|
Strona 1 z 7 Nad Europą dominują układy wysokiego ciśnienia, jedynie częściowo Europa centralna znajdzie się pod wpływem płytkiej zatoki niżowej. Polska centralna i wschodnia jest w zasięgu płytkiej zatoki niżowej z chłodnym frontem atmosferycznym, pozostała część kraju znajduje się pod wpływem wyżu z centrum nad Anglią. Z zachodu napływa chłodne, polarno-morskie powietrze, tylko krańce wschodnie pozostaną w cieplejszym powietrzu polarno-morskim.
Teoretycznie dzień jak każdy inny, ale ten dzień zostanie zapamiętany jako najczarniejszy dzień w polskiej dyplomacji. Wszystko było planowane z dużym wyprzedzeniem, ale nawet uroczystości w Katyniu tak jak i cała Polska, zostały podzielone na uroczystości Premierowe i uroczystości Prezydenckie. Od dłuższego czasu prezydent i premier nie mieli wspólnej linii gospodarowania Polską i nawet w takim dniu, dniu pamięci pomordowania 25 tysięcy polskich żołnierzy, oficerów, policjantów, profesorów i doktorów, nie potrafili wybrać wspólnego terminu. 27 stycznia[1] Mariusz Handzlik do Radosława Sikorskiego: Szanowny Panie Ministrze. Uprzejmie informuję, że w związku z przypadającą w tym roku 70. rocznicą mordu polskich jeńców wojennych w lesie katyńskim, Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Pan Lech Kaczyński planuje oddać hołd ofiarom na Polskim Cmentarzu Wojennym w Katyniu. 23 lutego Andrzej Kremer (MSZ) do Władysława Stasiaka: Szanowny Panie Ministrze. W nawiązaniu do rozmów odbytych z Panem Ministrem w dniu 22 lutego i 12 lutego oraz do pisma (...) pozwolę sobie ponownie potwierdzić Panu Ministrowi, że zgodnie z coroczną tradycją, Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa organizuje, w dniu 10 kwietnia 2010, wyjazd oficjalnej delegacji polskiej na coroczne uroczystości w Katyniu. (...) Mając powyższe na uwadze, zwracam się do Pana Ministra z uprzejmą prośbą o ostateczne potwierdzenie gotowości Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej do uczestniczenia w tych uroczystościach i przewodniczenia delegacji polskiej. Jednak jak podało Centrum Informacyjne Rządu "Datę spotkania Premierów RP i FR w Katyniu/Smoleńsku (7 kwietnia) ustaliły w trybie roboczym kancelarie Szefów obu rządów"), zamiast zaprosić Putina do wzięcia udziału w oficjalnych polskich uroczystościach odbywających się jak co roku 10 kwietnia 3 marca Onet: Z nieoficjalnych informacji tygodnika "Wprost" wynika, że nie jest pewne, iż Donald Tusk oraz Lech Kaczyński wezmą udział w tych samych obchodach rocznicowych w Katyniu. Uroczystości zaplanowano na 10 kwietnia. Informację tą potwierdza Informacyjna Agencja Radiowa. Właśnie tego dnia odbędzie się centralna część obchodów. Wezmą w niej udział m.in. przedstawiciele rodzin katyńskich. Przybędą one na teren cmentarza specjalnym pociągiem z Polski. Prezydent i premier nie uczczą razem polskich oficerów zamordowanych w Katyniu - informuje IAR. Premier Donald Tusk wraz z premierem Rosji Władimirem Putinem wezmą udział w uroczystościach na cmentarzu w Katyniu 7 kwietnia. Prezydent Lech Kaczyński weźmie udział w uroczystościach 10 kwietnia. Swój udział w tej części potwierdza także Lech Kaczyński. - Dostaliśmy na ten dzień oficjalne zaproszenie od polskiego rządu - powiedział dziennikarzom "Wprost" szef Kancelarii Prezydenta Władysław Stasiak. Nie jest natomiast pewne, iż w tym czasie będzie tam również premier Donald Tusk. Z ustaleń tygodnika wynika, że premier Tusk nie potwierdził jeszcze oficjalnie swojego udziału w obchodach organizowanych 10 kwietnia. Powodem tej zwłoki ma być nieoficjalna propozycja, jaka padła ze strony rosyjskiego premiera, Władimira Putina. Szef rosyjskiego rządu miał zaproponować, aby premierzy Polski i Rosji pojawili się wspólnie w Katyniu nie 10, a 7 kwietnia. (...) - Prezydent został oficjalnie poproszony przez administrację rządową, konkretnie przez MSZ, o przewodniczenie polskim uroczystościom państwowym, głównym, które będą organizowane 10 kwietnia - podkreślił szef Kancelarii Prezydenta. - Współdziałamy przy tym, ustalamy harmonogram, ustalamy scenariusz, wsparcie dla tego całego przedsięwzięcia - powiedział Stasiak, odnosząc się do uroczystości planowanych na 10 kwietnia. Jak podkreślił, w piśmie do prezydenta napisano, że właśnie tego dnia organizowane są oficjalne, państwowe uroczystości w Katyniu. 8 marca Władysław Stasiak: Główne uroczystości katyńskie odbędą się 10 kwietnia. Od dłuższego czasu jest to zresztą w ten sposób organizowane. Będzie specjalny pociąg z rodzinami katyńskimi, są przygotowane autokary, nasi rodacy przybędą z całego świata w tym terminie. Odbędą się duże uroczystości z udziałem prezydenta Lecha Kaczyńskiego, podczas których Mszę św. odprawi biskup polowy Tadeusz Płoski. Prezydent został w zeszłym tygodniu poproszony o udział w tych uroczystościach oficjalnym pismem z polskiego MSZ. 9 kwietnia PAP: W sobotę w lesie katyńskim odbędą się centralne polskie uroczystości upamiętniające 70. rocznicę mordu na polskich oficerach. W polskiej delegacji, na której czele stoi prezydent Lech Kaczyński, uczestniczyć w nich będą m.in. ostatni prezydent RP na uchodźstwie Ryszard Kaczorowski, prezes IPN Janusz Kurtyka, biskup polowy Wojska Polskiego generał dywizji Tadeusz Płoski, prawosławny ordynariusz Wojska Polskiego biskup i generał brygady Miron Chodakowski, sekretarz Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa Andrzej Przewoźnik, prezes NBP Sławomir Skrzypek, a także przedstawiciele Rodzin Katyńskich, kombatanci, żołnierze oraz parlamentarzyści. Stronę rosyjską reprezentować będzie przedstawiciel prezydenta Dmitrija Miedwiediewa oraz wiceminister spraw zagranicznych. Dziennik Gazeta Prawna: "Potrzeba zorganizowania powtórnej ceremonii pojawiła się u polskiego prezydenta, gdy Donald Tusk przyjął zaproszenie Władimira Putina do wspólnego odwiedzenia Katynia" - pisze dziennik "Wriemia Nowostiej". Tak gazeta zapowiada sobotnią wizytę Lecha Kaczyńskiego w Katyniu. "Wriemia Nowostiej" podkreśla, że "służby protokolarne musiały się sporo napracować, aby znaleźć wyjście z niezręcznej sytuacji, powstałej z powodu rywalizacji wewnątrz polskich elit politycznych". "W efekcie w Warszawie postanowiono zorganizować podróże premiera i prezydenta w różne dni" - przekazuje dziennik. Według "Wriemia Nowostiej", "obecna wizyta szefa państwa polskiego została określona jako prywatna - jego spotkania z rosyjskim kolegą Dmitrijem Miedwiediewem nie przewidziano". ("Kaczyński w Katyniu, bo Tusk tam był") 29 kwietnia Marian Janicki, szef BOR: Pomimo tego, że ta wizyta nie była oficjalna, my opracowaliśmy z Rosjanami taki standard i to otrzymaliśmy, tak jakby to była oficjalna wizyta państwowa. *** Podsumujmy. 10 kwietnia, jak co roku od 1989 roku, miały się odbyć centralne, państwowe uroczystości ku czci pomordowanych w Katyniu, organizowane przez Radę Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa. Polskiej delegacji do Katynia miał przewodniczyć prezydent, a jego kancelaria starała się o jak najgodniejszy skład, mając nadzieję, że udział weźmie też polski premier i rosyjski prezydent. Gdyby nie fortel Putina, 10 kwietnia odbyłyby się uroczystości z udziałem prezydenta i premiera, trudno sobie wyobrazić, żeby wtedy stronę rosyjską reprezentował tylko wiceminister spraw zagranicznych i przedstawiciel prezydenta. Ale wystarczył jeden telefon Putina do Tuska, żeby polskie piekiełko znowu dało o sobie znać. I nawet się Putin przy tym nie napracował, bo całą robotę odwalili dla niego polscy politycy, wystarczyło zaprosić Tuska na inny dzień i inne uroczystości, by strona polska, z jej najważniejszymi urzędnikami na czele, zaczęła na wyścigi obniżać rangę uroczystości w Katyniu, w sukurs przyszły też niezawodne w takich sytuacjach media i większość z nas w tym zamieszaniu zrozumiała tylko, że prezydent znowu gdzieś się wpycha nieproszony, a my jak zwykle musimy się za niego wstydzić. Jak było - można prześledzić nawet po relacjach medialnych. Można też po dokumentach, ale do tych jakoś żaden dociekliwy dziennikarz jeszcze nie dotarł. A ja bym naprawdę chciała wiedzieć jak wyglądała organizacja tych uroczystości, punkt po punkcie, pismo po piśmie, decyzja po decyzji. Jeśli mam ufać rosyjskiemu śledztwu i polskim władzom, że je przypilnują, muszę mieć jakieś podstawy. Na razie nic takich podstaw nie daje, przeciwnie, wiedząc jak "akcja Katyń" wyglądała do tej pory trudno nie wykluczać hipotezy, że nieudane lądowanie lub odesłanie samolotu do Mińska miało być kolejną odsłoną tej rozgrywki, niewinnym psikusem, który niestety udał się za bardzo. Trudno też wierzyć, że jeśli w katastrofie była jakakolwiek wina po stronie rosyjskiej lub polskiej (inna niż pilota, Kancelarii Prezydenta lub jego samego) to się o tym dowiemy od rządu Putina lub Tuska. Bo w tej sprawie w jakimś sensie od początku jadą na jednym wózku, i obu urządza tylko jedno możliwe ustalenie - błąd pilota. Każde inne spowoduje niewyobrażalną burzę, bo wszystkie pytania o to kto, jak i dlaczego obniżył rangę wizyty - a tym samym bezpieczeństwo - wrócą. kataryna.kataryna Myślę że ten wpis na blogu kataryny wyjaśnia całą napięta sytuację przed wylotem prezydenta a po powrocie premiera. Jeszcze gdzieś wcześniej przewinęło się przez moje oczy wystąpienie Pana Arabskiego, dyskredytujące podróż Prezydenta do miana jego prywatnej wycieczki. Biuro Prezydenta zaplanowało na godzinę 7:00 feralnego dnia 10 kwietnia, odlot samolotu TU-154M, który na stałe jest przydzielony do 36 Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego z załogą w składzie kpt. pil. Arkadiusz Protasiuk, mjr pil. Robert Marek Grzywna, por. pil. Artur Karol Ziętek i jako starszy technik obsługi pokładowej - chor. Andrzej Michalak oraz 3 osoby personelu pokładowego - stewardesy - Barbara Maria Maciejczyk, Justyna Moniuszko i Natalia Maria Januszko, czekał przygotowany do odlotu. Listy z nazwiskami uczestników delegacji, krążyły już znacznie wcześniej pomiędzy dziennikarzami. Do ostatniego dnia jednak nazwiska się zmieniały. Np. Tylko przypadek sprawił, że na pokładzie samolotu nie zginęli obaj bracia Kaczyńscy. Przemysław Gosiewski (który dowiedział się o wolnym miejscu sms-em w piątek wieczorem, poleciał w zamian za Jarosława, którego prezydent poprosił, by czuwał w Warszawie przy chorej matce. Szef klubu PSL Stanisław Żelichowski w ostatniej chwili ustąpił miejsca w samolocie klubowemu koledze Wiesławowi Wodzie. Wiceszef klubu PO Grzegorz Dolniak poleciał w sobotę, bo poprosił go o to Grzegorz Schetyna, który odwiedził Katyń w środę. Na dzień przed odlotem jedna z takich list została przesłana stronie rosyjskiej. Było na niej 86 nazwisk. Jednak ta lista znacznie różniła się z listą osób, które powinny stawić się do odprawy dnia następnego o godzinie 7:00. Występuje na niej nazwisko zastępcy szefa Kancelarii Prezydenta Jacka Sasina który jednak zmienił swoje zdanie i nie poleciał lotem PFL101, zabrał się samolotem JAK-40 z dziennikarzami który wystartował półtorej godziny wcześniej. Do odprawy również nie stawiła się Gdańszczanka Zofia Kruszyńska-Gust z Kancelarii Prezydenta - w ostatniej chwili zrezygnowała z lotu. Jej przyjaciele twierdzą, że obudziła się w nocy i podjęła taką decyzję. I że sama nie wie dlaczego. Natomiast na liście pojawiły się nowe nazwiska, których nie zawierała lista przekazana stronie rosyjskiej. Pojawiły się takie nazwiska jak Kwaśnik Andrzej i Kwiatkowski Bronisław i na samym końcu listy, już nie w porządku alfabetycznym został dopisany Michałowski Dariusz, funkcjonariusz BOR w stopniu Kapitana. Kim była ta osoba naprędce dopisana do listy? Kapitan Dariusz Michałowski – miał 35 lat, w służbie od 16 lat. Został odznaczony Brązowym Krzyżem Zasługi. Chronił Lecha Kaczyńskiego, a wcześniej Aleksandra Kwaśniewskiego. Bardzo dobrze znał angielski i rosyjski. Koleżanka, z którą chodził do szkoły podstawowej i liceum przy polskiej ambasadzie w Moskwie tak go wspomina: - Przez wiele lat przyjaźnił się z moim bratem. Był bardzo spokojny i sympatyczny, ale również zdecydowany. Nigdy nie brał udziału w szkolnych drakach. Pamiętam, jakie było moje zdziwienie, gdy po latach dowiedziałam, się że pracuje w BOR. Nie wierzyłam, że chudy jak szczypiorek Darek, tak zmężniał. Ale zawsze był uparty i wiedział, czego chciał. Wojsko pasjonowało go od dzieciństwa – opowiada Ula. Po latach spędzonych w Rosji, kpt. Michałowski zyskał pseudonim „Moskwa”. – Darek świetnie czuł ten klimat. Z prezydentem Kwaśniewskim jeździł do wielu krajów wschodniej Europy, był m.in. w Kazachstanie czy Azerbejdżanie – mówi szkolna koleżanka. - Chciał piąć w strukturach BOR, osiągnąć wyższe stanowisko. Należało mu się, bo był prawdziwym fachowcem - dodaje Mariusz, który chodził z kpt. Michałowskim do Wyższej Szkoły Menadżerskiej - Pasjonował się kulturą wschodnią i sztukami walki. Strzelał, chodził na siłownię, był zapalonym maratończykiem - dodaje. Samolot startuje z prawie pół godzinnym opóźnieniem[2], jak wiele źródeł podaje jest godzina 07:23. Dziennikarze chcący koniecznie dowiedzieć się o przyczyny opóźnienia otrzymują taką odpowiedź: – O przyczyny opóźnienia proszę pytać dysponenta maszyny, czyli Kancelarię Prezydenta – tak odpowiadały na nasze pytania służby prasowe Biura Ochrony Rządu i Ministerstwa Obrony Narodowej.
|