Home Teraźniejszość Teorie Spiskowe TU-154M - Eksperci od nawigacji satelitarnej: To był zamach

Menu użytkownika

Reklamy

Pomóż utrzymać tę stronę
Pietrek
 

Warning: preg_match() [function.preg-match]: Compilation failed: regular expression is too large at offset 45 in /home/polacym/domains/przyszloscwprzeszlosci.info/public_html/components/com_comment/joscomment/utils.php on line 607

Warning: preg_match() [function.preg-match]: Compilation failed: regular expression is too large at offset 45 in /home/polacym/domains/przyszloscwprzeszlosci.info/public_html/components/com_comment/joscomment/utils.php on line 607
TU-154M - Eksperci od nawigacji satelitarnej: To był zamach PDF Drukuj Email
Ocena użytkowników: / 12
SłabyŚwietny 
Teorie Spiskowe
Wpisany przez Dorota P   
Piątek, 21 Maj 2010 08:41

Informacja, że Tu-154 podchodził do lądowania prawie do końca na autopilocie, w 100 proc. potwierdza tezę, że załogę wprowadzono w błąd przy użyciu tzw. meaconingu - twierdzą Marek Strassenburg Kleciak, specjalista ds. systemów trójwymiarowej nawigacji, i Hans Dodel, ekspert od systemów nawigacji i wojny elektronicznej, autor książki „Satellitennavigation”.

 


Z raportu rosyjskiego Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego wynika (zauważyła to telewizja TVN24), że samolot prezydencki podchodził do lądowania na autopilocie, który sterował zarówno wysokością, ciągiem, jak i kursem rządowej maszyny. Wyłączenie autopilota nastąpiło 5,4 sekundy przed uderzeniem w pierwszą przeszkodę.

To bardzo ważna informacja. Autopilot jest urządzeniem do automatycznego sterowania samolotem, pobierającym do tego celu dane z GPS i innych wskazań przyrządów pokładowych. Dodajmy, że wyłącza się go jednym ruchem ręki, a więc w ciągu sekundy można – jeśli jest taka potrzeba – przejść na sterowanie „ręczne”.

Ostatni etap przed lądowaniem na autopilocie to przelot przez kolejne, blisko obok siebie leżące tzw. waypoints: 10 km przed pasem / wysokość 500 m, 8 km / 400 m, 6 km / 300 m, 4 km / 200 m, 2 km / 100 m - ten ostatni punkt to tzw punkt decyzji i wysokość decyzyjna: jesli pilot nie widzi tutaj pasu startowego, to MUSI zrezygnować z lądowania i polecieć na inne lotnisko. Tymczasem załoga polskiego samolotu (w tak trudnych warunkach pogodowych) wyłączyła pilota dopiero 5 sekund przed katastrofą, mimo że - jak już zaznaczyliśmy - można to zrobić w sekundę.

Dziennik "Fakt", powołując się na rosyjskiego prokuratora, który słyszał rozmowy w kokpicie, napisał kilka dni temu, że parę sekund przed tragedią piloci - dotąd spokojni - zaczęli wołać: "Daj drugi... W drugą!" Musiał być to po prostu pierwszy moment, w którym załoga zorientowała się, że jest w złym miejscu i na złej wysokości - prawdopodobnie minęli wtedy znajdującą się tam antenę NDB.

Dlaczego piloci schodzili spokojnie do lądowania na autopilocie i dopiero kilka metrów nad ziemią zorientowali się, że samolot jest tak nisko? Wytłumaczenie jest tylko jedno: autopilot opierał się na błędnych danych satelitarnych.

To, że 10 kwietnia pod Smoleńskiem odbiór GPS w Tu-154 był zakłócony – co doprowadziło do błędu pozycji samolotu w pozycji horyzontalnej – jest oczywiste. Najprostszą metodą takiej agresji jest meaconing, polegający na nagraniu sygnału satelity i ponownym nadaniu go (z niewielkim przesunięciem w czasie i z większą mocą) na tej samej częstotliwości w celu zmylenia załogi samolotu. W przypadku Tu-154, podchodzącego właśnie do lądowania, wystarczyłoby niewielkie przekłamanie sygnału, by doprowadzić do tragedii. Meaconing można "ustawić" z precyzją do 0,3 metra, a do zaburzenia prawidłowego działania może dojść ze źródła oddalonego nawet kilkadziesiąt kilometrów od samolotu. W podobny sposób można też zmylić wysokościomierz radiowy. Gdyby dodać do tego przekazanie nieprawdziwej wartości ciśnienia barometrycznego (Rosjanie nie poinformowali dotąd, jakie ciśnienie podali dowódcy Tupolewa), załoga samolotu była - nawet przy dużo lepszej widoczności niż ta, która panowała w Smoleńsku - bez szans. Charakterystyczne ukształtowanie terenu przed lotniskiem Smoleńsk-Siewiernyj – rozległa niecka – stanowiło dodatkową gwarancję powodzenia ataku.

Wskazania wysokości przez GPS nie były prawidłowe, ale mimo wszystko wystarczające, by uruchomić EGPWS (system ostrzegający pilotów o odległości samolotu od gruntu). System ten włącza się, gdy samolot schodzi poniżej 666 metrów nad ziemią. Piloci słusznie zignorowali ostrzeżenie EGPWS (jako że jego zadaniem jest ostrzegać przed zbliżającą się ziemią i robi on to za każdym razem, kiedy się ląduje) i lecieli dalej, oczekując, że za jakiś czas zobaczą pas startowy. Problem w tym, że EGWPS także opiera się na pomiarach położenia uzyskanego z odbiornika GPS i wysokości z wysokościomierza radiowego: Tu-154 wkrótce znalazł się więc 5 metrów nad ziemią. Piloci nie zdążyli nawet poszukać wzrokiem pasa startowego... Jeszcze raz powtórzmy: skoro samolot leciał na włączonym autopilocie, to piloci wierzyli, że są znacznie wyżej i w innej pozycji.

Dla laików wątpiących w techniki rodem z Jamesa Bonda: od czasu lotniczych zamachów terrorystycznych w Nowym Jorku na World Trade Center w prawie wszystkich krajach świata używa się meaconingu do ochrony obiektów specjalnego znaczenia, takich jak np. elektrownie atomowe.


Atak na przyrządy nawigacyjne można stwierdzić po analizie czarnych skrzynek. Niestety, rejestratory lotu to nośniki magnetyczne i usunięcie śladów meaconingu – zwłaszcza dla służb znających od podszewkę budowę Tu-154 i jego przyrządów - nie jest trudnym zadaniem. Wystarczy, żeby nikt im w tym nie przeszkadzał.


Marek Strassenburg Kleciak - specjalista ds. systemów trójwymiarowej nawigacji
Hans Dodel - ekspert od systemów nawigacji i wojny elektronicznej, autor książki „Satellitennavigation”

Dokładna analiza opinii polskiego i niemieckiego eksperta na podstawie najnowszych danych już w następnym numerze "Gazety Polskiej"


------------------------------------------------------


Z dzisiejszego wydania portalu gazeta.pl. Fragmenty artykułu pt. „Piloci wściekli na rosyjski raport”:


[...] - Z raportu MAK wynika, że wojskowy pilot leciał na łeb na szyję, wbrew wszelkim zasadom bezpieczeństwa, narażając życie pasażerów i swoje - podkreśla oburzony pilot z 36. Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego. - A naszej jednostce przypnie się łatkę wariatów. Arek [kpt. Arkadiusz Protasiuk, dowódca załogi Tu-154] był najspokojniejszym człowiekiem na świecie, wyważonym. Nigdy nie zrobił niczego przeciwko procedurom.


- Mieli prawo podjąć próbę podejścia do lądowania - dodaje jeden z oficerów 36. Pułku. - Zejść na wysokość decyzyjną, a wtedy, kiedy pilot przekonuje się, że nie wyląduje, odchodzi znów do góry. Byli poniżej tej wysokości, ale rosyjski raport wciąż nie odpowiada na pytanie: dlaczego.



Źródło: http://niezalezna.pl/article/show/id/34367


http://www.globalnaswiadomosc.com/expercitobylzamach.htm 

Komentarze
Dodaj nowy Szukaj
Blad   |2010-05-21 13:23:57

Jest jeszcze jedna informacja na którą dziennikarze nie zwrócili uwagi w raporcie MAK. Przed komunikatem Pull up który trwał 18 s 2 razy był komunikat Caution Terrain (czas nie jest w tym wypadku podany,) Co to jest ten komunikat? generalnie na 90 s przed skrzyżowaniem się ziemi z trasą lotu samolotu odzywa sie ten komunikat i po 60 s zamienia się w komunikat Pull UP. nie mam zielonego pojęcia ile mogły trwać te dwa ostrzeżenia, ale nikt mi nie powie że piloci tak długi czas ignorowali te ostrzeżenia. Najlepiej jest oskarżyć Pilotów. Ten lot nie był ubezpieczony więc ich rodziny nie usłyszą nawet słowa dziękuję.
Z tą katastrofą związanych jest wiele teorii. Bardziej lub mniej prawdziwych, Jak powiedział premier, w tym kraju każdy dorosły człowiek prowadzi dochodzenie w tej sprawie. Ale nigdy się nie dowiemy co się stało naprawdę, po pierwsze sprawa już dostała klauzulę poufności, po drugie komu tak naprawdę zależy na rozwiązaniu tej sytuacji.

załóżmy że Federacja Rosyjska (wraz z innymi służbami) przygotowała zamach, i udowodniliśmy to. Powinniśmy zadać sobie pytanie- co z tym dalej zrobić?
Wypowiedzieć wojnę? poczekać aż Putin będzie przelatywał nad naszym krajem? Za mrozić stosunki polityczne i gospodarcze? przecież jesteśmy od nich uzależnieni, w szczególności od dostaw gazu. Można by postawić Putina przed trybunałem ale czy to by się udało? moim zdaniem wszystko zostanie utajnione, ale to i tak będzie początkiem wielkiego konfliktu, może nawet i zbrojnego. Już niedługo Struktury Ekonomiczne EU nie wytrzymają i to wszystko się rypnie w cholerę. Pewnie Niemcy wrócą do Marki a Francja do Franka
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytuł:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
:angry::0:confused::cheer:
B):evil::silly::dry:
:lol::kiss::D:pinch:
:(:shock::X:side:
:):P:unsure::woohoo:
:huh::whistle:;):s
:!::?::idea::arrow:
Proszę wpisać kod antyspamowy widoczny na obrazku.

!joomlacomment 4.0 Copyright (C) 2009 Compojoom.com . All rights reserved."

Zmieniony: Piątek, 21 Maj 2010 10:54
 
 

Szukaj w serwisie

Czas do 2012

Time now
25. May 2012, 05:10
Count to
21. December 2012, 12:00
Time left
210 days
7 hours
49 minutes

Nasza księgarnia

Kup i czytaj
Reklama
Reklama
Reklama