Home Pogoda artykuły Zmiana klimatu Do diabła z taką pogodą!

Menu użytkownika

Reklamy

Pomóż utrzymać tę stronę
Pietrek
 
Do diabła z taką pogodą! PDF Drukuj Email
Ocena użytkowników: / 2
SłabyŚwietny 
Zmiana klimatu
Wpisany przez ap   
Czwartek, 09 Wrzesień 2010 10:47

W sierpniu, kiedy noce powinny być już zdecydowanie chłodne, kilka z nich było nieznośnie gorących i parnych. Ale zaraz po tych upałach przyszła pogoda rodem z późnej jesieni. Co na to klimatolodzy?

 

Nie ma pan już dość dziennikarzy pytających o to, co dzieje się z klimatem? - Może trochę - śmieje się prof. Mirosław Miętus, kierownik Centrum Monitoringu Klimatu Polski w Instytucie Meteorologii i Gospodarki Wodnej w Warszawie. - Ale z dziennikarzami jest jak z pogodą. Leje, wieje, ale niewiele da się w tej sprawie zrobić. Trzeba się przyzwyczaić.

Tego roku media nękają klimatologów i meteorologów z IMiGW wyjątkowo często. Bo i powodów sporo. Najpierw wyjątkowo ostra i śnieżna zima, od której w dobie globalnego ocieplenia dawno zdążyliśmy się odzwyczaić. Potem wielodniowe ulewy i powodzie. Z powtórkami! A w lipcu afrykańskie wręcz upały.

- Za każdym razem pytano mnie, czy to sprawka zmian klimatu - opowiada prof. Miętus. - Zimą, kiedy byliśmy zakopani w śniegu, wyczuwałem w tych pytaniach drwinę, tym bardziej że w raporcie Międzyrządowego Panelu ds. Zmian Klimatu - IPCC - właśnie wykryto błędy, głośno mówiono o rzekomym spisku klimatologów. Na szczęście niezależne gremia potwierdziły, że żadnej zmowy nie było. Wiosną i latem po fali opadów - kiedy w dwa dni spadało tyle deszczu, co zwykle przez miesiąc - oraz fali upałów, a także po kilku gradobiciach i trąbach powietrznych dziennikarze szukali już raczej potwierdzenia, że chodzi o globalne ocieplenie.

Ponury niż znad Islandii

Faktem jest, że ten rok obfituje w tzw. ekstremalne zjawiska pogodowe. A także klimatyczne - np. lipiec z temperaturą uśrednioną dla całej Polski wynoszącą 20,8 st. C był jednym z najgorętszych w historii pomiarów. Ustępował tylko pamiętnemu lipcowi z roku 2006, kiedy średnia temperatura aż o 4,5 st. C przebiła tę z lat 1971-2000, a "Gazeta" pisała, że tak gorąco nie było od czasów króla Stasia, czyli od początku pogodowych zapisków prowadzonych w Warszawie.

W tym roku w Polsce średnia lipcowa przebiła długoletnią o 3,3 st. C. A jak odnotowała amerykańska Narodowa Agencja Badania Oceanu i Atmosfery (NOAA), globalnie pierwsza połowa roku była najgorętsza w ostatnich 130 latach.

Mnie zaskoczyło to, że nawet w sierpniu, kiedy noce powinny być już zdecydowanie chłodne, kilka z nich było nieznośnie dusznych. Wszystko za sprawą gorącego i wilgotnego powietrza napływającego do Polski z południa. A zaraz po upałach przyszła pogoda wręcz jesienna. No bo co mamy teraz? Jest początek września, a w dzień temperatura często nie przekracza 13-14 stopni. I leje. Jak w listopadzie.

- Zwykle taka zmiana pogody przychodziła dopiero w drugiej połowie, trzeciej dekadzie września - cierpliwie wyjaśnia prof. Miętus. - Dopiero wtedy opuszczał nas wyż rosyjski i wpadaliśmy w zasięg ponurego niżu znad Islandii. Od pewnego jednak czasu cyrkulacja powietrza nad Polską zaczyna się przebudowywać wcześniej. Np. pierwsze sztormy na Bałtyku pojawiają się już w drugiej połowie sierpnia. A teraz na dodatek napływa do nas chłodne powietrze z Dalekiej Północy.

Pogodę w Polsce, jak podkreśla naukowiec, coraz częściej kształtuje tzw. południkowy spływ mas powietrza - a więc poruszają się one z północy na południe i z południa na północ, przynosząc albo chłód, albo gorąco.

Globalne ocieplenie

Polska nie jest oczywiście w tej pogodowej układance najważniejsza, a raczej jest równie ważna jak wszystkie inne miejsca dotykane żywiołami. W Rosji długotrwałe susze rozpętały w wakacje potężne pożary, a z kolei Pakistan zalała powódź, w której ucierpiało kilka milionów ludzi.

- Zimą, kiedy myśmy mieli minus 20 st. C, w Bułgarii było też 20 st., ale na plusie - dodaje prof. Miętus. - W Vancouver w niemalże wiosennej temperaturze rozgrywano zimowe Igrzyska Olimpijskie.

Nic więc dziwnego, że pojawia się pytanie - czy wszystkie te pogodowe kaprysy mają jakąś wspólną przyczynę?

- Nasilenie występowania ekstremalnych zjawisk obserwujemy od kilku dziesięcioleci - wyjaśnia klimatolog. - Częściowo oczywiście dzięki rozbudowie stacji meteorologicznych i rewolucji informacyjnej, globalizacji. Ale trzeba powiedzieć, że to zjawisko doskonale wpisuje się w teorię globalnego ocieplenia. W ciągu ostatnich stu lat średnia temperatura podniosła się o blisko 0,8 st. C. Przy tym np. na wysokich szerokościach geograficznych ociepliło się dużo bardziej niż na niskich. Dodatkowo cieplejsza atmosfera jest o wiele bardziej nasycona wilgocią niż chłodna, stąd w niektórych miejscach więcej opadów.

- Klimat można porównać do oscylatora - dodaje prof. Miętus. - Jeśli podziałamy nań większą energią, to drgając, będzie mocniej wychylał się ku ekstremom, zanim w końcu się uspokoi i osiągnie stan równowagi.

Ospałe Słońce

Cytowany przez tygodnik "New Scientist" dr Michael Blackburn, klimatolog z wydziału meteorologii Uniwersytetu w Reading w Wielkiej Brytanii, dopowiada, że za tegoroczne zjawiska pogodowe i klimatyczne na półkuli północnej odpowiada blokada prądu strumieniowego. Ten silny wiatr wiejący z zachodu na wschód na granicy tropo- i stratosfery na wysokości 7-12 km, opływając rejony polarne, meandruje niczym rzeka. W jego zawijasy wychylone na północ napływa gorące powietrze z południa, a w te skręcające na południe spływa zimne powietrze z Dalekiej Północy. Zwykle owe meandry wężowym ruchem przesuwają się na wschód, a razem z nimi w ciągu kilku dni zmienia się pogoda, ale kiedy przychodzi blokada, zastygają one w tym samym miejscu, sprowadzając na nas długotrwałe opady (np. śniegu ostatniej zimy) albo upały (w lipcu).

Dlaczego jednak prąd strumieniowy zastygł?

Z powodu bardzo niskiej aktywności Słońca, którą obserwujemy aż od 2008 r. - uważa astrofizyk prof. Michael Lockwood, inny naukowiec z wydziału meteorologii Uniwersytetu w Reading. Jak twierdzi, w ciągu ostatnich 350 lat takie blokady zdarzały się zawsze, kiedy nasza gwiazda była ospała.

Kto więc brzydko bawi się z pogodą, Słońce czy wywołane przez człowieka globalne ocieplenie? Na jednoznaczną odpowiedź musimy poczekać.

Jedno jest raczej pewne - klimatolodzy jeszcze długo nie pozbędą się namolnych dziennikarzy.

A prognoza IMiGW na najbliższe dni nie jest najlepsza - będzie cieplej, nawet do 20 st., a w środę wreszcie przestanie padać, ale od czwartku deszcz powraca.

Źródło: Gazeta Wyborcza

 

Komentarze
Dodaj nowy Szukaj
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytuł:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
:angry::0:confused::cheer:
B):evil::silly::dry:
:lol::kiss::D:pinch:
:(:shock::X:side:
:):P:unsure::woohoo:
:huh::whistle:;):s
:!::?::idea::arrow:
Proszę wpisać kod antyspamowy widoczny na obrazku.

!joomlacomment 4.0 Copyright (C) 2009 Compojoom.com . All rights reserved."

 
 

Szukaj w serwisie

Czas do 2012

Time now
22. May 2012, 18:47
Count to
21. December 2012, 12:00
Time left
212 days
18 hours
12 minutes

Nasza księgarnia

Kup i czytaj
Reklama
Reklama
Reklama