|
Mieszkańcy Islandii z niepokojem obserwują wulkan Eyjafjöll, który uznawany był dotąd przez wulkanologów za wygasły. W styczniu rejon wulkanu, położonego na południowym wybrzeżu wyspy, nawiedziła seria trzęsień ziemi.
Od tego czasu nastąpiło wzdęcie wulkanicznego stożka o około 40 milimetrów. Po przejściowym zmniejszeniu się liczby wstrząsów w lutym(ostatnie o sile 4 stopni w skali Richtera 20 lutego 2010 r), aktywność trzęsień znów wzrosła w marcu. Od początku obecnego miesiąca islandzcy sejsmolodzy zanotowali już przeszło 3 tysiące wstrząsów o różnej sile. Największy wstrząs miał siłę 3,1 stopnia w skali Richtera. Serie trzęsień mogą wskazywać na rychłe uaktywnienie się wulkanu, który po raz ostatni wybuchał w 1823 roku, czyli 187 lat temu. Nikt nie wie jakiej spodziewać się trzeba erupcji, ponieważ żadnych informacji na temat jego aktywności z dziewiętnastego wieku nie ma. Wiadomo tylko kiedy wulkan wybuchł, a skutki tego pozostają niewiadome. W rejonie wulkanu Eyjafjöll znajdują się także inne wulkany pokryte wiecznymi śniegami i lodami. Większość z nich nie dawała o sobie znać dziesiątkami lat. Na przykład wulkan Esjufjöll ostatnio wyrzucał magmę w 1927 roku. Od tego czasu pozostaje w uśpieniu i nie wiadomo jak długo potrwa ten proces. Erupcje wulkanów położonych w południowo-wschodniej Islandii stanowią zagrożenie dla mieszkańców wybrzeża. Wulkan Eyjafjöll znajduje mniej więcej 20-30 kilometrów od najbliższych obszarów zamieszkanych. Na razie o procesach zachodzących pod ziemią informują trzęsienia ziemi, ale wcale nie oznacza to, że wulkan się zbudzi i zacznie emitować popiół. Według wiedzy wulkanologów takie oznaki jednak zwiększają możliwość erupcji. www.twojapogoda.pl
|