|
Bruce Bueno de Mesquita jest jednym z najskuteczniejszych analityków i prognostów politycznych.
Przewidział fiasko grudniowego szczytu klimatycznego w Kopenhadze i wyliczył, że teoretycznie Iran może wybudować w tym roku bombę atomową. Warto wysłuchać argumentów politologa, skoro nawet eksperci CIA dają baczny posłuch jego prognozom. Profesor Bruce Bueno de Mesquita kokieteryjnie przechyla siwą głowę, słysząc pytanie, czy potrafi przewidzieć przyszłość. Jest zimowe popołudnie i promienie słońca przenikają przez duże okna, oblewając blaskiem przestronny pokój. Przy ścianach w kolorze groszkowej zieleni stoją liczne antyki. Wysoki, szczupły gospodarz pochyla się do przodu, zamyślony składa dłonie i odpowiada, że każdy jest w stanie przewidzieć zachowania człowieka. Rzecz jasna pod warunkiem, że dysponuje odpowiednią ilością informacji na temat interesującego go problemu, poznał arkana logiki i matematyki oraz posiada komputer. - Tak, można przewidzieć przyszłość - powtarza 62-letni politolog. Według niego to praca, jak każda inna. Tyle że on zgłębił ją do perfekcji.
 |  | | Bruce Bueno de Mesquita, fot. predictioneersgame.com |
|  |
W prognozie opracowanej na 2010 rok profesor przewiduje, że konflikt między Iranem a Zachodem ulegnie dalszemu zaostrzeniu. Szyiccy mułłowie i prezydent Ahmadinedżad dopną swego i udowodnią, że Teheran opanował technologię wzbogacania uranu, niezbędną do zbudowania bomby atomowej. Od wielu lat Zachód naciska na Iran, aby zrezygnował z rozwoju programu nuklearnego. Izrael wielokrotnie dawał do zrozumienia, że w ostateczności zaatakuje irańskie instalacje nuklearne. Jednak nie to jest najbardziej zaskakujące w prognozie amerykańskiego politologa. Otóż Bruce Bueno de Mesquita jest święcie przekonany, że najwyższy autorytet duchowy Iranu, ajatollach Ali Chamenei, sprzeciwi się budowie irańskiej bomby atomowej.
Wyniki prognozy nie zasługiwałyby na większą uwagę, gdyby jej autorem był kolejny ekspert, któremu wydaje się, że rozszyfrował irańską strategię podchodów i uników wobec Zachodu. Zdumieniem napawa fakt, jak często okazują się słuszne przewidywania Bruce'a Bueno de Mesquity. Trafność jego prognoz potwierdza nawet CIA. Od lat osiemdziesiątych profesor współpracuje z amerykańskimi służbami wywiadowczymi i wykonał na ich zlecenie ponad tysiąc analiz. W niedawno odtajnionym raporcie waszyngtońskie służby wywiadowcze nie kryją podziwu dla zdolności politologa i trafności jego ocen. "Dokładność prognoz Bueno de Mesquity jest zadziwiająca - pisze analityk CIA. - Jesteśmy zadowoleni, kiedy udaje się nam przewidzieć ogólny bieg wydarzeń. To niesamowite, kiedy prognoza okazuje się strzałem w dziesiątkę" - stwierdza. Tymczasem Bruce Bueno de Mesquita może pochwalić się 90-procentową skutecznością stawianych prognoz politycznych w ciągu trzydziestoletniej praktyki. Bruce Bueno de Mesquita jest jednym z najwybitniejszych przedstawicieli teorii gier we współczesnej politologii amerykańskiej. Oznacza to, że przepowiada bieg wydarzeń na świecie, posiłkując się modelem matematycznym, opartym na teorii gier. Często jego prognozy mają straszliwe konsekwencje. (…) Politolog tłumaczy, że wystarczy znać deklarowane intencje uczestników gry politycznej, by przy użyciu symulacji komputerowej obliczyć wynik. Nie tylko w teorii, ale w praktyce.
Profesor politologii piastuje stanowisko Senior Fellow w Instytucie Hoovera, jednym z najbardziej prestiżowych ośrodków badawczych typu think tank w USA, położonym na przedmieściach San Francisco. Drugą połowę roku profesor spędza na Wschodnim Wybrzeżu USA, prowadząc wykłady na Uniwersytecie w Nowym Jorku. Prognozy jego autorstwa przyniosły mu sławę naukową, a dwutygodnik "Foreign Policy" uznał go za jednego z dziesięciu najbardziej wpływowych politologów USA w dziedzinie polityki zagranicznej. Akademickiej chwale towarzyszy także sukces komercyjny: rokrocznie Bruce Bueno de Mesquita przyjmuje około dwudziestu zleceń od firm prywatnych w celu opracowania najróżniejszych ekspertyz - od prawdopodobnego rozstrzygnięcia sporu prawnego, po perspektywy planowanej fuzji.
Profesor nie chce zdradzić, jak lukratywne są tego rodzaju zlecenia. W jednym z niedzielnych wydań magazynu "New York Timesa" można było przeczytać, że za sporządzenie jednej prognozy naukowiec otrzymuje honorarium w wysokości przynajmniej 50 tys. dolarów. Nic dziwnego, że Bruce Bueno de Mesquita zamieszkuje elegancką willę, tuż przy Presidio Park w San Francisco, oddalonym pół godziny piechotą od mostu Golden Gate. Syn żydowskich emigrantów, którym w ostatniej chwili udało się uciec z Holandii przed nazistami, stwierdza, że nie ma powodu do narzekań.
Treść ekspertyzy, opracowywanych przez profesora na zlecenie firm, jest owiana tajemnicą, dlatego trudno zweryfikować, jak często naukowiec miał rację. Wiadomo na pewno, że Bueno de Mesquita jest autorem szesnastu obszernych książek i ponad setki artykułów, opublikowanych w fachowych czasopismach. W swojej karierze może poszczycić się opracowaniem wielu prognoz, które sprawdziły się w całej rozciągłosci.
Ćwierć wieku temu politolog przepowiedział, że pałeczkę po sędziwym ajatollahu Chomeinim przejmie Ali Chamenei, a nie wielki ajatollah Husajn Ali Montazeri, typowany na następcę Chomeiniego. Warto nadmienić, że profesor opracował prognozę na pięć lat przed śmiercią ajatollaha Chomeiniego. Ponadto naukowiec przepowiedział z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem krwawe stłumienie manifestacji studentów pekińskich na placu Tiananmen latem 1989 roku. Na 12 lat przed zmianą statusu Hongkongu wyliczył termin przekazania kolonii brytyjskiej pod jurysdykcję Chin. W ostatniej książce profesor próbował wytłumaczyć laikom metody swoich badań i przy okazji przepowiedział, że Pakistan ugnie się pod naciskiem Amerykanów i rozpocznie zdecydowaną walkę z talibami, jeżeli USA podwoją wydatki na pomoc rozwojową dla Pakistanu, wynosząca wówczas 750 milionów dolarów rocznie. Obydwie prognozy spełniły się co do joty, kiedy książka znajdowała się w druku: Kongres USA zwiększył pomoc dla Islamabadu do półtora miliarda dolarów, a armia pakistańska rozpoczęła ofensywę przeciwko islamskim rebeliantom, stacjonującym wzdłuż granicy z Afganistanem.
Profesor przekonuje, że w opracowywaniu prognoz posiłkuje się prostą metodą. Opiera ją na założeniu, że "z wyjątkiem małych dzieci i schizofreników" wszyscy ludzie kierują się w swym postępowaniu racjonalnymi przesłankami. Ta zasada dotyczy także zamachowców-samobójców: robią to, co ich zdaniem będzie służyło realizacji ich interesów - niezależnie od tego, czy rzeczywiście osiągną zamierzony cel. Teoria racjonalnego wyboru odnosi się zarówno do codziennego życia, jak i polityki. - Działania polityków determinuje dążenie do zdobycia władzy, a potem jej utrzymanie. Nazywam to logiką przetrwania politycznego - tłumaczy Bueno de Mesquita. Profesor przekonuje, że tego rodzaju logika obowiązuje zarówno w systemach totalitarnych, jak i demokratycznych. Jedyna różnica to odmienne środki egzekwowania stawianych celów.
Aby przewidzieć bieg wydarzeń, czyli znaleźć odpowiedź na dość istotne pytanie, czy Iran zbuduje bombę nuklearną, najpierw trzeba ustalić najważniejszych uczestników procesów decyzyjnych. Następnie należy przeanalizować oficjalne stanowiska zainteresowanych stron. Zazwyczaj w tym celu Bueno de Mesquita zasięga opinii ekspertów, zajmujących się danym zagadnieniem. W razie potrzeby naukowiec posiłkuje się internetem.
Następnie politolog dokonuje kwantyfikacji zebranego materiału i odpowiada na pytania: Jakimi wpływami dysponują poszczególni gracze? Jaką wagę przykładają do wyznaczonego celu? Jak bardzo są zdeterminowani? Przykładowo Bueno de Mesquita ocenia, że desperacja prezydenta Mahmuda Ahmadinedżada odnośnie realizacji irańskiego programu atomowego wynosi 90 punktów w skali od zera do stu. Tymczasem jego możliwości osiągają wartość zaledwie pięciu punktów. Trzeba zaznaczyć, że wszyscy uczestnicy gry, która zadecyduje o egzystencji tysięcy ludzi, podlegają takim samym kryteriom ocen - od prezydenta USA, premiera Izraela, prezydenta Iranu, ajatollaha Chomeiniego, aż po fundacje rewolucyjne i bazari - majętnych kupców i właścicieli straganów. (...)
Potem do pracy rusza komputer, wyliczając nie tylko wpływy poszczególnych graczy, ale i tworzonych koalicji. Co się stanie, kiedy przedstawiciele fundacji rewolucyjnych i kupców połączą swe siły? Kto będzie miał większą siłę przebicia: determinacja irańskiego prezydenta, czy upór amerykańskiego? Program komputerowy rozpatruje niezliczone możliwości nie tylko od strony statystycznej, ale także chronologii czasowej.
Wreszcie na podstawie przeprowadzonych obliczeń komputer politologa dochodzi do wniosku, że wpływowe postacie irańskiej polityki w osobie młodego burmistrza Teheranu Mohammada Ghalibafa, czy byłego szefa irańskiego wymiaru sprawiedliwości ajatollaha Mahmuda Haszemi Szahrudi spotkają się z przedstawicielami gospodarki, pragnącymi za wszelką cenę uniknąć kolejnych napięć. Wspólnymi siłami zdołają przekonać ajatollaha Chamenei do kompromisu. - Powyższe wnioski są wynikiem logiki programu komputerowego i ocen ekspertów - stwierdza Bruce Bueno de Mesquita i przyznaje, że odpytani wcześniej fachowcy uważają wynik prognozy za wierutną bzdurę. Rzecz jasna w karierze politologa zdarzały się także i wpadki. Na przykład w sprawie przyszłości Hongkongu profesor założył, że władze chińskie natychmiast zdławią wolność prasy po przejęciu brytyjskiej kolonii. W tym przypadku wyliczenia programu komputerowego okazały się całkowitym niewypałem. Bruce Bueno de Mesquita uważa za swe największe potknięcie wystawienie błędnej prognozy odnośnie przyszłości reformy amerykańskiego systemu opieki zdrowotnej za prezydentury Billa Clintona. Profesor zakładał, że reforma zostanie wcielona w życie. Tymczasem realizacja projektu zakończyła się w 1994 roku sromotną porażką prezydenta. Powód? Główny sprzymierzeniec Clintona w Kongresie, wpływowy demokratyczny kongresmen Dan Rostenkowski niespodziewanie ustąpił ze wszystkich kierowniczych stanowisk w strukturach Kongresu, ponieważ był zamieszany w aferę korupcyjną. W rezultacie projekt reformy nie miał wystarczającego wsparcia. Bueno de Mesquita nie uwzględnił takiej opcji w rozwoju wydarzeń. Wyciągnął wnioski z popełnionego błędu i zmodyfikował matematyczny model. - Nigdy nie da się przewidzieć wszystkich wydarzeń - przyznaje politolog. Jednak przy opracowywaniu prognozy można uwzględnić - jak to nazywa naukowiec - "zawirowania, zmieniające parametry gry".
Krytycy Bueno de Mesquity uważają go za szarlatana, który więcej obiecuje niż może zrealizować. Na przykład Stephen Walt, znany profesor politologii na elitarnym Harvardzie, kwestionuje podstawowe założenie swego kolegi po fachu, że ludzie zawsze podejmują racjonalne decyzje. Naukowiec uważa, że argumenty przedkładane przez Bueno de Mesquitę są "mało przekonujące". Z kolei inni naukowcy kwestionują możliwość odzwierciedlania skomplikowanych wydarzeń za pomocą formuł matematycznych. Ich zdaniem rzeczywistość jest zbyt wszechstronna i zagmatwana. (…)
Z kolei profesor kontrargumentuje, że wystarczy zerknąć do komputera, aby przekonać się, jak kompleksowy charakter mają jego prognozy. Dlatego uważa, że zarzuty stawiane przez kolegów nie odpowiadają faktom. Widać wyraźnie, że politolog nie pozostaje obojętny na krytykę pod swoim adresem. - Opracowałem setki prognoz, z których 90 procent okazało się prawdziwych - mówi. - Argument, że nie można przewidzieć przyszłości, jest błędny. Niejeden raz udowodniłem, że to możliwe.
Ma się rozumieć, że Bruce Bueno de Mesquita lubi mieć rację. Jednak jest zbyt mądry i zdaje sobie sprawę, że nie chodzi tylko o słuszność jego przewidywań. O wiele bardziej zależy mu na przekonaniu amerykańskich polityków, aby stosowali jego teorię gier w codziennej pracy. Chciałby, aby Departament Stanu, Pentagon, służby wywiadowcze i Biały Dom nauczyły się uwzględniać wyniki prognoz w analizie bieżącej sytuacji politycznej na świecie. Wówczas Ameryka mogłaby prowadzić bardziej dalekowzroczną politykę. Na przestrzeni lat Bueno de Mesquita zrozumiał, że można rozwiązać każde, nawet pozornie nierozwiązywalne zagadnienie polityczne. - Wie pan, jestem z natury bardzo optymistycznym człowiekiem - stwierdza na pożegnanie profesor, odprowadzając swego gościa do drzwi.   
|