|
Podtopione ulice i domy, połamane drzewa, zerwane dachy i linie energetyczne są efektem gwałtownych burz, które wczoraj przeszły nad Polską. Dzisiaj burze jeszcze silniejsze.
Czego się dzisiaj spodziewać?
Dzisiaj drugi dzień z gwałtownymi burzami, które przede wszystkim będą się pojawiać w województwach południowych, wschodnich, środkowych i północnych. Na zachodzie będzie spokojniej, ale także tam może zagrzmieć i mocno popadać. W strefie najsilniejszych burz spodziewamy się bardzo silnych opadów, gradobić i wichur. Niewykluczone, że miejscami spadnie nawet 50 litrów wody na metr kwadratowy ziemi, grad o średnicy 5 centymetrów, a wiatr osiągnie prędkość 100 kilometrów na godzinę.
Największe prawdopodobieństwo takiego scenariusza jest w Małopolsce, na Podkarpaciu, Lubelszczyźnie, Ziemi Świętokrzyskiej, Ziemi Łódzkiej, Mazowszu, Kujawach, Warmii, Mazurach i Podlasiu. Burze zaczną słabnąć i zanikać dopiero w godzinach wieczornych i wczesno nocnych. Należy się spodziewać spustoszeń charakterystycznych dla przejścia aktywnych burz.
Należy pamiętać, by przed burzą właściwie zabezpieczyć drzwi i okna, uprzątnąć meble ogrodowe i inne przedmioty znajdujące się na zewnątrz, np. na balkonach. Osoby, które burza zastanie w aucie, powinny natychmiast zjechać na parking lub pobocze drogi z dala od pojedynczych drzew, tablic reklamowych i linii energetycznych. Należy uważać, by nie parkować nad studzienkami ściekowymi. Nie należy też opuszczać samochodu, sprawdzić tylko, czy drzwi i okna są w nim szczelnie zamknięte. Amatorzy sportów wodnych powinni zejść na ląd, gdy tylko pojawią się pierwsze symptomy burzy. Biwakujący nad brzegami jezior czy rzek powinni przenieść obóz w bezpieczniejsze miejsce. Zagrożeniem dla życia i zdrowia jest też schronienie się przed burzą np. pod drzewem, w pobliżu wysokiego masztu i komina oraz przebywanie pod linią tramwajową i energetyczną.
Skutki wczorajszych burz
Od wczorajszego popołudnia do minionej nocy z południa przez centrum na północ naszego kraju przetaczały się gwałtowne burze z ulewnym deszczem, gradem i porywistym wiatrem. Wczoraj przed południem i wczesnym popołudniem do podtopień doszło na Śląsku i w Małopolsce. Pioruny sięgające ziemi spowodowały uszkodzenia sieci energetycznej. Chmury burzowe dopiero się rozbudowywały, dlatego nie poczyniły dużych zniszczeń.
W tym czasie bardzo groźnie było na południu i wschodzie Podkarpacia, gdzie burze poczyniły sputoszenia w rejonie Leska, Przemyśla, Jarosławia i Przeworska. Na skutek wezbrania rzeki uszkodzeniu uległ most niedaleko Przeworska. Droga województwa nr 835 między Tarnogórą a Sieniawą będzie nieprzejezdna przez kilka dni. W Mokrej koło Jarosławia doszło do tragedii. Piorun śmiertelnie poraził 50-letniego mężczyznę pracującego przy budowie autostrady. Jego kolega został ciężko ranny.
Gorzej było w głębi kraju, gdzie mieszkańcy po południu mieli okazję zobaczyć rozbudowany wał chmurowy, który z zawrotną prędkością, nawet 100 kilometrów na godzinę, przemieszczał się z południowego w kierunku północnego nieba. W Łodzi po godzinie 17:00 zrobiło się ciemno jak w nocy, po tym jak niebo przysłoniła chmura wyglądająca jak żelazna pokrywa. Zaczął padać ulewny deszcz, który bardzo szybko doprowadził do zalania nawet głównych ulic w mieście.
W tym samym czasie nawałnica dotarła do Lublina. Tam oprócz ulewy pojawił się także porywisty wiatr dochodzący do 80 km/h. Na ulicach leżały połamane gałęzie, które uszkodziły linie energetyczne i samochody. Strażacy najwięcej pracy mieli na zachód od Lublina w rejonie miasta Bełżyce, gdzie drogi zostały zatarasowane przez dziesiątki powalonych drzew. Wiatr musiał tam osiągał bardzo dużą prędkość. Na szczęście nikomu nic się nie stało. Jak informują strażacy, w Łęcznej drzewo upadło na dom, w Świdniku i w okolicach Janowa wiatr zerwał dachy z budynków mieszkalnych, a w Puławach drzewa upadły na ulice i chodniki.
Następnie burze zaczęły pustoszyć północne regiony Ziemi Łódzkiej i Lubelszczyzny oraz sąsiednie Mazowsze. Przed godziną 19:00 burza dotarła nad Warszawę, gdzie szczególnie dała się we znaki na Ursynowie, w południowej części miasta. Deszcz padał tak intensywnie, że doszło do zalania wielu ulic. Woda wdarła się na stacje metra Kabaty, Imielin, Stokłosy, Ursynów i Ratusz Arsenał. Pod wiaduktem na Trasie Toruńskiej było 30-40 centymetrów wody. Nie powinno to zaskakiwać, ponieważ w ciągu zaledwie godziny na stolicę spadło co najmniej 35 litrów deszczu na metr kwadratowy ziemi, czyli więcej niż połowa sierpniowej normy opadów.
Wieczorem burze powędrowały ku północnemu Mazowszu i południowemu Podlasiu. Przed godziną 23:00 burze dotarły nad Wielkie Jeziora Mazurskie. O tej porze na akwenach nie było już żeglarzy, więc sytuacja była opanowana.
Po północny strefa burz i ulew objęła całe województwo warmińsko-mazurskie oraz część podlaskiego. Słabsze burze w tym czasie pojawiały się w północnej Wielkopolsce, na Kujawach, Pomorzu oraz pograniczu Podlasia i Mazowsza. twojapogoda.pl
|