|
Nawet 2 tysiące ludzi mogło zginąć w wielkim obsunięciu ziemi w prowincji Kansu w północno-zachodnich Chinach. Według naukowców, przyczyną jest nieodpowiedzialna, masowa wycinka drzew.

Ulewne deszcze, które niesione są przez monsunowe chmury, spadły na środkowe i północno-zachodnie regiony Chin. W niektórych miejscach padało tam intensywnie, że doszło do powodzi i obsunięć ziemi. Największy dramat ma miejsce w regionie Zhugqu w prowincji Kansu. Doszło tam do zejścia lawiny ziemnej na domy mieszkalne.
W gruzach budynków ratownikom udało się do tej pory odnaleźć ciała 1,117 osób. Według informacji lokalnych władz, drugie tyle osób jest zaginionych bez wieści. Przeszukiwanie lawiniska jest bardzo niebezpieczne, ponieważ ziemia na wzgórzach w każdej chwili znów może się obsunąć. 45 tysięcy ludzi zmuszonych zostało do opuszczenia swych domostw.
Naukowcy są zdania, że nie jest to kataklizm naturalny, lecz efekt niszczycielskiej działalności człowieka. Przez lata na tym obszarze trudniono się masowym karczowaniem lasów. W efekcie w latach 1952-1990 zniknęło aż 126 tysięcy hektarów obszarów zielonych. Po wycince znacząco wzrosła częstotliwość występowania obsunięć ziemi.
Począwszy od 1823 roku zanotowano już 10 gigantycznych obsunięć. Każde z nich pociągało ze sobą setki, a nawet tysiące ofiar. Na obszarze ogołoconym z drzew, ziemia nie przyjmuje tak dużych ilości wody, jak wtedy, kiedy znajdowała się w niej gęsta sieć korzeni. Grunt szybko przesyca się wodą, a następnie obsuwa się powodując zejścia lawin ziemnych i błotnych na domy mieszkalne.
W tym sezonie monsun mokry jest znacznie aktywniejszy niż w ostatnich latach, dlatego doszło do tragedii. Naukowcy od lat ostrzegali mieszkańców regionu przed dewastowaniem lasów. Na nic się to jednak nie zdało, aż doszło do dramatu. Może wreszcie chińskie władze pójdą po rozum do głowy i rozpoczną akcję ponownego zalesiania, bo tylko w ten sposób można będzie ograniczyć działalność osuwisk. twojapogoda.pl
|