|
Pierwsza ekspedycja dotarła na tajemny ląd 6 kwietnia 1722 roku, dokładnie w niedzielę wielkanocną (stąd nazwa wyspy). Holenderski podróżnik Jacob Roggeveen zachwycał się nie tylko posągami, ale także dobrobytem i kompletnym brakiem agresji panującym wśród mieszkańców. Wspaniałe krajobrazy i wszechobecne poczucie harmonii od razu przykuły jego uwagę.
Wyspa Wielkanocna leży około 200 mil na zachód od Ameryki Południowej. Tajemniczość miejsca potęguje fakt, że znajduje się ono w znacznym oddaleniu od innych cywilizacji. Od wielu lat wyspa fascynuje i przyciąga nie tylko rzesze turystów, ale także badaczy z całego świata.
A wszystko to za sprawą olbrzymich kamiennych głów, wykutych w skałach wygasłego wulkanu Rano Raraku. Blisko 1000 tajemniczych moai, bo tak nazwano gigantyczne rzeźby, wpatruje się w milczeniu w Pacyfik. Legenda mówi, że kamienne figury miały czuwać, by do nieskazitelnych serc tubylców nie wkradło się zło z otaczającego ich świata.
 Pierwsi mieszkańcy wyspy przybyli ponoć z Hawajów ok. 300-400 r.n.e., choć niektóre badania wkazują, że miało to miejsce prawie 700 lat później.
Thor Heyerdahl nazwał osadników długouchymi, ze względu na cechy wyglądu zanalizowane na podstawie posągów. Nie wiadomo jednak, kogo przedstawiają rzeźby. Prawdopodobnie faktycznie są to podobizny pierwszych mieszkańców tajemniczej wyspy, bądź też wodzów czy wojowników. Niewykluczone jednak, że moai przedstawiają bogów czczonych przez tubylców.
Pewne jest jednak, że posągi zachwycają wszystkich. Najbardziej fascynująca jest ich wielkość. Okazy wysokie nawet na 20 m i ważące prawie 90 ton zapierają dech w piersiach. Prawdopodobnie posągi są dziełem wyspiarzy – wykonano je za pomocą kilofów, a do ich transportu używano powrozów, pochylni i kamiennych walców. Do dzisiaj jednak nie mamy pewności, w jaki sposób ogromne części skały zostały przeniesione z krateru wulkanu w miejsce, w którym stoją obecnie.
Pierwsza ekspedycja dotarła na tajemny ląd 6 kwietnia 1722 roku, dokładnie w niedzielę wielkanocną (stąd nazwa wyspy). Holenderski podróżnik Jacob Roggeveen zachwycał się nie tylko posągami, ale także dobrobytem i kompletnym brakiem agresji panującym wśród mieszkańców. Wspaniałe krajobrazy i wszechobecne poczucie harmonii od razu przykuły jego uwagę.Kolejna wizyta na wyspie miała miejsce w 1770 roku, kiedy to Hiszpanie postanowili na własne oczy zobaczyć wspaniałości tego przedziwnego miejsca. Mieszkańcy byli serdeczni i życzliwi wobec naukowców. Dlaczego więc zaledwie 4 lata później angielski odkrywca James Cook, zastał na wyspie krajobraz zupełnie odmienny? Piękno i bogactwo środowiska zastąpiła nędza i wyludnienie, a wiele z posągów było zdewastowanych lub przewróconych.
Naukowcy wyjaśniają, że to zachodni świat jest odpowiedzialny za zdemoralizowanie tubylców. To „biały człowiek” pokazał im, co znaczy wrogość i wojna. Inna teoria, bardziej metafizyczna, wskazuje na istnienie wyższej siły, która ukarała lud Rapa Nui zsyłając nań nędzę i zgryzotę. Niczym w biblijnej przypowieści o Raju Utraconym, tubylcy rzekomo nie posłuchali zakazu Bogów i pozwolili skazić swoją kulturę agresją innych cywilizacji.
Przez ich nieroztropne zachowanie posągi utraciły swą pierwotną moc chronienia przed złem i stały się bezużyteczne, a mieszkańcy wyspy już nigdy nie zaznali prawdziwego szczęścia i harmonii. Niezależnie od tego, która z teorii jest prawdziwa, pewne jest, że częściowa zagłada dawnej wyspy zamknęła drogę do szczegółowego poznania kultury pierwszych jej mieszkańców. Do dziś naukowcy, archeolodzy i etnolodzy wciąż starają się zrekonstruować dawną kulturę wyspy, lecz liczba pytań, na które brak odpowiedzi nieustannie pozostaje bez zmian.
Wielokrotnie na podstawie faktów, znalezisk i legend próbowano zbadać i usystematyzować historię Wyspy Wielkanocnej. Niestety nadal nie mamy pewności co do prawdziwości - wciąż powstających - hipotez. Ze względu na niewyjaśnioną tajemnicę, w roku 1935 powstał tam Park Narodowy Rapa Nui, który następnie wpisano na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Tajemnica pozostała, ale teraz jest już chroniona...
Wciąż nierozwiązana tajemnica fenomenu moai nie jest jedyną na Wyspie Wielkanocnej. W niejasnych okolicznościach zaginęły też setki tabliczek z tajemniczym hieroglificznym pismem rongo-rongo – jedynym znanym systemem pisma w Oceanii. Odczytanie pisma pozwoliłoby poznać historię mieszkańców wyspy i tak frapującą tajemnicę posągów.
Niestety z zachowanych tabliczek udało się odczytać tylko niewielką część, dzięki pracom biskupa Repano Jaussem, który stwierdził, że poszczególne symbole zdradzają tylko hasłowo kulturę wyspy. Szczegóły pisma mogli odczytać jedynie uczeni tubylcy, którzy znali je na pamięć.
Wraz z nimi zginęła wiedza o kulturze mieszkańców Wyspy Wielkanocnej. Po wielu wiekach badań wciąż nie wiadomo, czym charakteryzowała się pierwsza cywilizacja zamieszkująca ten tajemniczy zakątek, ani jak długo istniała? Dlaczego powstały maoi? Niejasne jest także z jakiej przyczyny część z nich została nieukończona, część nie dotarła na miejsce przeznaczenia, a część przewrócono. Czy człowiekowi uda się rozwikłać zagadkę moai - jednego z cudów świata?
Źródła: Wydawnictwo Astrum http://strefatajemnic.onet.pl/extra/zagadka-wyspy-wielkanocnej,1,3687634,artykul.html
|