|
Sachalin to wyspa, która przez cały rok targana jest wichrami. Zimą nawiedzają ją śnieżyce, a latem burze i ulewy. Chociaż ludność jest przyzwyczajona do niepogody, to jednak ostatnia nawałnica okazała się wyjątkowa.
Sachalin położony u wschodnich wybrzeży Rosji nawiedziła ulewa z prawdziwego zdarzenia. Najbardziej ucierpiała miejscowość Chołmsk na zachodnim wybrzeżu wyspy, gdzie w ciągu jednej doby spadło 125 litrów wody na metr kwadratowy ziemi, czyli aż 130 procent miesięcznej normy. Poziom miejscowej rzeki gwałtownie wzrósł z 60 do 170 centymetrów. Pod wodą znalazły się domy, zakłady pracy, budynki użyteczności publicznej i drogi. W niektórych miejscach poziom wody sięgał wysokości pół metra. Na drogi zeszły lawiny ziemi, błota i kamieni, przez co główna droga łącząca Chołmsk z Nevel'skiem jest nieprzejezdna. Władze tłumaczą ogrom zniszczeń nie konserwowanym od lat systemem kanalizacyjnym, który nie był w stanie pochłonąć tak dużych ilości wody w krótkim czasie. Mieszkańcy Chołmsk, głównie byli wojskowi ich rodziny, porównują ulewę do pamiętnego tajfunu Phyllis, który przetoczył się nad Sachalinem na początku sierpnia 1981 roku. Na Sachalinie panuje klimat umiarkowany morski z niskimi temperaturami, długą zimą i krótkim latem. W ciągu roku spada od 500 do 1200 litrów wody na metr kwadratowy ziemi. www.twojapogoda.pl
|