymś co miało być pojazdem  UFO przeżyć miał m.in. Ezechiel.

Kolejne świadectwo stanowić mają mity, w których przeplatają się często bardzo podobne wątki. Wspomniany już Zecharia Sitchin uznał, że dla przykładu, bogowie starożytnej Mezopotamii mieli być w rzeczywistości przybyszami z planety Nibiru (Annunaki), którzy na Błękitnej Planecie znaleźli się z chęci zysku, szukając na niej cennych surowców. A ponieważ potrzebowali siły roboczej, stworzyli prototyp człowieka - Adapa, który potem stał się znany, jako protoplasta ludzkości o imieniu Adam. Sitchin zyskał dość duże grono czytelników, będąc także po części odpowiedzialnym za wybuch teorii spiskowej dotyczącej powrotu Nibiru - Planety X, powiązanej z apokaliptycznymi wizjami i rokiem 2012.

Inni nie szukali jednak z takim rozmachem jak Sitchin, który starał się napisać historię ludzkości na nowo, za co został skrytykowany przez naukowców. Istnieje wiele innych nieraz bardzo fascynujących historii wchodzących w skład paleoastronautyki. Jedna z nich, wywodząca się z Chin, opowiada o mających mniej szczęścia przybyszach, którzy pewnego dnia, w wyniku awarii statku kosmicznego, znaleźli się na dzikiej i nieprzyjaznej planecie, która jak się okazało, jest domem humanoidalnych istot, tj. ludzi. Żeby jednak zadowolić sceptyków, owi przybysze z kosmosu, nie zdoławszy wrócić na swoją planetę, postanowili zapisać swą historię na tajemniczych dyskach, które w środowisku miłośników tajemnic znane są jako kamienie Dropa. Według trudnej do zweryfikowania opowieści, owe kamienne dyski odnaleźć miała ekspedycja kierowana przez pekińskiego archeologa, która badała jaskinie w regionie Bajan-Kara-Uła, na granicy Chin i Tybetu.

Około 1958 r. inny uczony miał zbadać owe kamienie, z których każdy zawierał nieznanego pochodzenia hieroglify. "Jakimś cudem" udało się je odczytać i tak poznaliśmy historię nieszczęsnych przybyszów. Jak na złość dysków Dropa jednak nigdzie nie ma, choć są tacy, którzy twierdzą, że przechowywane są w magazynach chińskich muzeów.

Kolejnym śladem kontaktu na linii prymitywny człowiek - przybysze z kosmosu miało być to, na czego ślad trafili francuscy naukowcy w Zachodniej Afryce. Okazało się bowiem, że lud Dogonów, a dokładniej przedstawiciele jego starszyzny, dysponują fascynującą wiedzą astronomiczną związaną z Syriuszem, odpowiadającą stanowi wiedzy zachodniej nauki. Ponieważ nikt nie mógł im tej wiedzy przekazać, zaczęto sugerować, że jej źródła tkwić mogą w mitologii Dogonów.

Powstała zatem teoria, że w dalekiej przeszłości lud ten mógł zetknąć się z przedstawicielami wysoko rozwiniętej cywilizacji, która przekazała mu wiedzę, którą Dogonowie w niepisanej formie zachowali do dzisiejszych czasów. Nie mniej jednak gwiazda Dogonów zaczęła blednąć, kiedy pojawiły się dowody na to, że źródłem informacji dla członków plemienia byli nie bogowie z niebios, a... sami europejscy badacze chcący wpleść w historię Dogonów coś, czego w rzeczywistości w niej nie było.

Sama paleoastronautyka przeżywa dziś kryzys spowodowany pewnym wypaleniem i wyczerpaniem się tematu, choć znając życie, fala zainteresowania nią powróci. Gorzej jednak z dowodami. Przez lata nie udało się odnaleźć niczego, co mogłoby potwierdzić domniemania Sitchina, von Dďż˝nikena i innych. Niestety, dziedzinę tą powiązano również z wierzeniami dającymi się sklasyfikować jako New Age, czego najlepszym przykładem jest choćby Ruch Raeliański. Nie mniej jednak, paleoastronautyka nadal fascynuje, a to głównie dlatego, że jest łatwo przyswajalna, żywa, egzotyczna i bardziej oddziałująca na wyobraźnię niż grube tomy poświęcone historii starożytnej...
niewiarygodne.pl
Komentarze
Dodaj nowy Szukaj
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytuł:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
:angry::0:confused::cheer:
B):evil::silly::dry:
:lol::kiss::D:pinch:
:(:shock::X:side:
:):P:unsure::woohoo:
:huh::whistle:;):s
:!::?::idea::arrow:
Proszę wpisać kod antyspamowy widoczny na obrazku.

!joomlacomment 4.0 Copyright (C) 2009 Compojoom.com . All rights reserved."

 
 

Szukaj w serwisie

Czas do 2012

Time now
19. May 2012, 21:44
Count to
21. December 2012, 12:00
Time left
215 days
15 hours
15 minutes

Nasza księgarnia

Kup i czytaj
Reklama
Reklama
Reklama