|
Zmiana klimatu
|
|
Wpisany przez ap
|
|
Niedziela, 27 Luty 2011 20:22 |
|
Kanadyjscy uczeni pracujący pod kierunkiem Seung-Ki Mina z Environment Canada, rządowej instytucji zajmującej się ochroną środowiska, przeanalizowali dane dotyczące opadów atmosferycznych w Ameryce Północnej, Europie i Azji w latach 1951-99. Symulując, co by się stało, gdyby stężenie gazów cieplarnianych, które od przeszło 200 lat wysyła do atmosfery nasza cywilizacja, nie rosło, wykazali, że już w drugiej połowie XX w. przyczyniliśmy się do zwiększenia opadów w dwóch trzecich z 6 tys. badanych obszarów.
Z kolei międzynarodowy zespół naukowców pod kierunkiem dr. Pardeepa Palla z Oksfordu przyjrzał się powodzi, jaka jesienią 2000 r. nawiedziła Anglię i Walię. Według zapisków meteorologicznych była to najbardziej mokra jesień w tym rejonie od 1766 r. Powódź zniszczyła 10 tys. nieruchomości i kosztowała w sumie 1,3 mld funtów. Również symulując brak globalnego ocieplenia, badacze obliczyli, że emisje gazów cieplarnianych (w porównaniu z początkiem ery przemysłowej stężenie dwutlenku węgla w powietrzu jest dziś większe o jedną trzecią) zwiększyły ryzyko powodzi w Anglii i Walii o 20-90 proc. w zależności od konkretnego rejonu.
putBan(62);google_protectAndRun("ads_core.google_render_ad", google_handleError, google_render_ad); To pierwsze prace wykazujące tak szczegółowo wpływ obecnych zmian klimatycznych na opady atmosferyczne. Klimatolodzy od dawna twierdzili, że globalne ocieplenie musi się przełożyć na zwiększone ryzyko powodzi w niektórych rejonach Ziemi (i suszy w innych, tych już suchych). Wynika to z faktu, że rozgrzana atmosfera magazynuje więcej pary wodnej niż chłodna.
Źródło: Gazeta Wyborcza
|