|
Dwa razy dziennie przypływ przybiera aż do wysokości kolan, zabiera ze sobą ryby, szczątki zostawiając je czasem pod drzwiami wejściowymi. Niekiedy ludzie nie mogą wyjść z domu, wielu chodzi w kaloszach lub jeździ rowerami.
"Patrzę przez okno I wygląda to jakby nasz dom był na środku oceanu” mówi lokalna mieszkanka Yoshiko Takahashi, mieszkająca w Ishinomaki od trzech lat.
Trzęsienie ziemi z 11 marca, które uderzyło wschodnią Japonię było tak silne, że ruszyło całym krajem przesuwając go i obniżając jego pozycję względem poziomu morza. Najbardziej zdewastowane obszary przybrzeżne są teraz ciągle zalewane z powodu obniżonego poziomu gruntu i z powodu zniszczeń w falochronach i zaporach od strony morza. W miastach portowych jak Onagawa czy Kesennuma, przypływy po prostu wpływają i wypływają ze zgliszczy niezamieszkałych ulic. Część Ishinomaki ocalała z tsunami dzięki szczęśliwemu położeniu geograficznemu. Dlatego wiele osób mieszka jeszcze w swoich domach a teraz doświadczają codziennych kłopotów z podtopieniami. Obszar zalewa fala pływowa zmuszając mieszkańców do ucieczki zanim poziom nie będzie za wysoki. "Ja staram się po prostu mieć zrobione zakupy do 15:00” mówi Takuya Kondo, 32, który mieszka z rodziną w domu z dzieciństwa.
Większość domów jest powyżej poziomu wody, ale podróż samochodem staje się niemożliwa. Naukowcy twierdzą, że ta sytuacja jest już na stałe. Północ Japonii leży na północno amerykańskiej płycie tektonicznej. Płyta pacyficzna, która jest w większości pod wodą zwykle powoli przesuwa kraj na zachód. Ale w trzęsieniu ziemi z marca, linia uskoku pomiędzy dwiema płytami pękła i północna amerykańska płyta wsunęła się w górę wzdłuż płyty pacyficznej. Rosnąca krawędź płyty spowodowała, że w dnie morza na wschodnim wybrzeżu Japonii doszło do wypukłości. Stacja pomiarowa, prowadzona przez Uniwersytet Tohoku oszacowała ją na 5 metrów i to zjawisko było odpowiedzialne za stworzenie tsunami, które zniszczyło wybrzeża. Część płyty pod Japonią została wciągnięta niżej, gdyż zsunęła się w kierunku oceanu a to spowodowało gwałtowny spadek w poziomie ziemi względem morza. Część obszaru w Ishinomaki przesunęła się na południowy wschód o 5,3 metra oraz zatonęła 1,2 metra. "Wydawało nam się, że to będzie się działo stopniowo, kawałek po kawałku. Nie spodziewaliśmy się, że po prostu się to zdarzy raz a dobrze” powiedział japoński geodeta Testuro Imakiire.
Źródło: http://news.yahoo.com/s/ap/20110509/ap_on_re_as/as_japan_earthquake_ch
|