Założyciel demaskatorskiego portalu Wikileaks Julian Assange oświadczył dziś, że jemu i jego współpracownikom grożono śmiercią po publikacji poufnych depesz dyplomacji amerykańskiej. Zapowiedział, że kluczowe dokumenty i tak zostaną przekazane opinii publicznej. Zdradził również, że portal posiada depesze amerykańskich dyplomatów o... UFO.
- Groźby odebrania nam życia mają charakter publiczny, ale podejmujemy odpowiednie środki ostrożności w stopniu, jaki jest możliwy, gdy ma się do czynienia z supermocarstwem - oznajmił Assange podczas czatu on-line z czytelnikami dziennika "Guardian".
Kluczowa dokumentacja w rękach 100 tys. osób
Zaznaczył, że jeśli coś stanie się jemu lub jego kolegom, kluczowe dokumenty poufnej korespondencji dyplomacji amerykańskiej, które jeszcze nie zostały opublikowane, trafią do opinii publicznej. - Dokumentacja Cable Gate została w zaszyfrowanej postaci rozdzielona wraz z ważnymi materiałami z USA i innych państw między ponad 100 tys. osób. Jeśli coś nam się stanie, kluczowe elementy zostaną opublikowane automatycznie. Poza tym Cable Gate jest w rękach różnych instytucji medialnych. Historia zwycięży - oznajmił.
WikiLeaks ma depesze o UFO
Assange'a zapytano też, czy kiedykolwiek otrzymał dokumenty dotyczące UFO. - Wielu czubków przysyła nam e-maile o UFO. Jak dotąd nie spełniły one dwóch naszych zasad umożliwiających publikację: że dokumenty nie mogą być własnego autorstwa i że muszą być oryginalne - odparł. Jak dodał, "są wzmianki o UFO w części poufnych depesz amerykańskiej dyplomacji, które Wikileaks dopiero udostępni".
"Przez 4 lata nic nam nie zarzucano"
- Wikileaks publikuje od 4 lat. W tym czasie nie pojawiły się wiarogodne zarzuty, nawet ze strony takich instytucji, jak Pentagon, by choć jedna osoba ucierpiała na skutek naszej działalności - oświadczył Assange, zapytany, czy zamierza cenzurować jakieś nazwiska, by ochronić noszące je osoby.
Assange wyznał, że bardzo mu brakuje rodzinnej Australii. - Jednak w ostatnich tygodniach premier Australii Julia Gillard i prokurator generalny Robert McClelland dali mi jasno do zrozumienia, że nie tylko jest niemożliwy mój powrót, ale też aktywnie pomagają rządowi Stanów Zjednoczonych w atakach na mnie i moich współpracowników - oświadczył Assange.
Zapytany o zdjęcie portalu Wikileaks z serwerów amerykańskiej firmy Amazon.com, Assange oświadczył, że jego portal świadomie korzystał od 2007 r. częściowo z serwerów "w krajach, które podejrzewaliśmy o to, że cierpią na deficyt wolności słowa, by unaocznić różnicę między retoryką a rzeczywistością".
Czat z Assange'em miał być dostępny na stronie "Guardiana" od godz. 13 czasu polskiego, ale jego publikacja opóźniła się - jak twierdzą administratorzy strony dziennika, z powodu dużego zainteresowania internautów. ps, PAP, gazeta.pl
|