W ciągu ostatnich trzech miesięcy Bałtyk wyrzucił na brzeg kilkadziesiąt martwych fok. Naukowcy wciąż nie wiedzą co było przyczyną ich śmierci.
putBan(34); - Znajdujemy głównie osobniki urodzone w tym roku (foki rodzą się w marcu), jeszcze pokryte lanugo, czyli takim "niemowlęcym" owłosieniem. To niepokojące, bo młode foki nie umierają tak po prostu - mówi Paweł Bloch ze Stacji Morskiej w Helu, wolontariusz WWF. - Najczęstrzymi przyczynami śmierci tych zwierząt jest zaplątanie się w sieci rybackie - wtedy foka zwyczajnie się dusi - albo uderzenie przez śrubę okrętu. Teraz nie wiemy, co się dzieje. Tym bardziej, że przez kilka ostatnich miesięcy w Bałtyku mamy tylko "martwe obserwacje", żywe foki widziane są jedynie na ujściu Wisły - kilka dni temu wypoczywało w tym rejonie całe stadko, 15 sztuk.
Specjaliści wciąż nie potrafią jednoznacznie powiedzieć, co dzieje się z bałtyckimi fokami. Teorii jest kilka, żadna nie jest stuprocentowo pewna. - Wolimy być ostrożni. Większa ilość zgłoszeń o martwych ssakach może być związana z tym, że ludzie częściej do nas dzwonią jak znajdą fokę, więc tym sposobem dowiadujemy się o większości takich przypadków. Na całym wybrzeżu ustawiliśmy tablice z numerem telefonu (działa przez całą dobę) oraz dokładną instrukcją, krok po kroku, co zrobić kiedy zauważymy zwierzę na brzegu. Wtedy na miejsce wysyłamy od razu wolontariuszy WWF - wyjaśnia prof. Krzysztof Skóra, szef helskiej stacji. - Z drugiej strony ciała fok mogły do nas przydryfować - np. ze Skandynawii, gdzie na foki urządza się polowania. Póki, co nie znaleźliśmy jednak niczego co potwierdziło by tę hipotezę, np. śladów po kulach. Dopóki nie przeprowadzimy dokładnych analiz nie rozszyfrujemy tej zagadki.
Naukowców martwi jeszcze jedno: stan niektórych foczych zwłok wskazuje na to, że zwierze było w rękach człowieka. Tak jak w przypadku foki, znalezionej dwa tygodnie temu w Kuźnicy, która zawinięta była szczelnie w kawałek wykładzinę, na głowie miała niebieski foliowy worek a ciało pocięte nożem.
Paweł Bloch: - Przecież foka sama nie zawinęła się w ten dywan.
- Ale to nie musi oznaczać, że przez kogoś została zabita, może po prostu ktoś próbował ukryć jej zwłoki - zastanawia się prof. Skóra. - Chociaż nie potrafię sobie wyobrazić kto i po co miałby zadać sobie tyle trudu. Foka jest gatunkiem chronionym ale przecież nikogo nie karze się za zgłoszenie znalezienia martwego ssaka.
Foczy problem zostanie przedstawiony Ministerstwu Środowiska. I poruszony na gremium międzynarodowym - już we wrześniu w Niemczech spotkają się eksperci do spraw fok. - Bo okazuje się, że to dzieje się nie tylko na polskim wybrzeżu - mamy informacje z Litwy, tam też liczba martwych fok niepokojąco wzrosła - dodaje szef Stacji Morskiej w Helu.
Ale zanim to nastapi naukowcy muszą przeprowadzić szereg badań. Genetycznych - żeby określić konkretnie gatunek, wiek i pochodzenie martwych zwierząt. I toksykologicznych - aby jednoznacznie wykluczyć lub potwierdzić którąś z wersji wydarzeń. - To trochę trwa, bo próbki wysyłamy zbiorczo do badania - mówi Bloch.
Źródło: Gazeta Wyborcza Trójmiasto
|