Z dziesięciu domów zostały tylko gruzy, ponad sto nadal może się zawalić. Takie szkody w Kłodnem pod Limanową wyrządziło prawie kilometrowe osuwisko. Ludzie ratowali, co mogli, nie wszystkim się udało.
- To jest jak lawina! Jeden dom osuwa się na drugi, sąsiad na sąsiada! - mówi jedna z mieszkanek Kłodna. A wszystkiemu winna jest namokła ziemia, która oderwała się od stromego zbocza. Ludzie są przerażeni, niektórzy, tak jak Urszula Leśnik, stracili dorobek całego życia. - O trzeciej nad ranem musieliśmy uciekać, wyszliśmy z domu tak, jak staliśmy - opisuje. - Ściany zaczęły trzeszczeć, strażacy zdążyli tylko wyważyć drzwi od garderoby, straciliśmy wszystko, z domu został tylko dach - dodaje. 
W takiej sytuacji jest dziesięć rodzin. Na szczęście nikomu nic się nie stało. - To cud - mówi jedna z mieszkanek Kłodna. - Syn zdążył tylko w koc owinąć dzieci i uciec! Bogu dzięki, że żyją - dodaje ze łzami w oczach. Niektórzy próbowali wywozić to, czego nie przykryły gruzy. - Wywiozłem wannę, której jeszcze nie zamontowaliśmy i dachówki - opowiada jeden z mieszkańców wsi, który właśnie kończył budować nowy dom. - Przyjechałem tu w południe i nie było już czego wywozić. "Tam w każdym domu ktoś został" Część mieszkańców sama opuściła swoje domy, część ewakuowali strażacy. W sumie ponad czterysta osób. - To wszystko osoby, które są bezpośrednio na osuwisku, a do tego kilkanaście domów ewakuowanych prewencyjnie - tłumaczy brygadier Janusz Kurzaja ze straży pożarnej w Limanowej. - Tam w każdym domu ktoś został, ale wszystkie dzieci kobiety i osoby starsze wyjechały - dodaje. Ci, którzy nie mieli dokąd pójść, znaleźli schronienie m.in. w zespole szkół w sąsiadującej z Kłodnem Męcinie. Tam można także przywozić dary dla poszkodowanych przez osuwisko. - Przywieźliśmy środki czystości, mydło, wodę mineralną, ręczniki - wylicza pani Anna z Męciny. - Nasze dzieci chodzą tu do gimnazjum. Wiemy, że tu liczy się każda pomoc. Oprócz darów, w szkole zorganizowano miejsca do spania. - Mamy tu teraz około trzydziestu osób, ale łóżek jest więcej - zapewnia vice dyrektor szkoły Beata Jabłońska. - Czynna jest też stołówka, więc każdy, kto potrzebuje pomocy, na pewno ją tu znajdzie - przekonuje. Do szkoły można też cały czas przywozić rzeczy pierwszej potrzeby, także jedzenie. Czy reszta domów w Kłodnem ocaleje? Teraz dużo zależy od pogody, ale jak przyznają strażacy, osuwisko jest nieprzewidywalne. Poszkodowani mogą liczyć na pomoc z MSWiA. Minister Jerzy Miller zapowiedział, że dla Kłodna rząd przyjmie specjalny program pomocy. Źródło: Tokfm.pl Osuwiska w Małopolsce. Zagrożeni nie chcą się ewakuować W Małopolsce uaktywniają się kolejne osuwiska. W miejscowościach Łapszanka i Szczawnica w pow. nowotarskim ziemia osunęła się na dwa domy mieszkalne. "Zakopianka" jest już przejezdna, ale osuwiska spowodowały utrudnienia na innych drogach regionu. Jak poinformował rzecznik nowotarskiej straży pożarnej Piotr Krygowski, mieszkańcy zagrożonego domu w Łapszance nie chcą się ewakuować. - Osuwisko w Szczawnicy zostało zabezpieczone i nie zagraża już budynkom - dodał. Kolejne osuwisko uaktywniło się na górze Snozka, przez którą przebiega droga wojewódzka nr 969 z Nowego Targu do Starego Sącza. - Osuwisko utworzyło dwumetrową wyrwę w drodze. Na miejscu policja kieruje ruchem - powiedział Krygowski. Z powodu osuwisk zamknięta została również droga lokalna między Skawą a Naprawą w pow. nowotarskim oraz ponownie droga prowadząca do Sromowiec Niżnych. Przed południem osuwisko zablokowało przejazd w obu kierunkach drogą krajową nr 7, czyli popularną "zakopianką" w miejscowości Krzeczów między Pcimiem a Skomielną Białą w powiecie myślenickim. Po południu służby drogowe uporały się z osuwiskiem i droga jest już przejezdna. Biuro Prasowe Wojewody Małopolskiego apeluje do kierowców, aby w miarę możliwości powstrzymać się od podróży po Małopolsce.
|