|
Z encyklopedii dowiedzieć się możemy, że wulkan Sakar, który znajduje się w Papui-Nowej Gwinei, jest wygasły, ponieważ ostatnia jego erupcja miała miejsce 10 tysięcy lat temu i od tamtej chwili nie przejawiał żadnej aktywności.
Ta informacja nie jest już jednak prawdziwa, ponieważ wulkanolodzy poinformowali o przebudzeniu się wulkanu położonego na wodach Morza Bismarcka, na zachodnich krańcach Oceanii. W sobotę (19.09) mieszkańcy zaobserwowali pióropusz gazów wydobywających się z wulkanicznego krateru na północny zachód na odległość aż 150 kilometrów. Efekty erupcji są obecnie obserwowane przez satelity. Naukowcy nie wiedzą czy jest to popiół, czy też wyłącznie gazy, ale mają nadzieję dowiedzieć się czegoś więcej badając powietrze nad okolicami wulkanu, zarówno z ziemi, jak i z orbity z pomocą satelitów. Na razie nie odnotowano erupcji wulkanu Sakar, ale nagłe przejawianie aktywności może świadczyć o tym, że wulkan zbudził się ze snu. Region Nowej Brytanii, gdzie znajduje się wulkan, jest bardzo aktywny sejsmicznie. Potężne trzęsienia zdarzają się tam co kilka miesięcy, a słabsze niemal w każdym tygodniu. W ostatnich latach wulkanolodzy kilkukrotnie byli zaskakiwani przez wulkany, które budziły się ze snu trwającego tysiące, a nawet dziesiątki tysięcy lat, mimo iż uznawano je oficjalnie za wygasłe. Tak było w przypadku wulkanu Chaiten w Chile w Ameryce Południowej, który wiosną ubiegłego roku uaktywnił się po uśpieniu trwającym 9 tysięcy lat. Także w Etiopii w Afryce zbudził się wulkan Dalaffilla, który nie emitował popiołu od 10 tysięcy lat. W zagrożeniu znaleźli się mieszkańcy Bliskiego Wschodu, który zostali zmuszeni do ewakuacji z powodu nagłego przebudzenia się wulkanu Harrat Lunayyir w Arabii Saudyjskiej. Wulkan ostatnio dawał o sobie znać ponad 1000 lat temu. Okazuje się więc, że spokojni nie możemy być znajdując się pod żadnym wulkanem, nawet tym wygasłym. www.twojapogoda.pl
|