|
Zachodnia część Europy największe wichury ma już za sobą. Wiatr słabnie, a wraz z nimi opady deszczu, zaś niebo zaczyna się rozpogadzać. Miliony mieszkańców regionu rozpoczęły wraz ze wschodem słońcem wielkie sprzątanie. Wiatr powalił setki drzew, które upadły na domy i linie energetyczne, tarasują drogi i chodniki. Pod tym względem najgorzej jest we Francji, gdzie wiatr poczynił największe spustoszenia.
W centrum, na zachodzie, północy i północnym wschodzie kraju porywy wiatru przekraczały 100 km/h, miejscami dochodząc do 161 km/h, zwłaszcza na wybrzeżu Zatoki Biskajskiej i przy granicy w Niemcami. W samym Paryżu wiało do 120 km/h, dlatego zamknięto lotniska i zakazano wstępu do miejskich parków. Dzisiaj rano na paryskich drogach doszło do paraliżu. Z powodu konarów leżących na drogach utworzyły się gigantyczne korki. Część mieszkańców miasta nadal jest pozbawionych prądu. Premier Francji, który użył określenia "katastrofa narodowa" nie szczędził słów krytyki dla służb publicznych na atlantyckim wybrzeżu, gdzie dobę temu podczas silnego sztormu fale pokonały falochrony i zatopiły na wysokość 1,5 metra trzy miejscowości położone w departamencie Wandea na środkowym wybrzeżu zachodniej Francji. Co najmniej 45 osób utopiło się podczas snu. Tak dużej liczby ofiar orkanu nie notowano od 11 lat, czyli od pamiętnego orkanu Lothar, który pod koniec grudnia 1999 roku spowodował w całej Francji śmierć 90 osób. Władze zapowiedziały śledztwo i budowę specjalnych wałów, które zwiększą bezpieczeństwo dla ludności wybrzeża. Wichury szalały wczoraj po południu, wieczorem i minionej nocy w Niemczech. Tym razem najspokojniej było, co zaskakujące, na północy kraju. Na zachodzie i w głębi kraju wiatr osiągał 100-120 km/h. Najmocniej wiało jednak w górach w środkowych Niemczech, gdzie na szczycie Brockenu jeden z porywów miał aż 180 km/h. W drugiej połowie nocy i nad ranem wichury dotarły do wschodnich Niemiec, w tym do Berlina. Podmuchy osiągające 90-95 km/h powaliły dziesiątki drzew na ulice i zaparkowane samochody. Z powodu zerwanej trakcji nie kursują tramwaje i pociągi. Na największym w Niemczech frankfurckim lotnisku odwołano kilkaset lotów. Według ostatnich danych w zachodniej części Niemiec z powodu upadających gałęzi zginęły 3 osoby. Łącznie w Hiszpanii, Portugalii, Francji, Belgii i Niemczech orkan Cyntia (Xynthia) pozbawił już życia ponad 55 osób. Poniżej mapa obrazująca jego skutki. twojapogoda.pl
|