|
Największa powódź w historii Pakistanu. Największe pożary w historii Rosji. Na Syberii upały. W Polsce już trzecia powódź w tym roku, co jest samo w sobie historycznym rekordem.
Na Atlantyku potężny huragan "Earl", docierający do wybrzeży USA i rozciągający się na obszarze ponad 1500 km, o sile wiatru dochodzącej w porywach do 260 km/h. Na Florydzie jezioro z dziesiątkami tysięcy martwych ryb. To wszystko w okresie 3 miesięcy, a wymieniliśmy tylko frakcję tego, co się aktualnie na świecie dzieje ! Jaka może być przyczyna tak wielkich anomalii klimatycznych ? Czy katastrofa w Zatoce Meksykańskiej się do tego przyczyniła ?
W Pakistanie straszliwa w skutkach powódź objęła obszar porównywalny do połowy Polski. Ponad 20 milionów osób zostało dotkniętych tym kataklizmem a tysiące nie żyją. Szerzą się zarazy, które mogą pochłonąć następne tysiące ofiar, a epidemia na skalę całego kraju jest już tylko kwestią czasu. Cierpienie tych ludzi jest niewyobrażalne. Sekretarz generalny ONZ - Ban Ki-Moon stwierdził, że jeszcze nigdy w swojej karierze nie widział tak strasznej tragedii, w takiej skali. „Nikt nie spodziewał się takiego obrotu rzeczy, ponieważ w historii całego subkontynentu nie było takiej klęski” - stwierdził Minister Spraw Wewnętrznych Pakistanu - Rahman Malik.
Co się stało?
"Za to, co dzieje się teraz w Pakistanie, w znacznej części odpowiada anomalia pogodowa, która przyczyniła się także do gigantycznej fali upałów i pożarów w Rosji. Chodzi o tak zwany jet stream, czyli prąd strumieniowy, a dokładniej o jego zaburzenie.
Prąd strumieniowy to skoncentrowany i bardzo dynamiczny pas wiatru, wiejący w szerokościach polarnych, na granicy ciepłego i zimnego powietrza z zachodu na wschód, na obu półkulach – północnej i południowej. Wiatr pędzi prądem strumieniowym z ogromną szybkością 25 m/sek. (ok. 100 km/h) cały czas niemal w pozycji poziomej na wysokości między 7 a 12 km nad ziemią. Co ciekawe, jest wykorzystywany powszechnie w lotnictwie pasażerskim, ponieważ samoloty lecące z prądem zużywają mniej paliwa i docierają do celu szybciej, niż te lecące pod prąd.
Prąd strumieniowy wpływa na pogodę ogromnych obszarów znajdujących się pod nim. Powoduje ciągły ruch i zmiany w pogodzie. Tym razem jednak coś się stało. Prąd strumieniowy, głównie pod wpływem pochodzących z obszaru polarnego tzw. fal Rossbiego, zatrzymał się na ogromnie rozbudowanym i sięgającym wysoko wyżu rosyjskim. Wyż ten niespotykanie długo utrzymywał się nad ogromnym obszarem Rosji i byłych republik ZSRR, wywołując tam wielką falę upałów, suszy i pożarów. To dziwne zachowanie się prądu strumieniowego wpłynęło także na sytuację w południowej Azji, powodując bardzo długi okres stałej pogody w Pakistanie i nasilając opady monsunowe" (cytat z Polityka.com).
Nikt jednak nie sili się na dociekanie, w jaki sposób prąd strumieniowy, płynący z Arktyki się zatrzymał. Jest to możliwe, praktycznie tylko w sytuacji, kiedy pomiędzy Europę i Arktykę wedrze się masa ciepłych wód z Oceanu Atlantyckiego. Ogrzanie się powietrza w tym rejonie może prowadzić do zmian w cyrkulacji mas powietrza, nawet na dużych wysokościach.
Przypatrzcie się poniższym mapkom, na których jest trasa rozlania ropy, hipotetyczna trasa wpłynięcia mas cieplej wody do basenu arktycznego i trasa sztormu "Danielle":
Hipotetyczna trasa rozlewu ropy z Zatoki Meksykańskiej:
Trasa wpływu ciepłych mas wody do basenu Arktyki (Morze Barentsa):
A teraz przypatrzcie się mapce pokazującej trasę tropikalnego sztormu "Danielle", który właśnie zakończył swój "żywot":
Krańce tego TROPIKALNEGO sztormu docierały aż do akwenów na północ od Irlandii, czyli na południowy wschód od Islandii. Trasa tego sztormu nie jest przypadkowa. Pokazuje którędy przepływają masy ciepłych wód i pokrywa się z trasą na mapce wyżej. Nie bez znaczenia jest tez fakt iż "Danielle", nie uderzył jak wcześniej oczekiwano w wybrzeże USA, lecz skręcił tuż przed Zatoką Meksykańską na północny wschód... W miejscu skrętu powstał nowy sztorm, który przemienił się w silny huragan o nazwie "Earl". Czyżby skutki katastrofy w tym regionie miały na to wpływ?
Odcięcie mas zimnego powietrza z Arktyki, pozwoliło masom gorącego powietrza z południa, wedrzeć się w głąb Rosji i spowodować tam niespotykane dotąd, długotrwale upały, które znów przyczyniły się do powstania gigantycznych pożarów.
W Japonii ponad 40 dni historycznych upałów, dla ponad setki osób okazało się śmiertelne w skutkach, a dziesiątki tysięcy Japończyków wylądowały się w szpitalach.
Tak potężna zmiana klimatyczna w północnym regionie Europy i Azji musiała mieć wpływ na zmiany w południowej części Azji (Pakistan - link, Chiny, Północna Korea) i innych częściach naszego globu, powodując powodzie i powstawanie tropikalnych sztormów. Także w Polsce. U nas mamy już do czynienia z ostrzeżeniami przed trzecią już w tym roku powodzią. Nagłe zmiany pogody, połączone z silnymi burzami i tornadami, zaczynają już być w niektórych częściach Polski codziennością. Naukowcy potwierdzają tą wersje, doszukując się ścisłych powiązań pomiędzy upałami i pożarami w Rosji, a powodziami w południowej Azji. Szkoda tylko, ze trzymają się politycznej poprawności i zwalają winę na oklepane już "globalne ocieplenie", tak jakby nie przyjmowano do wiadomości, iż połowa świata naukowego twierdzi, iż globalnego ocieplenia, jako takiego po prostu nie ma. Nikt nawet słowem nie piśnie, iż do powstania tej sytuacji mogła się przyczynić katastrofa w Zatoce Meksykańskiej.

Innym - wartym zauważenia zjawiskiem, prawdopodobnie także powiązanym z katastrofą w Zatoce Meksykańskiej, jest masowe wymieranie ryb w jeziorach na Florydzie.
Jezioro Santa Fe na Florydzie o powierzchni 2370 hektarów (ok. 5 x jezioro Mikołajskie), jest chronione ze względu na swoja unikalność, czyli walory krajobrazowe, rekreacyjne i środowiskowe.
Kilka dni temu w wiadomościach prasowych ukazała się informacja, iż po powierzchni tego jeziora pływają dziesiątki tysięcy martwych ryb. Okoliczni mieszkańcy są zaszokowani. Odór martwych ryb rozchodzi się na całą okolicy i jest nie do wytrzymania.
Przedstawiciele University of Florida Institute of Food and Agricultural Sciences twierdzą, że powodem wymarcia ryb w tym jeziorze jest najprawdopodobniej tzw. "turnover effect", a po polsku Termoklina, czyli gwałtowna zmiana temperatury powierzchniowej wody, wynikająca z wymieszania się zimnych wód głębinowych z ciepłymi warstwami powierzchniowymi.
Tłumaczenie to było by do przyjęcia gdyby nie fakt, iż jezioro Santa Fe jest jeziorem bardzo płytkim, o głębokości do 4,5 metra i położone jest w obszarze, gdzie mrozy nie są praktycznie znane. Inaczej mówiąc, w jeziorze tym nie ma wód głębinowych, ani też "zimnych warstw wody, która mogła by się wymieszać z ciepłymi warstwami. Dla przykładu, podobne zjawisko miało miejsce w 2008 roku, w jeziorze Hodges, niedaleko San Diego, w Kalifornii. Jezioro te ma głębokość ponad 25 metrów i jest zasilane wodami z gór, co w odpowiednich warunkach, może czasami doprowadzić do zaistnienia zjawiska "turnover". Jednak w przypadku z 2008 roku, skala wymierania ryb była o dużo mniejsza.
Inna wersja głosi, iż za masowe ginięcie ryb mogą być odpowiedzialne algi, które nie mogąc pobierać energii ze słońca, pobierają je z wody, pozbawiając ja tlenu. Ta wersja także nie jest przekonywująca, ponieważ aby taka sytuacja zaistniała, niebo nad Floryda musiało by być przez długi czas zachmurzone. Tak jednak się nie stało.
Znów nikt nie wspomina o możliwości wpływu innych czynników, jak np. katastrofa w Zatoce Meksykańskiej, która ze względu na ostatnio występujące tam toksyczne opady spowodowała zatrucie wód gruntowych na Florydzie.dziwnym trafem w internecie nie można znaleźć żadnych zdjęć związanych z tą sprawą. Nie znaleźliśmy ani jednego zdjęcia, ani tez filmu na YouTube, co w dzisiejszych czasach zakrawa o cud. Co innego, gdyby zadziałały tu czynniki podobne do tych, blokujących osobom postronnym i dziennikarzom dostępu do zanieczyszczonych przez ropę plaż. Czyżby ponownie cenzura i polityczna poprawność ?
Dlaczego media nie podają żadnych wiadomości o efektach skażeń, powstałych po katastrofie w Zatoce Meksykańskiej ? Dlaczego nie ma wiadomości na temat plamy ropy w Atlantyku i jej wpływie na środowisko ? Już tylko ten fakt wskazuje, iż temat ten jest celowo uciszany.
Nagłe, gigantyczne anomalie pogodowe zwala się na globalne ocieplenie, a lokalne katastrofy ekologiczne, w pobliżu Zatoki Meksykańskiej, na absurdalne w takich warunkach zjawiska, licząc na ludzką ignorancję. Komu to wszystko służy i do czego nas doprowadzi ?
globalnaswiadomosc.com
|