Mamy nadzieję że podoba Ci się nasza praca i to co chcemy Wam wszystkim przekazać. Jeżeli chciał(a)byś nam podziękować i wspomóc utrzymanie tej strony, a może i w przyszłości założenie Radio kliknij w przycisk umieszczony w stopce każdej stronki i przekaż darowiznę.
Pierwsza połowa 2010 okazała się dramatyczna dla ludzkości, i nic nie wskazuje na to by sytuacja pogodowa na naszej planecie miałaby się zmienić na lepsze. Od początku roku dotknęły nas śnieżyce,powodzie, susze, ekstremalne temperatury, anomalie, wybuchy wulkanów i niewyjaśnione zjawiska. Poniżej znajdują się informacje z kilku ostatnich dni.
VIDEO:
Adobe Flash Player not installed or older than 9.0.115!
Chiny: Pękają tamy, ludzie na dachach
W Chinach, gdzie na skutek ulewnych deszczy szaleją gigantyczne powodzie, coraz większe zagrożenie zaczynają stanowić stare, nieremontowane od dziesiątek lat tamy, które w każdej chwili mogą pęknąć. Nie trudno wówczas o kataklizm, taki jaki miał miejsce w 1975 roku, gdy podczas ulew pękła tama Banqiao, pochłaniając setki wiosek w których utopiło się przeszło 200 tysięcy ludzi. Podobnego dramatu uniknięto niemal w ostatniej chwili w rejonie miasta Fuzhou w prowincji Fujian, gdzie na odcinku 400 metrów przerwaniu uległa tama na rzece Fuhe. Na prędce ewakuowano tam prawie 90 tysięcy pośród wszystkich 100 tysięcy mieszkańców. Domy zostały tam zalane na wysokość kilku metrów. Ludzie oczekują na pomoc na dachach budynków. Wielu wywiesza czerwone flagi, prosząc w ten sposób o pomoc medyczną. Przez rzekę Fuhe przetacza się fala kulminacyjna, która niebawem zacznie uchodzić do Cieśniny Tajwańskiej. To właśnie w prowincji Fujian w ostatnich kilkunastu dniach ulewne deszcze doprowadziły do najbardziej rozległych powodzi i obsunięć ziemi. Według najnowszych oficjalnych danych zginęło w nich co najmniej 200 osób, a kolejne 120 jest zaginionych bez wieści. Ostatecznej liczby ofiar nigdy nie poznamy, ponieważ wiele wsi zostało dosłownie zmiecionych z powierzchni ziemi, a ratownicy zaprzestali przeszukiwania zwałów ziemi w obawie o własne życie. Takich powodzi w prowincji Fujian nie notowano od przeszło 100 lat. W całych południowych Chinach ewakuowano już 1,7 miliona ludzi, zniszczonych zostało prawie 200 tysięcy domów, uszkodzonych kolejne ponad pół miliona domów, a pod wodą znalazło się 13 procent pól uprawnych. Prognozy nie pozostawiają mieszkańcom złudzeń, ponieważ nadal będzie ulewnie padać. W ciągu tygodnia spadnie nawet pół tysiąca litrów deszczu na metr kwadratowy ziemi. To tak jakby co każde 7 dni na region spadało tyle deszczu, ile na polskie miasta spada przez cały rok. Skala opadów deszczu jest niewyobrażalna.
twojapogoda.pl
Rumunia: Całe miasta i wsie pod wodą
(22.06/16:20) - Nad Bałkanami przechodzą potężne ulewy, grożące podtopieniami i powodziami. Najmocniej pada na Serbię, Chorwację i Rumunię, gdzie w ciągu ostatnich 6 godzin spadło ponad 50 litrów deszczu na metr kwadratowy ziemi, a w ciągu 24 godzin ponad 100 litrów. Dramat ma miejsce w rumuńskiej Transylwanii, Banacie i Dobrudży, gdzie wylało wiele rzek. Doszło także do podtopień bezpośrednio podczas intensywnych opadów. Zatopieniu na wielokilometrowych odcinkach uległa słynna autostrada prowadząca przez Transylwanię. Kierowcy, którzy utknęli w rozlewiskach, zostali ewakuowani przez ratowników. Pod wodą znalazło się kilkadziesiąt miejscowości. W okręgu Arad woda wdarła się do domów w 15 wsiach. Ulice miast i miasteczek wyglądają jak koryta rzek. Woda pędzi nimi z taką siłą, że porywa wszystko na swej drodze. Na obrazach pokazywanych przez rumuńskie stacje telewizyjne widoczne są porywane przez rwące rzeki samochody i rozpadające się na oczach mieszkańców domy. Krajowa na Wołoszczyźnie, jedno z największych rumuńskich miast, zmieniło się w jezioro. Samochody grzęzną w gigantycznych kałużach. Ludzie mówią o kolosalnych stratach materialnych. Hydrolodzy zaczęli ostrzegać przed możliwością gwałtownego wzrostu poziomu wody w Dunaju, zwłaszcza podczas najsilniejszych burz, spodziewanych w najbliższych dniach głównie pomiędzy popołudniami a wczesnymi nocami. W północnej Rumunii w ciągu kilku dni może spaść kolejne 100-150 litrów wody na metr kwadratowy ziemi, co oznacza pogarszanie się i tak już bardzo trudnej sytuacji w Transylwanii. Władze regionu proszą o omijanie tamtejszych dróg i dojazd do Rumunii z kierunków zachodnich lub południowych. Ulewy nie dają spokoju także mieszkańcom zachodniej Ukrainy. Także tam wzrasta poziom wody w rzekach i dochodzi do pierwszych podtopień. W najbliższych dniach sytuacja pogorszy się, ponieważ obwody zakarpacki, iwanofrankowski, czerniowiecki, tarnopolski i chmielnicki staną się najbardziej mokrymi regionami w całej Europie. Do powodzi w każdej chwili może dojść m.in. na Dniestrze i Prucie.
twojapogoda.pl
Adobe Flash Player not installed or older than 9.0.115!
Nawet tysiąc ofiar powodzi w Brazylii
Pogarsza się sytuacja w brazylijskich stanach Alagoas i Pernambuco, gdzie na skutek wyjątkowo ulewnych deszczy z brzegów wystąpiło większość rzek, także te największe, jak Mundau. Położone nad nimi wsie dosłownie przestały istnieć. Poziom wody na dystansie kilometrów od koryta rzek sięga wysokości kilku metrów. Tysiące domostw, spośród wszystkich 40 tysięcy dotkniętych powodzią, zostało zatopionych po same dachy. Ludzie, którzy oczekiwali na dachach na śmigłowce, które mogłyby ich zabrać w bezpieczne miejsce, niestety się nie doczekali. Władze podały, że liczba ofiar śmiertelnych może przekroczyć tysiąc. To aż 25 razy więcej niż głosiły oficjalne raporty jeszcze wczoraj. Na chwilę obecną z zagrożonych powodzią obszarów udało się ewakuować około 100 tysięcy ludzi. Znaczna część z nich nie ma już do czego wracać, ponieważ ich domy i pola uprawne uległy zniszczeniu. Deszcze wciąż nie ustają, dlatego sytuacja powodzian pogarsza się. W ciągu kilku dni na północno-wschodnie wybrzeże Brazylii spadło pół tysiąca litrów deszczu na metr kwadratowy ziemi, czyli tyle ile normalnie powinno spaść przez ponad miesiąc. Odpowiedzialne są za to olbrzymie chmury burzowe, które dotarły nad ląd znad wód Atlantyku. Nie za bardzo mają one gdzie się podziać, dlatego niemal zatrzymały się w miejscu, przynosząc potężne ulewy o charakterze ciągłym. Wszystko co mogło wylać, już wylało. Wiele wsi albo znikło z map, albo też zostało odciętych od świata. Nikt tak dobrze nie wie jak wielki to dramat od Polaków, którzy przeżyli dwie fale powodzi. Brazylijska powódź jest jednak kilkukrotnie większa od naszej, zarówno pod względem obszarowym, jak i liczby ofiar.
twojapogoda.pl
2010 najcieplejszym rokiem w historii?
(22.06/01:15) - Naukowcy nie mają już wątpliwości, że znaczący wpływ na ocieplanie się atmosfery ma anomalia El Niño. Im jest ona aktywniejsza, tym na naszej planecie jest cieplej, a co za tym idzie także wilgotniej. Najsilniejsze dotychczas El Niño obserwowaliśmy w 1997 i 1998 roku, natomiast te, które towarzyszyło nam od początku 2009 roku było drugim najbardziej aktywnym w historii. To wystarczyło, aby kilkukrotnie padały nowe rekordy temperatury, obalając poprzednie z 1998 roku. Po minionych pięciu miesiącach meteorolodzy są zgodni, że 2010 rok będzie najcieplejszym rokiem w historii pomiarów, lub też znajdzie się w pierwszej trójce najcieplejszych. Dotychczas średnie odchylenie temperatury globalnej od normy wyniosło między 1 stycznia a 31 maja dokładnie 0,68 stopnia. Było więc o 0,1 stopnia większe niż w poprzednio rekordowym okresie pięciu miesięcy w 1998 roku. Trzeba podkreślić, że znaczny udział w tym procesie mają oceany północnej półkuli, które są nadzwyczaj ciepłe. Średnia temperatura na powierzchni oceanów była o 0,1 stopnia wyższa niż w dotychczas najcieplejszym 1998 roku. Na południowej półkuli z kolei najszybciej ogrzewały się lądy. Średnia temperatura była wyższa o 0,2 stopnia od poprzednio rekordowej z 2005 roku, uważanego za drugi najcieplejszy rok w historii meteorologii. 2010 rok będzie się musiał zmierzyć zarówno z 1998, jak i 2005 rokiem. O tym czy wygra bitwę, zdecyduje druga połowa roku, która nie minie już pod znakiem El Niño, lecz jego przeciwieństwa, a więc La Niña. To może oznaczać, że koniec lata, jesień i wczesna zima przyniosą niższe temperatury, które mogą odebrać temu roku miano absolutnie najcieplejszego. Nawet jeśli tak się stanie kilka bardzo istotnych rekordów pozostanie. 2010 rok do tej pory przyniósł nam już najcieplejszy marzec, kwiecień i maj w całej historii pomiarów. Poprzednie rekordy w tych miesiącach padały w 1998 roku. Tegoroczny marzec był od niego cieplejszy o 0,3 stopnia, kwiecień o 0,5 stopnia, a maj aż o 0,6 stopnia. Naukowcy są zdania, że nowe rekordy temperatury w skali całego świata będą padać coraz to częściej. To stała tendencja z uwagi na systematyczny wzrost średniej temperatury. W tym procesie El Niño będzie krótkotrwałą anomalią, która będzie dodatkowo, czasem dość intensywnie, podnosić temperaturę. To oznacza, że największe szanse na nowe rekordy ciepła będziemy mieć zwłaszcza w latach panowania El Niño, a im aktywniejsza będzie ta anomalia, tym większych odchyleń temperatury od normy powinniśmy oczekiwać. Dlaczego El Niño wpływa na ogrzewanie się powietrza w skali globalnej? Ponieważ przynosi pogodne wyże m.in. na południu i południowym wschodzie Azji, gdzie jednocześnie panuje dotkliwa susza. W krajach w których w ostatnich miesiącach było nadzwyczaj sucho, czyli na przykład w Pakistanie, Tajlandii i Birmie, zanotowano nowe rekordy ciepła wszech czasów. Skala tych zjawisk była tak duża, że miała olbrzymi wpływ na sytuację atmosferyczną na całym świecie. Obecnie, gdy El Niño słabnie, procesy te zaczną zanikać. W następnych kilku miesiącach przekonamy się jak zachowywać się będzie globalna temperatura, czy nadal będzie rekordowo wysoka, czy też zacznie wracać do normy.
twojapogoda.pl
Bałkany: Ulewy, sztorm i tysiące powodzian
(23.06/18:19) - Ulewne deszcze nie opuszczają Bałkanów, gdzie w ciągu ostatnich kilku dni spadło już ponad 150 litrów wody na metr kwadratowy ziemi. Najgorsza sytuacja nadal panuje w Rumunii, Serbii, Chorwacji oraz w Bośni i Hercegowinie. W tym ostatnim kraju ogłoszono masowe ewakuacje ludności z setek miast i wsi nad brzegami największych rzek. Poziom wody wzrasta tak szybko, że jedyną możliwością jest ucieczka. Według informacji przekazywanych przez władze, do tej pory ewakuowano już kilka tysięcy ludzi. Powódź nawiedziła między innymi region usiany minami z czasów wojny w latach 90. ubiegłego wieku. Wejście na niezabezpieczone pola minowe może się skończyć tragicznie. Żołnierze ostrzegają, że rwące nurty rzek porywają miny, które wraz z wodami powodzi mogą docierać na obszary zabudowane i wywoływać wybuchy. Z powodu podtopień i zejść lawin ziemnych nieprzejezdnych jest wiele dróg, uszkodzeniu uległy dziesiątki mostów i kładek. W Rumunii najbardziej mokro jest obecnie w stolicy, mieście Bukareszt. W ciągu ostatnich 6 godzin spadło tam 35 litrów wody na metr kwadratowy ziemi, co czyni te miasto najbardziej deszczowym w całej Europie. Ulice po raz kolejny znalazły się pod wodą. Kierowcy grzęzną w gigantycznych kałużach. Niektóre drogi zostały zamknięte i wytyczono objazdy. Ulewne deszcze przez kilka następnych godzin spodziewane są w większości regionów Rumunii, jedynie poza dzielnicami południowymi. Na wybrzeżach Morza Czarnego szaleje silny sztorm. W Konstancji fale wdzierają się w głąb nabrzeża powodując podtopienia, przez co całkowicie znikły plaże. Porywisty wiatr uszkodził konstrukcje budynków znajdujących się w bezpośredniej bliskości morza. Turyści, którzy liczyli na to, że zdołają się opalić, zostali przegnani do hoteli i pensjonatów. Na razie nie będą mogli w pełni wykorzystać swojego upragnionego urlopu, ponieważ deszczowo i chłodno będzie na wybrzeżach Rumunii co najmniej do połowy przyszłego tygodnia.