Home Religie i Wierzenia Religie i Wierzenia Halloween, Święto Zmarłych - Samhain

Menu użytkownika

Reklamy

Pomóż utrzymać tę stronę
Pietrek
 
Halloween, Święto Zmarłych - Samhain PDF Drukuj Email
Ocena użytkowników: / 0
SłabyŚwietny 
Religie i Wierzenia
Wpisany przez Andrzej Puchalski   
Sobota, 31 Październik 2009 07:56

Ostatni rąbek słońca skrył się za horyzontem. Słońce zakończyło swoją codzienną wędrówkę po nieboskłonie, nadszedł zmierzch tylko w oddali odcinała sie od nieba wielka postać człowieka, gotowego na przyjecie ofiary. W około kamiennego kręgu zebrany tłum w różnokolorowych strojach w milczeniu czekał na zbliżające sie wydarzenia.

 


 

W krąg wkroczył Druid. Mężczyzna, którego wiek był nieokreślony, twarz miał skrytą w połaciach kaptura peleryny zarzuconej na plecy. W reku trzymał laskę wędrowca. Pokłoniwszy się czterem kierunkom świata, czterem żywiołom, po cichu zaczął słowa modlitwy w starodawnej, przez nikogo juz dziś nie pamiętanej mowie. Bardowie zaintonowali pieśń. Pieśń o starych bogach praojców, nowych czasach, nowych ludziach. Pieśń niesie sie po lakach i dębinach powracając z głuchym pogłosem mistycyzmu i pamięci. Tłum poruszał sie w takt muzyki mrucząc melodie. Kogo dziś wybiorą Bogi?
Druid wypowiedział głośno dwa słowa i machnął swoją laską w kierunku stosu drzewa zebranego w kamiennym kręgu. Ten natychmiast zajął sie ogniem.
- Ten święty ogień oczyści dziś nas ze starych grzechów, czas pożegnać stare a witać nowe. Czas pożegnać sie ze starym rokiem a przywitać nowy, wyprowadzić dusze naszych zmarłych na drogę bogów, aby w tym nowym świecie przebywając z bogami, nie zaznali niedostatku i biedy, chłodu i głodu, a i my pozostając tutaj musimy złożyć ofiary bogom aby zapewnić sobie ich przychylność. O bogowie – Druid wzniósł dłonie do góry, odchylając głowę do tylu. Spod kaptura ukazała sie twarz wypełniona niewytłumaczalnym blaskiem – dokonajcie wyboru. Przez tłum przetoczył sie szept – on rozmawia z duchami  - i tłum zamilkł. Druid wyciągał do każdego woreczek z kamieniami i każdy Bral po jednym.
Czarny kamień wyciągnięty, on jest wybrańcem bogów !! – Czas zacząć świętować.
Ubrano wybrańca w odświętne szaty i posadzono na zaszczytnym miejscu. To była jego noc, noc w której dostał wszystko czego pragnął. Ludzie świętowali bardzo długo, śpiewali, radowali sie, tańczyli na chwałę bogom.
Zabawę zakończył druid. - Juz czas – rzekł i chwycił wybrańca. - Napij sie świętego napoju on pomoże ci   zanieść wszystkie prośby i dary tych ludzi do bogów – mówiąc to podał wybrańcowi napój, który ten bezwiednie wypił. Po chwili juz zapomniał gdzie sie znajduje, co sie dzieje dookoła niego i powolnie dał się poprowadzić druidowi. – wyprowadźcie swoje żale, prośby, modlitwy, zabierzcie duchy przodków i idźcie za mną. On został poświecony dla was i za was na chwale bogom, on to wszystko im przekaże - i ruszył w kierunku wielkiego człowieka, Tłum z uniesionymi pochodniami ruszył w pochodzie za nimi. Druid poprowadził wybrańca po drabinie do wnętrza wielkiego człowieka i tam go zostawił. Obok niego zostały ułożone wszystkie dary ofiarne przyniesione przez członków społeczności i drzwi zostały zamknięte.
Druid znów pogrążył sie w modlitwie – o bogowie, zechciejcie przyjąć te wszystkie ofiary na wasza chwałę i oddalcie od nas wszystkie złe duchy. Opiekujcie sie nami, jako ze my jesteśmy waszym świadectwem. Przyjmijcie jednego z nas w wasze królestwo, w wasz świat aby i jemu niczego nie zabrakło  – i zamachał ponownie swoim kijem. Wielki człowiek stanął w płomieniach.
Słońce wzeszło na nieboskłon rozpoczynając swoją codzienną wędrówkę.
Bogowie przyjęli ofiarę.

 



Tak właśnie mógł wyglądać jeden ze sposobów obchodzenia święta Samhain

 


Samhain (czyli koniec lata, albo święto gasnącego słońca) było starym irlandzkim świętem, a zarazem nazwą pierwszego miesiąca celtyckiego roku. Był miesiącem, ogłaszającym nadejście czasów chłodu i ciemności. Samo święto trwało aż dziewięć dni jak żadne inne nie rozpalało tak wyobraźni Celtów, i tak już pełnej nadnaturalnych sił życia i śmierci. był to czas wewnętrznego skupienia dla ludzi. Dla tej wojowniczej rasy śmierć nigdy nie oddalała się zanadto, nie była takim tragicznym wydarzeniem, jakim jest dzisiaj. To co było bardzo ważne dla tych ludzi to śmierć z honorem i życie w pamięci klanu i bycie wspominanym na wielkim święcie Fleadh nan Mairbh (święto zmarłych), które odbywało się w wigilię Samhain. Była to noc bardzo szczególna. Choć święto to wyznaczało początek nowego roku, to ta jedna noc wcale do niego nie należała. Nie należała też i do starego roku. Znajdowała się ona poza czasem. Nie należąc już do starego roku i nie należąc jeszcze do nowego, stanowiła punkt rozdzielający i łączący jednocześnie stary z nowym. Ponieważ była to noc całkowicie wolna od wszelkich ograniczeń czasowych, to wyzwalała ona wszelkie nadnaturalne siły. W tę jedną noc znikały granice pomiędzy światem zmarłych i żyjących, pomiędzy płciami, a we wróżbach pomiędzy teraźniejszością a przyszłością. Noc Samhain była nocą spotkań żyjących ze zmarłymi. Bramy oddzielające te dwa światy stawały otworem i zarówno mieszkańcy „Tamtego Świata” uzyskiwali swobodny dostęp do świata śmiertelników i odwrotnie. Z tego właśnie powodu w tę noc oczekiwano w domach zmarłych przodków i nie ryglowano drzwi oraz nie wygaszano ognia.
 
O obrzędach związanych z tym świętem zbyt wiele dzisiaj nie wiemy. Pewne jest, że w wieczór poprzedzający Samhain wygaszano wszelkie ogniska i paleniska w całej Irlandii (wydaje się, że miał to być symbol odejścia, „śmierci” starego roku). Następnie druidzi rozpalali nowy ogień, od którego reszta współplemieńców odpalała pochodnie, które następnie zanoszono do swych domów. Druidzi ognie te rozpalali w dwóch miejscach: w Tarze (ówczesnej stolicy Irlandii) i w Tlachtga (czyt. tlah-ta) (ok. 20 km od Tary). W święto to z pewnością składano ofiary, ale ich opisy nie zachowały się. Wiadomo, że w tych dniach zaganiano zwierzęta domowe, z których część zabijano, a z uzyskanego mięsa robiono zapasy, a część przeznaczano do rozmnażania. Samhain to także okres składania ofiar z dziesięcin ściągniętych ze żniw, przy czym warto zaznaczyć, że ofiary te nie miały charakteru dobrowolnych danin. Były raczej rodzajem ciężkiego haraczu nałożonego człowiekowi przez niszczycielskie siły. W mitologii celtyckiej Samhain był okresem pojednania boga plemiennego i matki-ziemi, którzy wchodząc w ten związek przywracali równowagę sił i odnawiali płodność kraju i ludzi.
 
W irlandzkich opowieściach święto Samhain zajmowało bardzo ważną pozycję. Najważniejsze wydarzenia mityczne miały właśnie miejsce w tę niezwykłą noc. Były to min. bitwy, podróże w zaświaty, zadawania śmierci rytualnej królowi, śmierć bohatera, czy łamanie ważnych zakazów.
Możliwe też jest, że w święto Samhain wystawiano przedstawienia o wydarzeniach mitycznych. Samo święto miało trwać trzy dni. Okres zapoczątkowany przez Samhain – okres zimowy – miał być czasem odpoczynku, wytchnienia, zmniejszenia aktywności.
 
O wadze tego święta i jego znaczeniu niech zaświadczy fragment z opowieści o narodzinach króla Conchobara (czyt. kon-kow-ora): „Każdy Ulsterczyk, który nie pojawił się w noc święta Samhain, stawał się szalony i już następnego ranka przygotowany był jego kopiec, grób i kamień grobowy”. A ponieważ w owym czasie święta były w zasadzie jedyną okazją do spotkań ogólnoplemiennych, na których rozstrzygano sprawy istotne dla całego plemienia (túath czyt. tu-ha) oraz dotyczące pojedynczych osób, wydaje się, że niestawienie się na takim zgromadzeniu zdarzało się raczej sporadycznie.
 
Znaczenie samego terminu Samhain można najtrafniej interpretować jako ponowne zgromadzenie się. I faktycznie, w Irlandii dochodziło w tym czasie do zgromadzenia (óenach czyt.  o-enak) poszczególnych plemion (túath). W przekazach literackich, jak już wspominałem, święto to także miało istotne znaczenie. Natomiast w sensie magicznym ceremonie świąteczne służyły odnowieniu sił witalnych danego plemienia, uruchomieniu cyklu, który miał prowadzić do pomyślności następnej wiosny i lata.
 
Do dzisiaj święto to przetrwało w wielu kulturach, choć bardzo często nie zdajemy sobie z tego sprawy. Najbardziej znanym przykładem jest amerykańskie święto Halloween. Oprócz tego nadal jeszcze w wielu wsiach w tę noc starsi ludzie zostawiają w oknach zapalone świeczki, aby duchy ich bliskich mogły bez problemów trafić do domów.
Bycie samotnym lub opuszczonym w tym dniu oznaczało wystawienie duszy na zagubienie w bezładnych Zaświatach. Dzisiaj istota tej części święta zatraciła swe znaczenie dla większości potomków starożytnych Celtów. Na ten aspekt należy spojrzeć z punktu widzenia członków szczepu dla których zły sezon znaczył długi okres głodu, ciężką zimę, której wielu z nich może nie przetrwać.
Był to najbardziej magiczny dzień w roku, w tym dniu śmierć nie istniała. Podczas nocy, wielka tarcza Skathach ochraniająca świat żywych zostawała opuszczana, pozwalając aby zanikła bariera pomiędzy dwoma światami i żeby siły chaosu wtargnęły do naszej rzeczywistości. Nawet dzisiaj słyszy się opowieści o tym jak nagle rzeczy, bydło i inwentarz domowy przemieszczają się z pola na pole czy też jak „coś” próbuje rozbić okna w domach. Wtedy duchy zmarłych i tych członków klanu, którzy się jeszcze nie urodzili spacerowali swobodnie pomiędzy żyjącymi. Na ich cześć były przygotowywane jedzenie i rozrywka. W ten sposób klan był jednocześnie przeszłością, teraźniejszością i przyszłością. Ten aspekt święta nigdy nie został całkowicie wykorzeniony przez chrześcijaństwo i przetrwał do dzisiaj w postaci święta Halloween. Dla większości ludzi został przyjęty jako istotę święta Samhain.
I na końcu, trzeci poziom kosmicznego święta, wschód Plejad, zimowych gwiazd, ogłaszał przewagę nocy nad dniem, ciemnej połowy natury rządzonej przez rzeczywistości księżyca. W ciągu trzech dni poprzedzających miesiąc Samhain, Lug - Bóg Słońce, okaleczony w Lughnassadh (inne z ważnych celtyckich świąt) umiera z rąk Księżyca, swojego drugiego wcielenia, które jest Panem Anarchii. Lugh przechodzi przez granice światów pierwszego dnia Samhain. Nowy bóg jest skąpym władcą, pomimo, że świeci jasno na zimowym niebie, nie daje ziemi ani trochę swego ciepła. Nie potrafi ocieplić północnego wiatru, który jest oddechem Staruchy, Cailleach Bheare. Widzimy w tym odwieczną walkę pomiędzy światłem i ciemnością, siłami wzrostu i zagłady, życia i śmierci, ale nigdy dobra i zła. Pomiędzy tymi dwoma istotami, Słońcem i Księżycem leży porządek wszechrzeczy, który stanowi oparcie dla całego życia w naszym świecie. Cykliczna harmonia dominacji każdej ze stron oznacza, że ani życie ani śmierć nie może dzierżyć trwałej władzy nad światem.

 

źródło : mojairlandia.pl

Komentarze
Dodaj nowy Szukaj
Blad   |2009-11-01 16:34:09
a może byś przeczytał dokladnie? w noc poprzdzającą swieto wygaszano ognie, i zapalano nowe na nowy rok, a co do okresu trwania, jest wiele teori "spiskowych" na ten temat, najważniejsze chyba z tego jest ze zaduszki, czy wszystkich swietych wywodzi sie właśnie z celtyckich tradycji
marcin   |2009-10-31 21:36:17
czy ten kto pisał ten artykuł w ogóle go czytał?? w jednym miejscu jest napisane "Samo święto trwało aż dziewięć dni" w innym "Samo święto miało trwać trzy dni." I jeszcze "w tę noc oczekiwano w domach zmarłych przodków i nie ryglowano drzwi oraz nie wygaszano ognia." a za chwilę "w wieczór poprzedzający Samhain wygaszano wszelkie ogniska i paleniska w całej Irlandii"
Ten tekst to jakiś bełkotliwy zlepek mnostwa niesprawdzonych informacji a jego redakcja ograniczył się pewnie do "copy paste"
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytuł:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
:angry::0:confused::cheer:
B):evil::silly::dry:
:lol::kiss::D:pinch:
:(:shock::X:side:
:):P:unsure::woohoo:
:huh::whistle:;):s
:!::?::idea::arrow:
Proszę wpisać kod antyspamowy widoczny na obrazku.

!joomlacomment 4.0 Copyright (C) 2009 Compojoom.com . All rights reserved."

 
 

Szukaj w serwisie

Czas do 2012

Time now
24. May 2012, 23:41
Count to
21. December 2012, 12:00
Time left
210 days
13 hours
18 minutes

Nasza księgarnia

Kup i czytaj
Reklama
Reklama
Reklama