|
Zmiana klimatu
|
|
Wpisany przez pc
|
|
Piątek, 02 Lipiec 2010 00:45 |
|
Mieszkańcy południowej półkuli Ziemi trzęsą się z zimna. Tegoroczna pora chłodna od południowej części Ameryki Południowej przez południe Afryki po Australię i Nową Zelandię przynosi srogie mrozy.
Fala chłodów obecnie panuje w południowo-wschodniej Australii, gdzie temperatury spadają nocami i o porankach w pobliże zera. W Sydney, gdzie termometry o wschodzie słońca pokazały tylko 3 stopnie, tak zimno na przełomie czerwca i lipca nie było od 1949 roku, czyli od 61 lat. Mieszkańcy oprócz ciepłych kurtek założyli także czapki, rękawiczki i szaliki. Miasto nie było przygotowane na aż takie chłody, dlatego nie można było uniknąć zmarznięcia w szkołach, zakładach pracy, czy w środkach komunikacji zbiorowej. Najbardziej ucierpieli ci, którzy zgodnie z panującym w tej części Australii klimatem, nie wyposażyli się w grzejniki. Zimno było także w Perth na zachodzie kontynentu oraz w Hobart na Tasmanii, gdzie zanotowano tylko 2-3 stopnie. Im dalej na północ Australii, tym chłód był trudniej znoszony. Na ulicach Brisbane panowało tylko 8 stopni. Jednak to nie tam temperatura była najniższa. Na wyżej położonych obszarach wschodniej części kraju zanotowano od 5 do nawet 10 stopni mrozu. Tak lodowato nie było do lat. Australijczycy nie zobaczą jednak zimy w pełnej okazałości, czyli takiej ze śniegiem, ponieważ najniższe temperatury zawsze występują tam przy zupełnie wolnym od chmur niebie. Fale chłodów są efektem panowania nad kontynentem pogodnego wyżu, który ściąga zimne powietrze aż znad okolic Antarktydy. Jak na razie prognozy nie są pomyślne, ponieważ nadzwyczaj niskie temperatury mogą się utrzymać do końca tygodnia, ale nie będzie tak zimno jak wczoraj i dziś. twojapogoda.pl
|