Jakieś 125 tys. lat temu, podczas cieplejszego okresu pomiędzy zlodowaceniami, kiedy bieguny Ziemi były o 3-5 st. C cieplejsze niż dziś, średni poziom morza był o mniej więcej osiem metrów wyższy niż obecnie - piszą naukowcy w "Nature".
Choć, jak podkreślają w swojej pracy uczeni z Princeton i Harvardu, stężenie gazów zatrzymujących ciepło w atmosferze było wtedy dużo niższe niż dziś i porównywalne z poziomem sprzed ery przemysłowej, to orbita, po której Ziemia obiegała Słońce, była za to dwa razy bardziej ekscentryczna. Była więc dużo bardziej eliptyczna, a mniej - w porównaniu z orbitą dzisiejszą - przypominała koło. Ta zmiana zwiększyła ilość energii słonecznej, która docierała do Ziemi.
W efekcie, jak pokazują badania pradawnych pyłków kwiatowych, europejskie lata były wtedy o 2 st. C cieplejsze niż obecnie. Z badań rdzeni lodowych wydobytych z Antarktydy i Grenlandii wynika zaś, że temperatury w rejonach polarnych przewyższały dzisiejsze o 3-5 st. Z kolei zapisy geologiczne, które prześledzili badacze z USA, wskazują, że wraz z postępującym ociepleniem średni poziom morza wzrastał wtedy o pół metra na sto lat, by w końcu osiągnąć wartość o 6,6-9,4 m wyższą niż teraz. Wcześniejsze prace wskazywały raczej na przedział 4-6 m.
Czy z badań opublikowanych w "Nature" i dotyczących dalekiej przeszłości możemy wysnuć jakieś wnioski na niedaleką przyszłość?
Z pomiarów, które w 2007 r. podsumował Międzyrządowy Panel ds. Zmian Klimatu, wiadomo, że wraz z rozwojem przemysłowym poziom gazów cieplarnianych w atmosferze wzrósł o jedną trzecią w porównaniu z epoką przedprzemysłową i przekroczył wartości notowane w ciągu ostatnich 800 tys. lat. Mimo "chłodniejszej" orbity, po jakiej Ziemia obiega dziś Słońce, spowodowało to wzrost średniej temperatury o 0,74 st. w ciągu ostatnich stu lat.
Od 1961 r. średni poziom morza rośnie o 1,8 mm na rok. A od 1993 r. jeszcze szybciej, bo o 3,1 mm w ciągu roku. Na ten wzrost składają się: rozszerzanie się ocieplającej się wody oceanów, topnienie lodowców górskich oraz polarnych.
Obserwacje wskazują też, że świat ociepla się coraz bardziej. A szacunki dotyczące wpływu gazów cieplarnianych pokazują, że nawet bez zwiększenia ich stężenia w powietrzu - a ono ciągle rośnie - czeka nas wzrost temperatury w przedziale 1,4-3,2 st. C w porównaniu z okresem przedprzemysłowym.
Wśród wielu niekorzystnych skutków, jakie ocieplenie będzie wywierało na ludzką cywilizację, wymienia się właśnie wzrost poziomu morza. W 2007 r. Międzyrządowy Panel ds. Zmian Klimatu, biorąc głównie pod uwagę "puchnięcie" oceanów spowodowane ich ocieplaniem, oszacował, że do końca wieku średni poziom morza wzrośnie o 0,18-0,59 m. Nowsze prace naukowe, w których uwzględnia się także topniejące lody Grenlandii i zachodniej Antarktydy, ostrzegają przed "skokiem" wynoszącym od 1 m do 2.
Modele klimatyczne wskazują zaś, że wzrost średniej temperatury Ziemi o 1-2 st. C będzie oznaczał ocieplenie Arktyki o 3-6 st. Czyli będzie ono porównywalne z temperaturami, jakie panowały w tym rejonie świata ok. 125 tys. lat temu, kiedy średni poziom morza osiągnął wartości o 6,6-9,4 m wyższe niż dziś.
Tomasz Ulanowski  Źródło: Gazeta Wyborcza
|