Burmistrz jordańskiego miasta po przeczytaniu artykułu o wylądowaniu na pustyni kosmitów zdecydował się wysłać w okolice zdarzenia mundurowych - pisze brytyjski "Daily Telegraph".
Artykuł został opublikowany 1 kwietnia w gazecie Al Ghad. Dziennikarze napisali w nim, że trzymetrowi kosmici wylądowali w nocy na pustyni w pobliżu miasteczka Jafr, wzbudzając chaos i panikę - niebo się rozświetliło, wysiadła komunikacja, a przerażeni mieszkańcy uciekali ulicami.
Burmistrz Jafr, Mohammed Mleihan, nabrał się na primaaprilisowy żart i wysłał funkcjonariuszy na poszukiwanie kosmitów. - Uczniowie nie poszli do szkół, ich rodzice bali się, a ja omal nie ewakuowałem wszystkich 13 tys. mieszkańców miasteczka - mówił burmistrz - Ludzie bali się, że kosmici ich zaatakują - dodał. Jeden z funkcjonariuszy jordańskich służb powiedział, zastrzegając anonimowość, że w miasteczku omal nie wprowadzono stanu wyjątkowego.
Mleihan powiedział, że może podać do sądu gazetę za "wielkie kłamstwo", dodał jednak, że dziennikarze zadzwonili do niego i przeprosili za wprowadzenie w błąd. Redaktor "Al Ghad", Moussa Barhoumeh, próbował rozładować sytuację i powiedział, że cały artykuł był przesadzony: - Chcieliśmy ludzi zabawić, a nie ich przestraszyć - tłumaczył.
Podobną panikę wzbudziła w 1938 roku audycja radiowa "Wojna światów". Fikcyjna wojna pomiędzy Ziemianami a Marsjanami wywołała wśród amerykańskich słuchaczy przerażenie. Gazeta.pl Taka sytuacja świadczy o tym jak bardzo ludność boi się kontaktu z obcą cywilizacją. To czego boimy się najbardziej to jest nieznajome. Coś czego nigdy nie doświadczyliśmy i o czym nie mamy nawet mglistego pojęcia. (ap)
|