|
zagrożenia
|
|
Wpisany przez pc
|
|
Niedziela, 28 Luty 2010 21:40 |
|
Co najmniej 53 osoby zginęły na zachodzie Europy na skutek wichur i powodzi podczas orkanu Cyntia (Xynthia). Po opuszczeniu wybrzeży Portugalii głęboki niż dotarł nad północną Francję. Nadal niesie huraganowy wiatr i ulewne deszcze. Miliony mieszkańców zachodniej Europy niedzielę spędzają w domach obserwując jak wiatr dokonuje spustoszeń. Według ostrzeżenia wydanego przez służby publiczne, każdy kto opuści dom może się znaleźć w niebezpieczeństwie. Niestety nie wszyscy słuchają ostrzeżeń i ryzykują życie.
Dwie osoby poniosły śmierć na północ od Madrytu, gdy na ich samochód spadła gałąź. 82-letnia kobieta zginęła przygnieciona murem w miejscowości Vilar de Barrio w hiszpańskiej Galicji. To właśnie na atlantyckim wybrzeżu porywy wiatru były najbardziej gwałtowne i osiągały nawet 147 kilometrów na godzinę. Fale rozbijające się o skaliste wybrzeża miały przeszło 5 metrów wysokości. Podtopieniu uległy drogi prowadzące przez nabrzeże. Z powodu przerwanych linii energetycznych bez prądu w samej Galicji pozostaje ponad 25 tysięcy gospodarstw domowych. W pozostałych regionach północnej Hiszpanii prądu nie ma ponad 60 tysięcy odbiorców. Wiatr zerwał dachy z kilku budynków. Ryzykantów, którzy nie chcieli podczas niepogody pozostać w domach, można było spotkać przechadzających się po plażach i podziwiających wysokie fale. Hiszpańska służba pogodowa wydała najwyższy stopień zagrożenia ze strony wiatru. Po wichurach spustoszenia usuwają mieszkańcy Wysp Kanaryjskich. Po raz trzeci w tym miesiącu gwałtowna pogoda daje się we znaki turystom. Wiele ulic i chodników jest zatarasowanych przez połamane gałęzie. Z powodu silnego sztormu przerwano połączenia morskie ze stałym lądem. Silny wiatr i ulewne deszcze szalały także na Maderze, ale na szczęście nie spowodowały zniszczeń. W północnej Portugalii nagły podmuch wiatru powalił drzewo na boisko szkolne. Zginął 10-letni chłopiec grający w piłkę podczas wichury. W niektórych regionach kraju porywy wiatru osiągały 125 km/h. Strażacy do tej pory interweniowali już przeszło 4 tysiące razy. Wiatr z każdą godziną nasila się we Francji. Porywy przekraczają 100 km/h. Najmocniej wieje m.in. w Pirenejach, gdzie w wiosce Luchon upadająca gałąź zabiła mężczyznę. W Bretanii, na północno-zachodnich krańcach Francji, sztorm spowodował przerwanie wałów i zatopienie wielu domów w których podczas snu utonęło 45 osób. Tylu ofiar orkanu nie notowano od 11 lat. 59 osób zostało rannych na skutek uderzenia przedmiotami unoszonymi w powietrzu przez wiatr. Prawie milion ludzi pozostaje pozbawionych prądu. W samym Paryżu, gdzie wiać może do 120 km/h, zamknięto dzisiaj wszystkie cmentarze i parki miejskie, aby na nikogo nie upadła złamana gałąź. Pracę wstrzymały dwa największe porty lotnicze. Wichury pustoszą także Holandię, Belgię, Niemcy i Danię. W Niemczech jedna osoba zginęła, gdy w Szwarcwaldzie gałąź runęła na samochód. Wiele dróg i szlaków kolejowych z powodu zatarasowania przez konary jest nieprzejezdnych. W Belgii gałąź zabiła jedną osobę. Tysiące ludzie nie ma prądu. W Alpach dla bezpieczeństwa wstrzymane zostały wyciągi narciarskie, ponieważ może tam wiać powyżej 150 km/h. Artykuł jest aktualizowany na bieżąco. twojapogoda.pl
|
|
Zmieniony: Poniedziałek, 01 Marzec 2010 22:04 |