Home Pogoda artykuły Powodzie IMiGW o powodzi: Nie da nam się wygrać z przyrodą

Menu użytkownika

Reklamy

Pomóż utrzymać tę stronę
Pietrek
 
IMiGW o powodzi: Nie da nam się wygrać z przyrodą PDF Drukuj Email
Ocena użytkowników: / 0
SłabyŚwietny 
Powodzie
Wpisany przez ap   
Niedziela, 08 Sierpień 2010 15:37

Takich sytuacji, z jakimi mieliśmy do czynienia w woj. dolnośląskim, nie da się przewidzieć - ocenił na konferencji prasowej Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej.

 



- Nie da nam się wygrać z przyrodą. Mieliśmy doczynienia z bardzo intensywnym opadem - powiedziała na konferencji dyżurna hydrolog z Centrum Nadzoru Operacyjnego Marianna Sasim. - Takich sytuacji nie da się przewidzieć, nie da się na to przygotować - dodała

 

Bogatynia: "Części budynków w ogóle nie ma, zostały puste miejsca"

 

Ogrom strat jest niesamowity. Nigdy czegoś takiego nie widziałem. Części budynków w ogóle nie ma, zostały puste miejsca. Samochody powywracane, porozrzucane wszędzie części dobytku.. - burmistrz zniszczonej przez powódź Bogatyni jest wstrząśnięty ogromem strat wczorajszej powodzi.

Powódź zniszczyła połowę domów w mieście. Ewakuowano sześćset osób. Według ostatnich informacji jedna osoba nie żyje. Na miejscu trwa akcja ratunkowa, do której włączyło się wojsko. Do miasta docierają już żołnierze w amfibiach. - To miasto ginęło na naszych oczach. Wszystko wydarzyło się w ciągu może dwóch godzin. Spłynęła z gór ogromna woda. Pochłonęła praktycznie całe miasto. Wszystko trwało bardzo, bardzo szybko - mówił w TVP Info burmistrz Bogatyni Andrzej Grzmielewicz. Deszcz padał całą noc z piątku na sobotę, ale - jak mówi burmistrz nikt nie spodziewał się takiego kataklizmu - W Bogatyni pada czasem przez dwa tygodnie i coś takiego się nie zdarzało - podkreślał.

Czterometrowa fala

W sobotę w ciągu zaledwie dwóch godzin zalanych zostało 75 proc. powierzchni Bogatyni. W niektórych miejscach woda sięgała wysokości 4 metrów, kilka budynków zawaliło się, a większość mostów została zerwana. Miasto zostało odcięte praktycznie od świata. - Miedzianka to jest potok, taka bardzo osobliwa, niewielka rzeka. Nigdy nie zdarzało się, by dochodziło z jej powodu do powodzi - mówił wstrząśnięty burmistrz.

Zalana została olbrzymia część miasta a także gmina Bogatynia, gdzie wylała Nysa Łużycka. Woda wdarła się do miejscowości: Porajów, Sieniawka, Zatonie , Trzciniec, Markocice, Opolno i Kopaczów.

Przez kilka godzin Bogatynia odcięta była od świata. Dopiero rano przywrócono połączenie lądowe - od strony Czech.

"Czekamy na chleb, pitną wodę"

Rano w Bogatyni woda opadła i odsłoniła zniszczone miasto. Najbardziej ucierpiały domy położone wzdłuż brzegów Miedzianki - Zastanawiam się jak rozmawiać z tymi ludźmi, którzy tę noc przeżyli. Myślę już o psychologach żeby maksymalnie złagodzić ból i cierpienie. Bogactwo tego terenu to mieszkańcy. Zostali bardzo skrzywdzeni przez naturę - mówił burmistrz.

W części miasta wciąż nie ma prądu. Nie wiadomo kiedy będzie bieżąca woda. Główna magistrala wodna została uszkodzona. Miasto ma do dyspozycji pięć cystern. - Czekamy na chleb, pitną wodę, koce, konserwy - mówił burmistrz.

Caritas zbiera dla Bogatyni

Pomoc dla mieszkańców Bogatyni zbiera Caritas. Uruchomione zostały specjalne konta, można też przekazywać dary dla powodzian. Pomóc można przekazując żywność i środki higieniczne do biura Caritas w Legnicy. Można też wysłać SMS o treści POMAGAM pod numer 72052 - koszt 2,44 złote z VAT. Można też dokonywać wpłat na konto CARITAS POLSKA, ulica Skwer Kardynała Wyszyńskiego 9, 01-015 Warszawa. Numer konta: dla Banku PKO BP - 70 1020 1013 0000 0102 0002 6526, dla Banku Millennium - 77 1160 2202 0000 0000 3436 4384, z dopiskiem: "Powódź południe". Darowizny w walutach obcych można przekazywać na następujące konta: Bank Millennium S.A. al. Jerozolimskie 133, 02-304 Warszawa S.W.I.F.T. BIGBPLPWXXX euro: PL 23 1160 2202 0000 0000 3436 4677, dolar amerykański: PL 57 1160 2202 0000 0000 6663 1212 funt brytyjski: PL 36 1160 2202 0000 0000 7232 7236, z dopiskiem "Powódź południe". Caritas apeluje też do producentów o przekazywanie swoich wyrobów dla powodzian: osuszaczy, pomp, myjek wysokociśnieniowych, żywności, materiałów budowlanych, płaszczy przeciwdeszczowych, kaloszy, kocy, pościeli, środków czystości i higieny. W tym celu należy zadzwonić pod numer 694-489-185 lub napisać e-mail pod adres Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć. .

 

 

Pięć ofiar powodzi w Czechach. Tysiące ewakuowanych

 

Pięć ofiar śmiertelnych, tysiące ewakuowanych i ogromne zniszczenia - to najnowszy bilans sobotnich powodzi po ulewach w północnych Czechach. Ratownicy wciąż poszukują co najmniej trzech zaginionych, ale szanse na ich odnalezienie maleją.

Według informacji czeskiej straży pożarnej dwie ofiary śmiertelne pochodziły z okolic Raspenavy, po jednej z Dietrzichova i Lindavy. Kilka osób uważa się za zaginione; ratownicy prowadzą poszukiwania. Ostatnia, piąta ofiara powodzi, o której w nocy poinformowali strażacy, to starszy mężczyzna, który utonął w swym domu we wsi Dolni Libichava pod Czeską Lipą.

Kraj liberecki, gdzie doszło do największych zniszczeń, ogłosił stan klęski żywiołowej. Równie trudna sytuacja panowała w sąsiednim kraju usteckim. Do regionu na pomoc w walce z powodzią władze skierowały wojsko, policję i śmigłowce. - Zwróciłem się do ministra spraw wewnętrznych i ministra obrony, aby do poszkodowanych regionów wyruszyli natychmiast i koordynowali akcję ratowniczą na miejscu - oświadczył premier Czech Petr Neczas. - Zaangażowane są wszystkie jednostki zintegrowanego systemu ochronnego, w tym wojsko. Docierają także posiłki ratowników z sąsiednich rejonów. W tych chwilach chodzi o ochronę życia i majątku - podkreślił. Władze Czech o pomoc wystąpiły do strażaków z Niemiec i Polski.

Szacowanie strat

Władze rozpoczęły już szacowanie strat. Pod wodą znalazły się setki budynków, zerwane są mosty, drogi i linie kolejowe. Woda podmyła dwie zapory wodne, które stwarzają zagrożenie dla okolicy. Kilka tysięcy ludzi jest bez prądu. Nie kursuje komunikacja. Zamknięte są przejścia graniczne z Polską.

W samym Frydlancie (przy granicy, około 10 km od Bogatyni) wezbrana rzeka Smieda (pol. Witka) zerwała dwa mosty. Domy musiało opuścić około dwóch tysięcy ludzi. Blisko 8-tysięczne miasto od rana pomaga uprzątnąć wojsko, dysponujące ciężkim sprzętem.

Obawy przed szabrownikami

- Wody w okolicach Liberca stale przybywa, deszcz nie ustaje. Miejscami w ciągu ostatnich 24 godzin zmierzono aż 190 mm opadów - mówił wczesnym wieczorem przedstawiciel państwowych służb monitorujących dorzecze Łaby, Jaroslav Jarouszek.

W okolicach Liberca nieprzejezdnych pozostaje kilkanaście dróg. W samej stolicy województwa woda zatopiła tunel drogowy. W wielu miejscowościach doszło do zalania domów. Ludzie tracili cały dobytek. W miejscowości Mniszek już o godzinie 7 rano poziom rzeki Jirzice wyniósł ponad cztery metry. W Chrastavie wcześniej woda zalała kilka ulic i wybudowaną niedawno obwodnicę. Po ewakuacji mieszkańców policja obserwowała miasto z powietrza z pomocą termokamer, gdyż pojawiły się doniesienia o kradzieżach.

 

Wielka przepływa przez Zgorzelec. Część miasta

 

Fala kulminacyjna na Nysie Łużyckiej przechodzi przez Zgorzelec. Jej wysokość sięga nawet ośmiu metrów i zalała Przedmieście Nyskie oraz Bulwar Grecki. Ewakuowani są mieszkańcy mieszkający w pobliżu rzeki.

- Woda dotarła już do miasta i zalała Przedmieście Nyskie. Zalewa piwnice, sięga parterów i raczej jej poziom nie powinien się znacznie podnieść - mówił Rafał Gronicz, burmistrz Zgorzelca. Pod wodą znalazł się również Bulwar Grecki. Dodał, że pozostała część miasta raczej jest bezpieczna, ponieważ położona jest wyżej. W rozmowie z Radiem TOK FM przyznał, że starty w mieście nie są poważne, ale powódź dotknęła najstarszej części miasta.

 Dla bezpieczeństwa władze miasta zamknęły wszystkie mosty. Ewakuowano także mieszkańców 30 domów z ul. Daszyńskiego, znajdującej się tuż przy rzece. Znaleźli oni schronienie w Szkole Podstawowej nr 5.

Woda w Nysie Łużyckiej gwałtownie podniosła się po intensywnych opadach deszczu. Ale od sobotniego późnego wieczora rzeka zasilana jest także wodą, która przerwała zaporę na rzece Witka przy elektrowni Turów.

- Zalane zostały wsie Radomierzyce i Koźlice, skąd ewakuowano mieszkańców. To są ogromne ilości wody, które wylewają się ze zbiornika i te masy idą na Zgorzelec - poinformował ok. godziny 22 dyżurny z Wojewódzkiego Sztabu Kryzysowego we Wrocławiu. Po godzinie 23 fala kulminacyjna dotarła już do Zgorzelca. 8 - metrowa fala jest wyższa od tej, która zalała miasto w 1981 roku.

Wielka woda odcięła Bogatynię od świata. Kliknij na zdjęcie, aby obejrzeć galerię: Kliknij, by  obejrzeć galerię

 

 gazeta.pl

Komentarze
Dodaj nowy Szukaj
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytuł:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
:angry::0:confused::cheer:
B):evil::silly::dry:
:lol::kiss::D:pinch:
:(:shock::X:side:
:):P:unsure::woohoo:
:huh::whistle:;):s
:!::?::idea::arrow:
Proszę wpisać kod antyspamowy widoczny na obrazku.

!joomlacomment 4.0 Copyright (C) 2009 Compojoom.com . All rights reserved."

 
 

Szukaj w serwisie

Czas do 2012

Time now
10. February 2012, 07:03
Count to
21. December 2012, 12:00
Time left
315 days
4 hours
56 minutes

Nasza księgarnia

Kup i czytaj
Reklama
Reklama
Reklama