|
Jestem jednym z milionów którzy w ostatnich dniach wybrali się do kina by zobaczyć ostatnie dzieło z dorobku Jamesa Camerona pod tytułem „Avatar”. Oglądając wcześniej zwiastun filmu pierwsze co przyszło mi do głowy to nie „O Boże ależ będą efekty!” tylko „ Jezu! To jest to o czym myślę od jakiegoś czasu …..” Jak to zwykle bywa (w moim przypadku) nie miałem pieniędzy na bilet więc zamiar obejrzenia filmu musiałem odłożyć na później.
Co jakiś czas słyszałem wygłaszane opinie różnych ludzi na temat tego dzieła, były jak zwykle różne... Ilu ludzi tyle opinii. Jednak docierały do mnie informacje typu: A to że, obraz „Avatar” niezbyt przychylnie został odebrany przez Watykan!!! i Chiny????? A to że, ktoś zmarł po obejrzeniu filmu lub też pewna kobieta po wyjściu z kina nie chciała wracać do otaczającego ją świata. (wcale mnie to nie dziwi) Jedna z moich znajomych jest tak zafascynowana że obejrzała film już pięć razy. W końcu i ja wybrałem się do kina, pełen nadziei na to że film będzie miał jakiś przekaz utwierdzający mnie w moim przekonaniu o własnej racji co do postrzegania człowieka przynajmniej w dwóch płaszczyznach. To był mój pierwszy film , który zobaczyłem w 3D. Dość szybko udało mi się zapomnieć o okularach na nosie i czułem się jak po wypiciu jednego piwa:) Nie będę opowiadał o filmie by nie zepsuć zabawy tym którzy do kina jeszcze się nie wybrali, ale podzielę się swoimi spostrzeżeniami. Dzieło Camerona w bardzo subtelny sposób odzwierciedla to co dotyka nas każdego dnia, głupota ludzka, chciwość, pogoń za materialnym „dobrem”, nieczułość, brak zrozumienia dla innego istnienia, ślepa wiara w dogmaty, rasizm, brak tolerancji, ignorancja, arogancja i próżność..... Jakże mocno przegrywa cały ten zestaw zła naszego świata; jakie sromotne baty dostaje w obliczu miłości i prawdy, która zawsze wygrywa bez względu na wszystko. Miłość i prawda obroni się zawsze i wszędzie w każdym miejscu wszechświata, w dowolnym wymiarze, czasie i przestrzeni. Ku mojemu zadowoleniu film pokazuje człowieka nie tylko jako rozumne stworzenie zbudowane z krwi, kości i mięśni.... autor wyraźnie daje do zrozumienia że wszystko to jest tylko powłoką dzięki której możemy egzystować na tej planecie i za pomocą czego możemy wyrażać emocje i uzewnętrzniać samych siebie. Gdy jakiś czas temu zdałem sobie sprawę z faktu że ja jestem tylko „myślą” i rozdzieliłem siebie na ciało i "Ja" zacząłem obserwować przynależnego mi „Avatara” (wówczas nazywałem go „pojazdem”). Patrzenie z wewnątrz „pojazdu”może być nieznośne dla kogoś kto ma lęk wysokości, przestrzeni:) Stoisz spoglądasz na podłogę i myślisz „O! kurcze ale wysoko”:) Przeprowadziłem kilka doświadczeń by przekonać się czy mogę świadomie obserwować podświadomość i o dziwo stwierdziłem że to świetnie działa. Podczas biegu, nasz osobisty „Avatar” wysyła bodźce bólu i zmęczenia, dla kogoś kto nie biega zbyt często to typowa mordęga. Wystarczy jednak obserwować zachowanie naszego „Avatara” jako pojazdu i jego podświadomości a w idealny sposób uda nam się wyrównać mu oddech i wprowadzić go świadomie w taki stan w którym bieg zaczyna być zupełnie łatwy i przyjemny, w pewnym momencie zdajemy sobie sprawę że bieg nic a nic nas nie męczy. Rozsądnie jest (jeśli nie biegamy na co dzień) by nie przesadzać bo choć zadziwią was jego osiągi i wytrzymałość to myślę że możemy doprowadzić go do utraty przytomności. Kiedyś wyciskając tak zwane pompki zorientowałem się że robie je od 15 minut (wcześniej zrobienie dwudziestu pompek sprawiało mi nie lada problem:) przerwałem obserwację bo stwierdziłem że mogę zrobić mu krzywdę, nie odczuwałem żadnego zmęczenia ani bólu. Przeprowadziłem też bardzo proste doświadczenie związane z bólem, mianowicie uderzałem udo osobistego „pojazdu” drewnianą pałką (perkusyjną) na tyle mocno że stało się nie do wytrzymania, powtórzyłem doświadczenie lecz tym razem obserwowałem wytrzymałość na ból z poziomu „Ja” wyłączając a raczej ograniczając połączenie między pojazdem a podświadomością..... granica wytrzymałości na ból znacznie sie zwiększyła. Zapewniam że nie ma w tym nic nadzwyczajnego, każdy z nas może sprawdzić to na samym sobie i nie namawiam tu bynajmniej do biczowania się:) wystarczy na początek obserwować z wewnątrz poranną toaletę. Zaobserwujemy że nasz osobisty "Avatar" większość czynności wykonuje bez naszej ingerencji, często w tym czasie myśli błąkają się gdzieś w innym miejscu bo kierowane są przez podświadomość. Zapewne każdy z nas pamięta sytuacje kiedy to podczas czytania musi przeczytać treść ponownie. Wielokrotnie podczas prowadzenia samochodu uzmysławiamy sobie że przejechaliśmy szmat drogi nie pamiętając szczegółów,"robi" to za nas bezwiednie, mechanicznie podświadomość. Gdy wszystko to sobie uzmysłowimy dochodzimy do wniosku że oprócz świadomości i podświadomości jest coś jeszcze..... to coś to nieświadomość. Teraz dopiero wyłania się pełen obraz naszego jestestwa. Wybierając się do kina miałem nadzieję że film „Avatar” zobrazuje to o czym myślałem i nie zawiodłem się nic a nic, polecam go wszystkim bo nawet jeśli nie uda wam się poczuć tego o czym mówiłem to po prostu warto go zobaczyć bo jest to piękny obraz przepełniony prawdziwą miłością i choć wydaje się nieprawdopodobny jest bardzo ale to bardzo prawdziwy. piotr.c
|