|
Pogoda jak kobieta, zmienną jest ale zmiany w pogodzie trafiają w wielu.
Gradobicie zaskoczyło Malezyjczyków
20-minutowe gradobicie nawiedziło miasto Kuala Lumpur, stolicę Malezji. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie to, że miasto położone zaledwie 300 kilometrów na północ od równika, niezwykle rzadko doświadcza takiego zjawiska. Mieszkańcy byli zaskoczeni, kiedy niespodziewanie podczas ulewy na ulice zaczęły spadać zamarznięte kulki wielkości małych kamyków. Grad rozbijał się o szyby w oknach, dachy samochodów i trawniki. Zwykle gwarne ulice metropolii wyludniły się, a wszędzie było słychać charakterystyczny stukot. Dlaczego w stolicy Malezji gradobicia są tak niezwykłym zjawiskiem? To dotyczy niemal wszystkich obszarów położonych w rejonie równika. Powietrze jest tam stale ogrzane do bardzo dużej wysokości. Unoszone przez wiatr krople deszczu łączą się ze sobą i zamarzają tworząc gradziny. Jednak zanim spadną na powierzchnię ziemi zdążają się roztopić. Dlatego ludność równika i okolic niezwykle rzadko doświadcza opadów gradu. Tak jest nie tylko w Malezji, ale też w Indonezji czy w afrykańskim Kongo.
Znikają lodowce na zachodzie Grenlandii
W najnowszym numerze branżowego pisma Geophysical Research Letters pojawił się artykuł na temat coraz szybszego topnienia lodowców w zachodniej części Grenlandii. Tempo zanikania lodowców przeraża nawet największych glacjologów. Błyskawiczne topnienie na dobre rozpoczęło się w 2005 roku i każdego kolejnego roku dalej przyspiesza. Strefa topnienia, obejmująca do tej pory głównie wybrzeże południowo-zachodnie, zaczęła się przesuwać ku północnemu zachodowi. W badaniach prowadzonych przez duński Narodowy Instytut Kosmiczny przy wsparciu NASA, wykorzystano dane pochodzące z satelity GRACE, a także systemu GPS do określania pokrywy lodowej na krawędzi wybrzeża. W rejonie bazy lotniczej Thule między październikiem 2005 roku a sierpniem 2009 roku nastąpił ubytek poziomu pokrywy lodowej o około 4 centymetry. Satelita GRACE nie pozwala na bardzo dokładne pomiary, dlatego naukowcy chcą wykorzystać do badań inne satelity. Jeżeli intensywnie topnienie będzie nadal tak silnie dotykać Lodowiec Humboldta i Lodowiec Petermana, to wówczas cała masa grenlandzkiego lodu może się zmniejszyć od 50 do 100 kilometrów kwadratowych w ciągu zaledwie kilku następnych lat. Na Grenlandii znajduje się około 20 procent światowego lodu. Gdyby wszystkie lodowce w jednej chwili się rozpłynęły, co na szczęście nam nie grozi, to wówczas poziom światowych oceanów podniósłby się o ponad 6 metrów. Przyczyną obecnego topnienia lodowców na Grenlandii jest ciągle wzrastająca temperatura powietrza i wód morskich. W ciągu ostatniej dekady ociepliło się średnio o 2 stopnie.
Cyklon wydał wyspę, a morze ją zabrało
Od kilkudziesięciu lat Indie i Bangladesz spierają się o własność do wyspy położonej na wodach Zatoki Bengalskiej, zaledwie 2 kilometry od wybrzeży obu krajów. Wyspa nazywana Purbasha przez Indusów oraz South Talpatti przez mieszkańców Bangladeszu, wyłoniła się z morza 13 listopada 1970 roku, gdy w wybrzeża Bangladeszu uderzył potężny cyklon tropikalny o imieniu Bhola. Wiatr w ramionach cyklonu osiągnął prędkość aż 205 km/h, a podczas panującego sztormu rozbijające się o wybrzeża Bangladeszu fale miały wysokość aż 6 metrów. To właśnie dzięki sile cyklonu wyspa o powierzchni 2,5 tysiąca metrów kwadratowych zaczęła stanowić problem polityczny. Na skutek sporu nigdy nie była zamieszkana, chociaż indyjscy żołnierze pojawili się na krótko na niej, aby wbić tam swoją narodową flagę. Spór zapewne trwałby dalej, gdyby nie siły natury, które tak jak wyspę ujawniły, tak też ją zabrały. W ostatnich miesiącach poziom wody w Zatoce Bengalskiej podniósł się na tyle, że wyspa zniknęła pod taflą wody. Szanse na to, że znów się wyłoni nie są duże, ponieważ wzrost poziomu morza, to efekt postępujących zmian klimatycznych, na skutek których roztapiają się lodowce. Według naukowców z Uniwersytetu Jadavpur w Kalkucie do 2000 roku poziom wody w zatoce wzrastał średnio z prędkością 3 milimetrów rocznie, natomiast w ciągu ostatnich 10 lat zwiększył się do 5 milimetrów rocznie. Położona obok wyspa Lohachara zniknęła w wodach Zatoki Bengalskiej 15 lat temu. Zamieszkująca ją ludność zmuszona była przenieść się na stały ląd. Także inne wyspy ulegają systematycznemu zatapianiu przez Ocean Indyjski. Wkrótce czeka to także kontynentalne wybrzeża Indii i Bangladeszu, które zamieszkują nie dziesiątki, lecz tysiące i miliony ludzi.
Chiny: Największa susza od ponad 100 lat
(25.03/06:21) - Chińscy meteorolodzy ogłosili, że występująca już trzeci sezon susza w południowo-zachodniej części Chin jest największą od przeszło 100 lat. Najtrudniejsza sytuacja panuje w prowincjach Junnan, Syczuan i Kuejczou. Bezpośredniego dostępu do wody pitnej nie ma tam 5 milionów ludzi i 2 miliony zwierząt hodowlanych. Skutki suszy dotknęły aż 60 procent pól uprawnych, czyli ponad 2 miliony hektarów. Ziemia jest tak wyschnięta, że zmieniła się w puzzle. Pomiędzy kolejnymi jej skrawkami dziury mają około 10 centymetrów średnicy. Gdyby nagle pojawiły się ulewne deszcze, to wyschnięta na wiór ziemia nie byłaby w stanie ich przyjąć, co mogłoby doprowadzić do masowych powodzi. Chińczykom potrzeba teraz opadów deszczu o charakterze umiarkowanym, które padałyby codziennie przez kilka tygodni. Wówczas ziemia byłaby w stanie powoli się regenerować. Najbardziej niepokoić może zbliżająca się pora mokra, która z jednej strony może się okazać mizerna, a z drugiej może na samym początku przynieść zbyt duże ilości deszczu, które skończą się powodziami. Mieszkańcy najliczniejszego kraju świata muszą jeszcze przetrwać cały kwiecień, który jest ostatnim miesiącem pory suchej. Najciężej będzie ludności zamieszkującej obszary górzyste. Muszą oni przynajmniej raz w tygodniu schodzić po wodę do miast, a następnie transportować ją w kanistrach na osłach lub na własnych plecach całymi kilometrami. Problem suszy nie jest w Chinach nowością, ponieważ od lat zmaga się z nim cała północna część kraju. Teraz podobnie jest także na południu. Jak wynika z danych Chińskiej Służby Pogodowej (CMA) średnia suma opadów w Syczuanie i Junnanie zmniejszyła się z poziomu 400 litrów na metr kwadratowy w latach 70. do 100 litrów w ciągu ostatnich 5 lat. To oznacza, że mamy do czynienia z efektem zmian klimatycznych do których Chińczycy będą musieli się przystosować, co będzie bardzo trudne. twojapogoda.pl
|