|
Wiadomości
|
|
Wpisany przez ap
|
|
Niedziela, 28 Czerwiec 2009 21:12 |
|
Fala rekordowych upałów nawiedziła wiele regionów Stanów Zjednoczonych. Najgoręcej jest w Kalifornii, gdzie termometry pokazują nawet 44 stopnie. Zaledwie o 2 stopnie chłodniej jest w Teksasie i Arizonie.
Rekord wszech czasów spadł na ulicach Nowego Orleanu. Miasto wciąż podnoszące się z ruin po przejściu przed czterema laty huraganu Katrina doświadczyło po raz pierwszy w swej historii temperatury sięgającej 40 stopni. Upał jest męką, ponieważ standardowa temperatura jak na tę porę roku powinna wynosić 32 stopnie. Nowy Orlean nie jest jednak jedynym miastem, gdzie upał przekroczył wszelkie bariery. Tak samo było w Houston, metropolii zamieszkiwanej przez 5 milionów ludzi, gdzie temperatura sięgnęła 40 stopni. Jeszcze nigdy w czerwcu nie było tak gorąco. Mieszkańcy szukają schronienia w parkach, ze sklepów znikają zimne napoje i lody, a sprzedawcy klimatyzatorów zbijają kokosy. Starszych ludzi w swych domach każdego dnia odwiedzają wolontariusze, którzy przynoszą zakupy i sprawdzają stan zdrowia. Mimo apeli władz większość Amerykanów pozostaje obojętna na los tych, którzy fale upałów znoszą najgorszej. Podczas, gdy na południu USA upały są częstym zjawiskiem, to w stanach położonych na północy spalone słońcem miasta po prostu się rozpływają. Tak jest między innymi w Chicago, gdzie w ostatnich dniach były 34 stopnie. Lokalne media podały informację o śmierci z powodu udaru słonecznego 3 osób, w tym 10-letniej dziewczynki. Właściciele psów zapominają poić swoich czworonogów, dlatego z powodu upału zdechło 5 psów. W najbliższych dniach w Chicago nastąpi ochłodzenie do 19 stopni. www.twojapogoda.pl
|