Miliony mieszkańców Nowego Jorku, Filadelfii oraz wielu miejscowości w pięciu stanach, w miniony poniedziałek (14.02) wczesnym popołudniem, obserwowało jak nad ich głowami przelatuje ognista kula.
Meteor był na tyle duży, że był widoczny w środku dnia, a więc musiał mieć co najmniej 1,5 metra średnicy i ważyć 5 ton, przy czym wyzwolił energię rzędu 100 ton trotylu.
Bolid przemieszczał się z dużą prędkością od strony Binghampton na południowy wschód przez północną część wyspy Long Island ku Atlantykowi, jednocześnie mieniąc się różnorodnymi kolorami.
Według obliczeń naukowców musiał wpaść do wód Oceanu Atlantyckiego, a więc nie będzie możliwości jego znalezienia i przebadania. Wiadomo jednak, że w wodach oceanu utworzył krater o średnicy 37 metrów i głębokości 4,5 metra.
Nie tylko nad okolicami Nowego Jorku był widoczny meteoroid. Także mieszkańcy hrabstwa West Yorkshire w północnej Anglii w Wielkiej Brytanii zobaczyli spadającą skałę. W tej chwili trwają poszukiwania meteorytu.
Szacuje się, że każdego miesiąca na całym świecie pojawia się średnio 14 większych skał, których zanikanie w atmosferze jest widoczne gołym okiem. Zdecydowana większość materiału to dosłownie pyłek wielkości kilku milimetrów.
Czasem jednak zdarzają się większe bryłki, a im mają one większe rozmiary, tym bardziej spektakularnie prezentują się na niebie. Największe meteoroidy nie są w stanie w całości rozpaść się w atmosferze, więc spadają na ziemię i wówczas nazywane są meteorytami.
twojapogoda.pl