Swoje wizje święty skromnie nazywał snami. Pamiętajmy, że w Piśmie Świętym Starego Testamentu umiejętność prorokowania także silnie wiązała się ze snem i odczytywaniem boskich przekazów z własnej podświadomości. Warto nadmienić, że liczne źródła potwierdzają informację na temat pełnej świadomości ojca Bosco podczas wizji. W czasie każdego niemal objawienia mistyk wszystko słyszał, rozumiał, był świadomy rozgrywających się na jego oczach wydarzeń, co więcej nawet zadawał pytania w ich trakcie. Te wszystkie fakty przyczyniły się w swoim czasie do powstania hipotezy, że były to wizje o charakterze nadprzyrodzonym. A powstało ich ponad 150. Wszystkie odnaleziono w archiwach salezjańskich.
Pierwszy fragment pochodzi z 26 maja 1862 roku. To widzenie św. Jana Bosco obejmuje ponoć przyszłe losy świata. Cała treść przekazu znajduje się między innymi w książce Bonifaciusa Gunthera pod zatrważającym tytułem „Szatan istnieje naprawdę”. Za tym właśnie autorem przytaczamy ważniejsze fragmenty zapisków mistyka z Turynu:
Ujrzałem siebie na małej, skalistej wysepce. Dokoła szalała straszna burza. Cała przestrzeń wodna usiana była niezliczoną liczbą okrętów stojących w szyku bojowym. Ich dzioby miały zakończenia ostre jak włócznie, zdolne w razie ataku przebić na wylot i kompletnie zniszczyć okręt przeciwnika. [...] Okręty te atakowały inne statki, o wiele większe i wyższe niż one same. Próbowały zniszczyć nieprzyjaciela, podpalić lub w jakikolwiek sposób osłabić go.
Wtem ujrzałem olbrzymi okręt potężnie miotany na wszystkie strony. Na nim zobaczyłem papieża, kardynałów, biskupów, księży, zakonników i wielu ludzi. I zrozumiałem: okręt ten oznacza święty Kościół katolicki. Wokół tego wielkiego okrętu Kościoła widziałem dużo innych, które mniej lub bardziej go atakowały, wyrządzając mu wiele szkód. [...Najwyższym dowódcą tego dużego okrętu był Ojciec Święty, Namiestnik Chrystusa na ziemi. Podczas szczególnie gwałtownego ataku zobaczyłem, że papież został ciężko ranny i zmarł wskutek upływu krwi. Jednak znajdujący się na jego okręcie kardynałowie wybrali zaraz nowego papieża. Wiadomość o śmierci jednego papieża i o wyborze jego następcy została natychmiast podana światu. Nowy papież podjął bardzo trudne zadanie. Ciężko uszkodzony okręt Kościoła, wobec szalonej przewagi wrogów, wydawał się zgubiony. Nieprzyjaciele byli przekonani o tym, że odnieśli już zwycięstwo. Lecz wówczas zobaczyłem, jak nagle z ciemności i wzburzonych fal wyłaniają się w górę dwie wspaniałe świetlne kolumny.
Nad pierwszą ujrzałem unoszącą się ogromną, jaśniejącą Hostię, a na szczycie kolumny zobaczyłem tablicę z napisem Ratunek dla wierzących. Na drugiej, nieco niższej kolumnie, znajdującej się nieco dalej, zauważyłem u góry statuę Niepokalanej Matki Bożej oraz tablicę z napisem Wspomożenie chrześcijan. Kiedy wśród burzy i ciemności, w największej potrzebie i udręce, rozbłysło to cudowne zjawisko świetlne, we wszystkich obecnych na okręcie Kościoła wstąpiła nadzieja. A nowo wybrany papież wydał polecenie, aby skierować okręt Kościoła do tych dwóch kolumn. Tam kazał go do nich przywiązać i zakotwiczyć.
Jest to jedna z najsłynniejszych wizji księdza, o której sam autor opowiadał często i chętnie. Wspominał o trudnych czasach dla Kościoła i próbach, na które zostanie wystawiona wiara. Co jednak pocieszające, chrześcijanie podźwigną się z upadku i wiara zatryumfuje z nową, większą siłą. O tym właśnie mówi kolejny fragment, z innej już przepowiedni. Poniższe słowa pochodzą z opracowania ks. Ryszarda Uklei. Treść wizji została rzekomo przekazana św. Janowi Bosco 5 stycznia 1870 roku. A brzmi ona następująco.
W wigilię Objawienia Pańskiego w 1870 r. zniknęła przede mną rzeczywistość świata materialnego, a moim oczom ukazała się wizja nadzwyczajnych rzeczy. Wizja trwała krótko, ale zobaczyłem wiele. Postacie z trudem można było dostrzec zmysłami, tak że tylko w niedoskonały sposób można to wyrazić przez inne zewnętrzne i wyobrażalne znaki. Oto widzę jednak, jak wielki żołnierz z Północy niesie sztandar, a na prawej jego ręce, która go trzyma, widnieje napis: Nieprzezwyciężona ręka Pana. W pewnej chwili wyszedł mu naprzeciw czcigodny starzec z Lacjum, poruszając płonącą pochodnią. Wówczas rozwinęła się chorągiew, która początkowo była czarna, a następnie stała się biała jak śnieg. Pośrodku chorągwi napisane było złotymi literami Imię Tego, który jest Wszechmogący. Żołnierz ze swymi towarzyszami wyraził ukłonem głęboki szacunek starcowi, a następnie uścisnęli sobie dłoń. Teraz dał się słyszeć głos pasterza pasterzy:
Ty jesteś na wielkiej naradzie ze swymi ławnikami, ale wróg dobra nie ma spokoju ani chwili. On obmyśla i używa wszelkich sposobów przeciw tobie. Posieje on niezgodę między twymi współpracownikami, wzbudzi on wrogów pośród Moich synów [...].
Rzymie! Cztery razy przyjdę do ciebie! Za pierwszym razem uderzę w twoje posiadłości i jego mieszkańców (1870 r.). Za drugim razem przyniosę zgrozę spustoszenia aż do twoich murów. Czy nie otworzysz jeszcze oczu? (1944 r.). Przyjdę po raz trzeci do ciebie, obalę twoje dzieła obronne i obrońców, a w miejscu panowania Ojca pojawi się królestwo okropności, zgrozy i rozpaczy. Moi mędrcy uciekną. Moje prawo będzie ciągle jeszcze deptane, dlatego spowoduję czwarte nawiedzenie. Biada ci, jeśli Moje prawo będzie dla ciebie próżnym słowem! Wśród uczonych i nieoświeconych nastąpią odstępstwa. Twoja krew i krew twoich synów zmyje plamy, jakie ty zadajesz prawu twego Boga. Wojna, zaraza i głód są biczem, jakim będą chłostane pycha i złość ludzi. Bogacze, gdzie są wasze wspaniałości, wasze wille i pałace? Stały się one śmieciami na placach i ulicach!
A wy, kapłani, dlaczego płaczecie między przedsionkiem a ołtarzem, zamiast prosić o powstrzymanie bicza? Dlaczego nie bierzecie tarczy wiary i nie idziecie na dachy, ulice i place, do domów, a nawet do każdego niedostępnego miejsca, aby zanieść tam ziarno Mego słowa? [...]. Te rzeczy będą musiały przyjść nieubłaganie jedne po drugich. Te rzeczy nastąpią kolejno po sobie, tylko powoli. Ale dostojna Królowa Nieba jest obecna. Władza Pana jest w Jej rękach. On rozproszy swoich wrogów jak mgłę. On odzieje na nowo czcigodnego starca wszystkimi swymi dawnymi szatami. Jeszcze tylko przejdzie gwałtowna burza. Złość się dopełniła, grzech dobiegnie swego kresu i zanim upłyną dwie pełnie Księżyca kwiecistego miesiąca, ukaże się tęcza pokoju na ziemi.
Wielki sługa ujrzy oblubienicę swego króla [Kościół] odzianą w uroczyste szaty. Na całym świecie ukaże się tak jaśniejące słońce, jakie nigdy nie było widziane od czasu płomienia na sali w czasie Ostatniej Wieczerzy aż do dnia dzisiejszego, i nie będzie więcej widziane aż do dnia ostatniego.
Ten sam autor w książce pod tytułem „Tryumf Kościoła według wizji św. Jana Bosco” zamieścił kolejny fragment objawienia, silnie związany z powyższym proroctwem. Najpierw jednak nastąpi rozlew krwi i wielka katastrofa, której obrazy spotykamy w niemalże całej religijnej literaturze profetycznej.
Najpierw na niebie zobaczycie wielki złocisty Krzyż. Wszyscy i na całym świecie usłyszycie wielki grzmot, powstanie wicher jako trąba morska, wszystko zmiatać będzie, co stanie na jego drodze. Ziemia nagle zacznie drżeć, początkowo z przerwami, potem bezustannie kolebać się będzie. Gwiazdy będą zmieniały swój kierunek szybko i zupełnie inaczej niż zawsze, widok nieba się zmieni, zginie Duży Wóz, Mały Wóz, wszystko będzie się od siebie oddalać, niebo stanie się inne, nieprzyjemne. Między wami pojawią się tej nocy ci, co już dawno pomarli. Wszystko zacznie płonąć. Także powietrze i woda. Będą też przebiegać ulicami wytoczone z Piekieł wozy, naładowane demonami i złymi duchami. One to czynić będą wielkie spustoszenie, zgiełk, hałas, jęk i płacz. Domy wasze będą się rozpadały jak domki z kart. W tej strasznej godzinie szatani będą sobie śmiało poczynać, porywać będą dusze tych, co to Boga się wyrzekli i szerzyli na świecie niewiarę; tych, co z serc Ludu Bożego Krzyż i wiarę wyrywali.
A tej nocy ciemnej niech drżą matki morderczynie, te, co mordowały dzieci poczęte. Wielkiej grozy coraz więcej będzie. Morza i oceany wystąpią ze swoich brzegów i będą iść na ląd w postaci wielkiej, stojącej ściany. Potem wszystko obejmie pierścień, który błyskawicznie będzie się rozszerzał z minuty na minutę. Będzie stawał się ogniem huraganowym, tak że obejmie całą kulę ziemską. Wszystko zacznie płonąć, woda mórz i oceanów wrzeć będzie i płonąć jak nafta. Jeśli te dni ciemności nie będą od ludzkości odwrócone, wszystko, co żyje na ziemi, w tych dniach ciemności zginie. Łaski Miłosierdzia dostąpią jedynie ci, co Boga mają w sercu, żyją według świętych Bożych Przykazań, mają silną wiarę w Trójcę Przenajświętszą, w Niepokalaną Dziewicę Maryję. Tylko oni mogą przetrwać i przez modlitwę, i ofiarę swego cierpienia przetrwają. Po trzech dniach strasznej nawałnicy, strasznego gniewu Bożego, ciemności będą powoli opuszczały zbolałą, opuszczoną planetę Ziemię.
Widok jej będzie straszny. Będą zgliszcza, same zgliszcza, popioły. Tam, gdzie były góry, będą rozpadliny i gotująca się w nich woda. Tam, gdzie były morza, będą kamienne, błotniste obszary. W tym czasie wszystkie wody będą zatrute i ciemne jak smoła. Piątego dnia zstąpi z Nieba wielki, święty, majestatyczny Anioł Boży w białych szatach. W dłoni będzie trzymał gałązki hizopu i On to, do wszystkich mórz, rzek i oceanów włoży owe gałązki hizopu i oczyści wody, i znowu gorzka woda zmieni się w słodką, nadającą się do picia. A woda stanie się jasna, uświęcona mocą Bożego hizopu, i będzie zdrowa jako napój. W tym czasie nie będzie też drzew i nie będzie żadnej roślinności, tylko nagie skały.
(tom I, orędzie nr 71, VI 1885 r.)
onet.pl