Mamy nadzieję że podoba Ci się nasza praca i to co chcemy Wam wszystkim przekazać. Jeżeli chciał(a)byś nam podziękować i wspomóc utrzymanie tej strony, a może i w przyszłości założenie Radio kliknij w przycisk umieszczony w stopce każdej stronki i przekaż darowiznę.
Części miasta nie ma - takie dramatyczne słowa wygłosił na antenie TVN24 w programie "Fakty po Faktach" burmistrz Bogatyni Andrzej Grzmielewicz. - Ratujemy się tak, jak możemy - mówił burmistrz i zaapelował, by "oddawać to, co można do szkoły numer trzy".
VIDEO -
Adobe Flash Player not installed or older than 9.0.115!
- Część ludzi wyciągamy na linach, brakuje amfibii i helikopterów. Co najmniej dwa tysiące ludzi powinno natychmiast opuścić miasto - zaznaczył Grzmielewicz.
Bogatynia pod wodą
W Bogatyni (Dolnośląskie) wylała rzeka Miedzianka, dopływ Nysy Łużyckiej; doszło do zalania wielu rejonów miasta i lokalnych podtopień. Jedna osoba nie żyje. Na miejscu pracuje 10 łódek, również z Niemiec. Strażacy wypompowują wodę i pomagają w ewakuacji ludności.
- Bogatynia jest odcięta od świata - mówiła na antenie TVN24 Dagmara Turek-Samól, rzeczniczka prasowa dolnośląskiego urzędu wojewódzkiego. Zdaniem pani rzecznik nad miastem krążą śmigłowce, ale mają problemy z przeprowadzeniem ewakuacji zagrożonej ludności. - Mamy tu urwanych kilka mostów, zawaliło się kilka budynków, przygotowujemy miejsca dla ewakuowanych ludzi, poprosiliśmy o pomoc wojsko, straż pożarną i policję - mówił z kolei burmistrz Bogatyni Andrzej Grzmielewicz.
Na drodze 352 wiodącej do Bogatyni stoi patrol policji, który zawraca wszystkie auta próbujące wjechać do miasta. W rozmowie z PAP policjant powiedział, że nie wpuszczają do miasta nikogo, bowiem około godz. 15 został zalany most wiodący do Bogatyni i istnieje obawa, że spłynie z wodą tak jak inne mosty, które wcześniej zerwała rzeka w mieście. Do miasta nie można również wjechać ani od strony Czech, ani Niemiec.
Dolnośląska policja apeluje do kierowców, aby omijali rejony Bogatyni i nie korkowali dróg do miasta, którymi zmierza ciężki sprzęt wojskowy, aby pomóc powodzianom.
Jak poinformował Paweł Petrykowski, rzecznik prasowy Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu, policja apeluje do kierowców, aby nie kierowali się na drogę do Bogatyni i omijali miejscowość trasą przez Zgorzelec. - Do Bogatyni jedzie ciężki sprzęt wojskowy, straż pożarna i policja, żeby jak najszybciej rozpocząć ewakuację mieszkańców i pomagać powodzianom. Dlatego apelujemy, aby wszyscy kierowcy omijali tę drogę - powiedział Petrykowski.
Burmistrz Bogatyni Andrzej Grzmielewicz powiedział, że sytuacja w Bogatyni jest dramatyczna. Miasto niemal w całości znalazło się pod wodą, która miejscami sięga pierwszego piętra. Wiele osób trzeba ewakuować, ludzie na dachach czekają na pomoc śmigłowców wojskowych i policyjnych, które już zostały wezwane do Bogatyni.
Do Bogatyni jedzie ciężki sprzęt wojskowy. W akcji ewakuacji mieszkańców miasta mają wziąć udział m.in. dwa śmigłowce. Wysłany został też sprzęt pływający i żołnierze.
Szef inżynierii wojskowej SG WP gen. Janusz Lalka powiedział, że do Bogatyni wysłano dwa śmigłowce W-3 z 25. Brygady Kawalerii Powietrznej. Zostaną wykorzystane do ewakuacji mieszkańców miasta z dachów i zagrożonych miejsc.
Na miejsce wysłane zostały też cztery łodzie desantowe, czternaście samochodów terenowych i jeden pływający transporter samobieżny z Batalionu Ratownictwa Inżynieryjnego z Głogowa. Cztery kolejne transportery czekają w gotowości. Dowództwo wojsk lądowych skierowało do Bogatyni i okolicznych małych miejscowości 40 żołnierzy z 23. Brygady Artylerii.
- Wojsko udziela daleko idącej pomocy. Jesteśmy w stałym kontakcie z burmistrzem miasta, reagujemy na zgłaszane przez niego zapotrzebowanie - powiedział gen. Lalka.