|
Dla mieszkańców naszego kraju trzęsienia ziemi są - generalnie rzecz biorąc – czymś geograficznie odległym. Nie zawsze odległym w sposób skrajny – w końcu Włochy, czy Grecja, gdzie silne trzęsienia zdarzają całkiem często nie są przecież szczególnie dalekimi krajami.
Mimo wszystko można powiedzieć, że są one czymś, co dzieje się w najbliższym sąsiedztwie. Dla mieszkańców naszego kraju trzęsienia ziemi są - generalnie rzecz biorąc – czymś geograficznie odległym. Nie zawsze odległym w sposób skrajny – w końcu Włochy, czy Grecja, gdzie silne trzęsienia zdarzają całkiem często nie są przecież szczególnie dalekimi krajami. Mimo wszystko można powiedzieć, że są one czymś, co dzieje się w najbliższym sąsiedztwie. To prawda – choć większość czytelników pewnie o tym nie wie – że w historii Polski miały miejsce całkiem silne wstrząsy sejsmiczne. Z kroniki Jana Długosza wiemy np. że 5 czerwca 1443 r. miało miejsce tak silne trzęsienie ziemi, że „wieże i gmachy waliły się na ziemię, rzeki występowały z łożysk, a ludzie nagłym strachem zdjęci, od zmysłów i rozumu odchodzili”.
Według współczesnych ocen trzęsienie to – o którym istnieją wzmianki w kronikach polskich, morawskich, czeskich i śląskich – mogło mieć magnitudę ponad 6 stopni w otwartej skali Richtera, a jego mierzona w 12 stopniowej skali Mercallego (no, żeby być bardzo ścisłym - Mercallego-Cancaniego-Sieberga ) intensywność drgań gruntu mogła w rejonie epicentrum, które znajdowało się prawdopodobnie na północ od Wrocławia - wynosić nawet 9 stopni.
Podobnych (choć może o nieco słabszym natężeniu) zjawisk było w dziejach naszego kraju co najmniej kilkanaście. Wszystko to jednak działo się w odległej przeszłości – ostatnie trzęsienie w Polsce, w przypadku którego natężenie drgań gruntu wynosiło przynajmniej 8 stopni w skali Mercallego miało miejsce 3 grudnia 1786 r (oczywiście, mówimy tu o wstrząsach typowo sejsmicznych – bądź, co bądź „trzęsienia ziemi” wywołane np. tąpnięciami w kopalniach bywają całkiem imponujące – np. trzęsienie, wywołane tąpnieciem w kopalni miedzi „Rudna” w Polkowicach 21 lutego 2002 r. miało magnitudę ok. 4 stopni w skali Richtera – a jego natężenie w rejonie epicentrum wynosiło ok. 8 stopni w skali Mercallego – w polkowickich domach popękały ściany i rury, poprzewracały się meble, a mieszkańców miasta ogarnęła powszechna panika).
Jak to było ze Sławkowskim Szczytem?
Z pewnością wielu czytelników ciekawych jest tego, czy historyczne trzęsienia ziemi w Polsce spowodowały jakieś ofiary wśród ludzi – bądź co bądź, 9 czy nawet „tylko” 8 stopni w skali Mercallego to nie przelewki. Niestety jednak – na ten akurat temat wiadomo bardzo niewiele. Z kronikarskich zapisków wynika ponoć, że wiele osób zginęło wskutek trzęsienia ziemi, które 6 sierpnia 1662 r. nawiedziło Tatry. Jednak prawdziwość tej informacji – podobnie jak pojawiającej się w wielu popularnych źródłach informacji o tym, że wskutek tego trzęsienia rozpadł się i obniżył o ok. 300 metrów Sławkowski Szczyt w Tatrach Słowackich - jest, jak się zdaje, niezupełnie pewna.
Trzęsienie ziemi w Rumunii
Data: 4 marca 1977 Skąd te wstrząsy?
Gdzie zatem najbliżej Polski znajduje się obszar, na którym zdarzały się trzęsienia z całą pewnością powodujące ofiary wśród ludzi? Otóż obszarem takim jest południowa i wschodnia część łuku Karpat. Jest to obszar leżący na tyle blisko Polski, że silny wstrząs, który się tam zdarzy może być całkiem wyraźnie odczuwalny w naszym kraju (a w każdym razie, w jego południowo – wschodniej części). Tak w każdym razie było wieczorem 4 marca 1977 r. kiedy to w wielu polskich domach zaczęły „chodzić” krzesła, kołysać się lampy i drżeć szyby. 94 kilometry pod ziemią
Przyczyną tych osobliwych dla mieszkańców naszego kraju zjawisk było trzęsienie ziemi z epicentrum w okręgu administracyjnym Vrancea w rumuńskich Karpatach Wschodnich. Magnituda wstrząsu, który nastąpił o godz. 21.20 czasu miejscowego i trwał ok. 5 minut została oceniona na 7,4 stopnia w skali Richtera. Hipocentrum znajdowało się bardzo głęboko – aż 94 kilometry pod ziemią.
A wielka płyta wytrzymała
Skutki trzęsienia dotkliwie odczuła cała Rumunia. W całym kraju runęło 35 000 budynków (wśród których – co warto zauważyć – nie było podobno ani jednego budynku z wielkiej płyty), zginęło ok. 1570 osób, a przeszło 11 000 zostało rannych. Szczególnie ucierpiała stolica, gdzie kompletnie zawaliły się 33 duże, historyczne budynki i zginęły co najmniej setki osób.
Polityczne skutki kataklizmu
Osobliwym aspektem trzęsienie ziemi w Rumunii były jego skutki dla rumuńskiej polityki. Spowodowane wstrząsem zniszczenia posłużyły rządzącemu wówczas Rumunią komunistycznemu dyktatorowi Nicolae Ceausescu jako pretekst do wyburzenia w następnych latach dużych obszarów zabudowy w centrum Bukaresztu i wzniesienia na ich miejscu monumentalnych gmachów rządowych.
Jednym z budynków postawionych na miejscu wyburzonych kwartałów jest gigantyczny Dom Ludowy – będący ponoć drugim pod względem powierzchni budynkiem biurowym na świecie – zaraz po amerykańskim Pentagonie. Z dachu tego właśnie budynku – będącego wówczas siedzibą Komitetu Centralnego Komunistycznej Partii Rumunii - uciekał 22 grudnia 1989 r. helikopterem Nicolae Ceausescu wraz ze swoją żoną Eleną. Próba ucieczki, jak wiadomo, się nie udała: Ceausescu i jego żona zostali schwytani ok. 70 kilometrów od Bukaresztu, postawieni przed naprędce zorganizowanym sądem doraźnym i po będącym farsą procesie pospiesznie rozstrzelani. polska.pl autor Bartłomiej Kozłowski
|