|
W jednej ze swoich wizji ujrzała zdradę wobec Kościoła. Wspominała o tym, że to kler będzie głównym zdrajcą, starającym się za wszelka cenę pogrążyć Kościół Rzymski. Czy jej przepowiednia może się wypełnić?
Elżbieta Canori Mora to włoska mistyczka, która przyszła na świat 21 listopada 1774 roku. Żyła stosunkowo krótko, bo niecałe 51 lat. Jest postacią o tyle ciekawą, że nigdy nie wstąpiła do żadnego z zakonów, a jednak władze kościelne postanowiły beatyfikować ją pośmiertnie. Duchowieństwo od lat podaje błogosławioną Elżbietę jako przykład głównie cnót małżeńskich. Wizje kobiety schodzą w tym względzie na dalszy plan. Ponoć dzięki niej jej mąż, Krzysztof Mora, nawrócił się i po śmierci żony wybrał drogę poświęconą Bogu. Jej liczne zasługi, które dla Kościoła mają tak ogromne znaczenie dokładnie opisuje ks. Henryk Misztal w książce „Geniusz kobiety. Aspekt etyczno-społeczny”. Autor wyczerpująco wspomina mistyczkę w rozdziale zatytułowanym „Ślubuję ci na zawsze – Elżbieta Canori Mora”. Wróćmy jednak do przepowiedni, które choć niedoceniane, wydają się mieć ogromne znaczenie zarówno dla przyszłości Kościoła, jak i świata. Część z nich bezsprzecznie dotyczyła czasów w których żyjemy oraz wielkiej katastrofy, która czeka nas w najbliższym czasie. Błogosławiona Elżbieta pisała:
"Pokazano mi świat. Widziałam, że jest ogarnięty rozruchami, chaosem i niesprawiedliwością. Siedem grzechów głównych obnoszonych było wszędzie triumfalnie i wszędzie panowały krzywda, zdrada i rozpusta". To jedna z najbardziej znanych, a zarazem najbardziej przytłaczających wizji. Mistyczka obszernie opisuje katastrofę, która czeka nas wszystkich. Niektóre interpretacje mówią, że chodzi o trzecią wojnę światową. Zaskakujący jest czas przeszły, którego używa Elżbieta Canori Mora, zupełnie tak, jakby podczas wizji przeżyła to wszystko na własnej skórze. Zobaczmy...
"Niebo przybrało kolor ciemnoniebieski, prawie szary. Już sam ten widok wzbudza strach. Wszędzie odczuwać się dawał mocny wiatr z niebywałym wyciem i okropnym gwizdem, który w powietrzu uwielokrotniał się echem jak wycie wściekłego lwa nad całym światem. Strachem i odrazą napełnieni zostali ludzie i zwierzęta. W całym świecie zapanowało zamieszanie".
Dalsza część objawienia wydaje się być już tylko ostrzeżeniem:
"Będzie to w czasie, kiedy jedni drugich będą zabijać, bo będą oni w czasie krwawego prawa pięści mordować bez miłosierdzia (czas trzeciej wojny światowej). Boża Ręka zaciąży nad tymi nieszczęśliwymi. Ukarze On w swej wszechmocy ich pychę, ich chciwość i bezczelną zuchwałość; Bóg posłuży się przy tym mocą ciemności, aby wytępić odłączonych, odszczepieńców, występnych bezbożnych ludzi, którzy gotowali się do zburzenia Świętej Matki – Kościoła i chcieli go zniszczyć do fundamentów. Ci niegodziwcy chcieli Boga zrzucić z jego czcigodnego tronu. Bóg jednak naśmieje się z nich, z ich złości, i ukarze tych złoczyńców jednym skinieniem swojej wszechmocnej Ręki. Pozwoli mocom ciemności opuścić Piekło. Ogromny legion złych duchów zaleje świat cały i niszcząc wykonają rozkazy Bożej Sprawiedliwości. Złe duchy muszą być Jej posłuszne. [...]
Wtedy Bóg wyda mocom ciemności surowy rozkaz, aby ze wszystkimi buntownikami, którzy Go obrażają zrobiły porządek. [...]
Bóg pozwoli uczynić złym duchom wiele spustoszenia na ziemi. Zburzą one wszystkie te miejsca, gdzie Boga obrażano przez zbezczeszczenie, służbę namiętnościom i świętokradztwa. Miejsca te wszystkie będą zniszczone i legną w gruzach. Zniknie po nich jakikolwiek ślad. Gdy ten wspomniany akt wiary dopełni się, źli będą ukarani śmiercią, a te niegodziwe miejsca będą zburzone. Wtedy rozjaśni się ponownie". To tylko fragmenty proroctwa, lecz już w nich samych widać okrucieństwo wizji. Z tym właśnie nie mogła pogodzić się Elżbieta, która z tego powodu nieraz przeżywała silne konflikty wewnętrzne. Umiłowała sobie Boga nade wszystko, jednak nie umiała się ostatecznie pogodzić z myślą, że triumf Kościoła musi być poprzedzony tak wielką rzezią. Nadzieję dawała jej ta część przesłania, w której mowa o Miłosierdziu dla gorliwie wierzących chrześcijan. Napełniała ona serce błogosławionej Elżbiety poczuciem sprawiedliwości i Łaski Bożej. To dawało jest częściowe wytchnienie od obrazu grozy, jaki ją prześladował w wizjach.
Poniżej, za Andrzejem Sieradzkim, przytaczamy kolejną wizję opisującą wielki Tryumf Kościoła, która i tym razem została napisana w czasie przeszłym, jakby wspomnienie. A brzmi ona następująco: "Po onej straszliwej chłoście (trzeciej wojnie światowej, rewolucjach i kataklizmach – przyp. aut.) ujrzałam nagle niebo rozjaśniające się. Św. Piotr zstąpił znowu na ziemię, przybrany w szaty arcykapłańskie, otoczony aniołami śpiewającymi pieśni pochwalne. Na znak pojednania Boga z ludzkością cudowny blask rozpostarł się nad ziemią. Aniołowie przewodzili małej trzódce, która Chrystusowi się została, aż przed tron Księcia Apostołów. Ci dobrzy, żarliwi chrześcijanie złożyli Mu pokorny hołd, wielbili Boga i dziękowali Apostołowi, że ich osłaniał od poważnego zepsucia, że Kościół Chrystusowy podtrzymał i zachował, nie dopuszczając do skażenia go przez błędne zasady światowe. Następnie obierano nowego papieża. Kościół był znowu odnowiony, także i zakony, domy chrześcijańskie podobne były klasztorom. W taki sposób objawił się w jednym mgnieniu oka wspaniały tryumf Kościoła katolickiego".
Wiadomo, że Elżbieta miewała też wizje bardzo symboliczne. Zazwyczaj dotyczyły one przyszłości Kościoła. Taki oto przekaz otrzymała 10 grudnia 1815 roku. Zobaczyła kogoś na wzór czcigodnej damy, która ponoć symbolizowała Kościół. Fragmenty objawienia przytaczamy za jedną z publikacji Amadeusa Voldbena.
"Zważaj na Moją sprawiedliwość i sama osądź swoją sprawę«. Wtedy (owa dama – przyp. aut.) zbladła i poczęła zdejmować z siebie wszystkie ozdoby. Oto jak trzej Aniołowie, wykonawcy Bożych dekretów, odbiorą jej stroje chwały. Czcigodna dama, sprowadzona do skromnego stanu, poczuje, że siły ją opuszczają, zachwieje się, jakby miała upaść. Pan na to nie pozwoli, przyda jej nowych sił i wzniesie głowę znakomitej matrony. Ta zaś zasmucona i zupełnie załamana z powodu zaniedbania swoich synów, zda się przebywać w głębokich ciemnościach. Wówczas Pan otoczy ją swoją chwałą i przekaże jej coś ze swego splendoru [...]. Wyśle tedy potężne promienie światła w cztery strony świata, dokonując zadziwiających cudów. Mieszkańcy ziemi, oślepieni tym jaśniejącym blaskiem i jakby przebudzeni z głębokiego snu, podniosą się i pozostawiając mrok swych błędów – pobiegną w stronę światła Ewangelii, wyznając wiarę w Chrystusa. W końcu zbiją się w tłum wokół znakomitej damy, która zda się teraz piękniejsza i bardziej szacowna niż przedtem".
Zaledwie trzy lata później Elżbieta ujrzała kolejną zdradę wobec Kościoła. Wspominała o tym, że to kler będzie głównym zdrajcą, starającym się za wszelka cenę pogrążyć Kościół Rzymski. Opisywała tę wizję takimi słowy:
"Widziałam niewierność pewnych kapłanów, którzy zamiast podtrzymywać Kościół, zdradzają go, kierując się fałszywymi zasadami świata i względami doczesnej polityki. Straszliwe herezje kalające za naszych dni świat, sprzeczne ze świętą Ewangelią".
Autor: Anna Nowak Źródło: Wydawnictwo Astrum
|