Pomimo panujących w Polsce upałów nie ma zagrożenia "blackoutem" - nagłą awarią prądu na dużym obszarze kraju - zapewnia Operator Systemu Przesyłowego PSE-Operator. Podobnego zdania jest też b. szef Polskich Sieci Elektroenergetycznych, który uspokaja: - Obciążenie sieci przez klimatyzację nie jest problemem. Ale mogą występować lokalne problemy
Dariusz Chomka, rzecznik prasowy PSE-Operator, firmy która odpowiedzialna jest za przesył energii elektrycznej w kraju powiedział, że krajowy system energetyczny jest pod kontrolą, ale długotrwałe upały mogłyby doprowadzić do pogorszenia sytuacji. - Wiemy z poprzednich lat, ze długotrwałe upały ograniczają rezerwy wytwórcze. Zaczyna brakować wody do chłodzenia bloków energetycznych i elektrownie są zmuszone ograniczać jej wytwarzanie - powiedział. Problemem przy upałach są też wydłużające się przewody przesyłowe, na których trzeba zmniejszać moc, by ograniczyć to zjawisko - dodał.
PSE-Operator przelicza, że przy wzroście temperatury o 10 stopni o ok. 5 proc. wzrasta zapotrzebowanie na moc. - Nie ma powodów, żeby straszyć odbiorców, ale sytuacja może się zmienić w zasadzie z dnia na dzień, choć to jeszcze nie czas na blackout. Ostateczną możliwością jest wprowadzenie stopni zasilania i czasowego ograniczenia dostaw - mówił rzecznik PSE-Operator. - Ale na to się nie zanosi - dodał.
"Totalnego krajowego blackoutu nie będzie"
Według prof. Krzysztofa Żmijewskiego, który w latach 1998-2001 był prezesem Polskich Sieci Elektroenergetycznych, nie grozi nam ogólnokrajowa awaria prądu spowodowana przez upały.
Według niego, obciążenie sieci przez klimatyzację to 1-2 proc. dobowego zużycia - ok. 300 MW w skali kraju, a to nie problem (dla porównania EC Siekierki dysponuje mocą elektryczną 622 MW, co pozwalałoby zaświecić około 10 400 000 żarówek o mocy 60 W). Według eksperta nie można natomiast wykluczyć lokalnych awarii.
- Lokalnie może to być problem, jeśli zastanowimy się, gdzie one są - nie są one równo rozrzucone po całym kraju, tylko głównie w wielkich miastach, metropoliach i centrach tych miast - w biurowcach. Tam to obciążenie mocy jest już duże i poważne - powiedział Żmijewski.
Według prof. Żmijewskiego upały nie są czynnikiem, który doprowadzi do gwałtownego załamania systemu. - To może nam utrudnić życie dopiero w związku z jakimiś dodatkowymi problemami, np. gdy będzie burza i drzewo przewróci się na linię zasilająca Warszawę. Wtedy okaże się, że miasto nie ma tej 100 MW rezerwy mocy i powiemy - wszystko siadło, bo jest klimatyzacja - mówił.
- Katastrofa taka jak blackout to zawsze wynik kilku przyczyn, nie jednego zdarzenia - podkreślał.
- Zazwyczaj, gdy jest jeden czynnik, udaje się go ominąć - dodał. Jeśli do takiego zbiegu problemów dojdzie, będzie to zdarzenie raczej lokalne i lokalne problemy z zaopatrzeniem w energię - jakaś mniejsza linia nie wytrzyma obciążenia.
Problem to susza
W ocenie Żmijewskiego susza może wpłynąć na pracę elektrowni, bo nie będą one miały wystarczającej ilości wody do chłodzenia i będą musiały ograniczyć wytwarzaną moc.
- Jakimś problemem może być też termiczne wydłużenie przewodów, co ogranicza zdolności przesyłowe linii. Im jest goręcej, ty mniej możemy transportować energii, bo przewody podczas przesyłania prądu nagrzewają się i wydłużają. Dla bezpieczeństwa nie mogą zwisać zbyt nisko - podkreślił.
Żmijewski powiedział, że Polska ma rezerwy mocy. -Nie potrafię jednak powiedzieć, czy w tym roku będzie taki dzień - jak w 2007 - gdy zbliżyliśmy się bardzo do granicy bezpieczeństwa. Wtedy mieliśmy zaledwie 100 MW rezerw, można powiedzieć, że to tak niewiele, jak grubość żyletki - mówił.
Żmijewski pytany o to, jak zwykły użytkownik energii może się zabezpieczyć przed brakiem zasilania, proponował, aby wyposażyć swoje domy i mieszkania np. w panele słoneczne. - Radziłbym nastawiać się na odnawialne źródła - powiedział. - Słońce nie zgaśnie - zapewniam - dodał żartobliwie. Kolejna awaria w Zabrzu. Prawie 30 tys. ludzi bez prądu Prawie 30 tysięcy mieszkańców Zabrza minionej nocy było pozbawionych prądu. Służby energetyczne przez kilka godzin usuwały awarię, do której doszło w centrum miasta. Była to druga w ciągu kilku godzin przerwa w dostawach energii w Zabrzu. Na skutek poprzedniej prądu pozbawionych było 28 tysięcy odbiorców. Do awarii tej doszło wczoraj przed południem. Podczas prac na autostradzie doszło do uszkodzenia linii wysokiego napięcia. Linka asekuracyjna dźwigu, trzymana przez jednego z pracowników dotknęła linii wysokiego napięcia i spowodowała spięcie. Mężczyzna został poparzony. Natychmiast odwieziono go do szpitala. Awaria elektryczności sparaliżowała Toronto Blisko 250 tys. mieszkańców największej metropolii Kanady, Toronto, zostało wieczorem pozbawionych prądu na skutek pożaru w stacji transformatorów. Tuż przed godz. 17 czasu lokalnego (23 czasu polskiego) w stacji doszło do eksplozji, która wywołała pożar - poinformował rzecznik firmy Hydro-One dostarczającej prąd do Toronto. Awaria wywołała chaos i korki na ulicach, gdyż nastąpiła w momencie wychodzenia pracowników biurowców z pracy. Część urzędników wpadła w panikę i zbiegała schodami na parter. Stanęło też metro. Awaria pogrążyła w ciemności m.in. pałac, gdzie królowa Elżbieta II i książę Filip, którzy kończą we wtorek 9-dniową wizytę w Kanadzie, uczestniczyli we wręczeniu nagród księcia Edynburga. Ceremonię kontynuowano przy świetle wpadającym przez wyjścia ewakuacyjne W nocy pożar ugaszono, a dostawy prądu całkowicie przywrócono o godz. 5 czasu polskiego. Wszczęto śledztwo w celu ustalenia jego przyczyn. Gazeta.pl
|