|
W piątek popołudniu po wielkich upałach czekają nas burze, ulewy, i porywisty wiatr. Powracają sensacje pogodowe znane nam z lipca.
Kiedy wstaniemy, powita nas upalny dzień. Kiedy będziemy kłaść się spać, na zewnątrz aura będzie szaleć - zagrzmi, zawieje i lunie deszcz. Meteorolodzy ostrzegają - lepiej wtedy zostać w domu. Połamane drzewa, zerwane linie energetyczne i podtopienia - tego możemy się spodziewać na sam początek weekendu. Znów nawałnice i znów ulice jak potoki. W piątek po południu Polska, a szczególnie jej zachodnia część, ma wejść w niebezpieczną strefę pogodową - czekają nas silne opady deszczu, burze, grad i silny wiatr.
Upał, wiatr i wielka woda
Na zachodzie kraju meteorolodzy przewidują bardzo obfite deszcze, których skutki możemy odczuć bardzo boleśnie - spodziewane są podtopienia i zalania niżej położonych obszarów. Do tego dojść ma porywisty wiatr, wiejący z prędkością 70-90 kilometrów na godzinę.
W rejonie chmur burzowych lepiej kryć się w domu - nie tylko ze względu na padające drzewa, ale także na porażenia piorunem.
Do tego, z powodu wielkich upałów, meteorolodzy obawiają się dużego zagrożenia pożarowego. W piątek temperatura ma sięgać nawet 34 stopni Celsjusza. Lepiej kryć się przed słońcem, by nie dostać udaru. tvn24.pl
|