|
Trzesienia ziemi
|
|
Wpisany przez ap
|
|
Piątek, 04 Marzec 2011 21:58 |
|
"Antypody, Australia i Nowa Zelandia, jawiące się nam jako oaza dobrobytu i spokoju, przeżywają tej zimy nadmiernie bliskie spotkania z naturą. Statystyki potwierdzają, że pewne obszary okresowo się aktywizują, a potem wyciszają. Dlaczego tak jest i jaki mechanizm tym rządzi? Odpowiedź na to pytanie, godna Nobla, to najkrótsza droga do wymarzonego przez sejsmologów precyzyjnego prognozowania trzęsień ziemi. To jednak wciąż tylko marzenie – głównie dlatego, że wciąż zbyt mało wiemy o Ziemi" - pisze na łamach "Tygodnika Powszechnego" Adam Zubek.
Dziennikarz i geograf przypomina, że w krótkim odstępie czasu, jaki minął od tragicznych powodzi, pożarów i ataku tajfunu w Australii, natura po raz kolejny zademonstrowała swoją siłę - tym razem wobec Nowej Zelandii. Po raz drugi w ciągu pół roku zatrzęsła się ziemia na Wyspie Południowej, w rejonie Christchurch, największego miasta wyspy. Tym razem zginęło ponad stu mieszkańców, a straty liczone są w miliardach dolarów. "Natura bywa okrutnie pomysłowa. Gdy w Indonezji w Boże Narodzenie 2004 r. zatrzęsła się ziemia, ludzi zabiła woda. Gdy w 1923 r. zatrzęsło się Tokio, to owszem, rozpadły się nawet słynne japońskie domy z bambusa i papieru, ale ludzie zginęli w pożarach. W 1906 r. w San Francisco ofiar było mniej, ale spłonęła prawie cała zabudowa miasta" - pisze Zubek. onet('adsGet1','main3-box');onet('adsGet2'); Każdego dnia z pomocą globalnej sieci stacji pomiarowych mierzy się dziesiątki i setki parametrów. To jednak wciąż za mało, by stworzyć trafną prognozę, zarówno na następny dzień, jak i prognozę zjawisk katastrofalnych. W poszukiwaniu odpowiedzi na jedno pytanie: czy możliwe jest prognozowanie krótkoterminowe? sejsmologowie nie ignorowali nawet prognoz ludowych, jak choćby zachowania zwierząt czy tzw. "pogoda sejsmiczna". "W latach 70. ubiegłego wieku wśród badaczy powszechny był optymizm. Dziś niemal wszyscy stali się sceptykami. Żadne ze zjawisk poprzedzających trzęsienie (tzw. predyktorów) nie daje się jednoznacznie interpretować. Pomysłowość sejsmologów próbuje nadążyć za pomysłowością natury. Wątpliwe, czy kiedykolwiek zdoła" - przekonuje w "Tygodniku Powszechnym" autor. (TSz)
|