|
Japońscy naukowcy nie mają dobrych wieści, po potężnym trzęsieniu ziemi o sile 9 stopni w skali Richtera, doszło do nadwerężenia uskoku przebiegającego w rejonie Tokio. Konsekwencje mogą być katastrofalne.
Takich wyników badań japońscy naukowcy obawiali się najbardziej. Okazuje się, że po potężnym trzęsieniu ziemi z 11 marca o sile 9 stopni w skali Richtera, doszło do znacznego zwiększenia się naprężenia w skałach w uskoku przebiegającym w rejonie Tokio. Uskok pozostaje stabilny od wielu lat, ale wizja jego uaktywnienia się wciąż wisi nad milionami mieszkańców japońskiej stolicy. To właśnie na tym uskoku doszło do katastrofalnego trzęsienia 1 września 1923 roku. W ruinę obróciło się 2/3 japońskiej stolicy i prawie cała Jokohama. W kilka minut na nizinie Kantō zginęło ponad 140 tysięcy ludzi, zarówno na skutek trzęsienia, jak i 11-metrowej fali tsunami. Ten kataklizm według naukowców na 99 procent ma się powtórzyć w ciągu następnych 20 lat, ponieważ jest to zjawisko występujące średnio co każde 100 lat. To oznacza, że w bezpośrednim zagrożeniu znajduje się życie 39 milionów ludzi zamieszkujących rejon potencjalnego epicentrum trzęsienia ziemi. 11 marca tuż po wstrząsie powstało pęknięcie w dnie Pacyfiku długie na 380 kilometrów i szerokie na 190 kilometrów, w dodatku jedna z płyt obsunęła się aż o 9 metrów. To spowodowało zwiększenie się ciśnienia w sąsiednich segmentach. Naukowcy zaobserwowali zmiany analizując lokalizacje epicentrów serii ostatnich trzęsień. Poza epicentrum głównego trzęsienia na wschód od wybrzeży wyspy Honsiu, zanotowano także nowe epicentra trzęsień w różnych punktach uskoku, m.in. w rejonie wulkanu Fudżi oraz na północny wschód od Tokio. Mimo iż wyniki badań są jednoznaczne, to jednak nie sposób określić dokładnie kiedy może wystąpić trzęsienie w rejonie Tokio i jakie będzie miało ono siłę. Zagrożenie jest jednak duże i w żadnym razie nie można go bagatelizować. www.twojapogoda.pl
|