|
Pod koniec pory suchej Meksyk staje się jednym z najgorętszych krajów na świecie. Oblegany przez turystów z powodu suszy i żaru zaczął płonąć. Doszło też do niecodziennego zjawiska.
W kwietniu i na początku maja, czyli tuż przed nadejściem mokrego monsunu, w Meksyku temperatura zaczyna bić rekordy.
Termometry popołudniami w najcieplejszych regionach pokazują w cieniu ponad 40 stopni.
Zdecydowanie najgoręcej jest na pustynnej północy i na Jukatanie, który jest często odwiedzany przez turystów, chcących odkryć tajemnice Majów. Z powodu wysokiej temperatury i niskiej wilgotności powietrza zaczynają wybuchać pożary lasów.
Często są one przenoszone przez wiatr z pól, które są poprzez pożary oczyszczane z chwastów i szkodników.
Obecnie największa susza i związane z tym zagrożenie pożarowe występuje na północy Meksyku, na terenach granicznych z Teksasem. Ostatnie deszcze pojawiły się tam przed kilkoma tygodniami. Zaczęła płonąć wyschnięta roślinność pokrywająca stoki gór Sierra Madre Oriental w stanie Coahuila.
Według lokalnych władz do tej pory spłonęły już 42 tysiące hektarów obszarów zielonych. Silny południowo-zachodni wiatr sprawił, że warunki do powstawania nowych pożarów stały się wyśmienite. Tysiące strażaków przez całą dobę walczy z ogniem, aby nie dopuścić go do obszarów zamieszkanych (pod artykułem zdjęcie satelitarne).
Tymczasem do niecodziennego zjawiska doszło w rejonie Mexico City, stolicy Meksyku. Przeszła tam ulewa o niespotykanej intensywności, jak na tę porę roku. Pod wodą znalazły się nawet największe drogi na których utknęli kierowcy i ich pasażerowie.
Konieczne okazały się interwencje ratowników, którzy ściągali przerażonych ludzi z dachów swych samochodów, gdy poziom wody błyskawicznie się podnosił. Zalanie podstacji energetycznych sprawiło, że bez prądu całymi godzinami pozostawało tysiące odbiorców. W obniżeniach terenu poziom wody sięgał wysokości 70 centymetrów. twojapogoda.pl
|