Home Teraźniejszość Ciekawostki Ziemia ma nas dość

Menu użytkownika

Reklamy

Pomóż utrzymać tę stronę
Pietrek
 
Ziemia ma nas dość PDF Drukuj Email
Ocena użytkowników: / 1
SłabyŚwietny 
Ciekawostki
Wpisany przez ap   
Czwartek, 14 Październik 2010 20:46

Dostaliśmy od Ziemi kolejną żółtą kartkę. Tak można najkrócej skomentować opublikowany dziś raport o stanie naszej planety napisany na zlecenie organizacji WWF

 

Czy wiecie, że żyjecie ponad stan? Że statystycznie każdy mieszkaniec Ziemi wydaje o połowę pensji więcej, niż dostaje?

Tak hojna jest nasza planeta. Niczym wymarzony szef, który płaci nam co miesiąc trzy tysiące zamiast dwóch, które nam się należą.

Ale w tym dziwnym układzie od jakiegoś czasu narastają napięcia. Szef wprawdzie nadal płaci, ale już jakoś mniej chętnie, zaczyna nam objawiać swoje niezadowolenie. Póki jednak daje pieniądze, nie zwracamy na to uwagi. Wprawdzie pogorszyły nam się warunki pracy, pokój jakiś ciasny, duszno w nim i coraz brudniej, jedzenie w stołówce coraz gorsze, ale nic to, w końcu do wszystkiego można się przyzwyczaić.

Problem w tym, że jeśli nadal będziemy brać od firmy za dużo, to ona padnie. Albo nas zwolni, czyli pozbędzie się nienasyconego pracownika. Na razie dostaliśmy od Ziemi kolejną żółtą kartkę. Tak można najkrócej skomentować opublikowany dziś raport o stanie naszej planety napisany na zlecenie WWF, największej organizacji zajmującej się ochroną przyrody.

Tropiki cierpią

Publikowany co dwa lata Living Planet Report jest jednym z najważniejszych raportów na temat ekologicznego stanu świata. Opiera się na tzw. wskaźniku żyjącej planety (Living Planet Index), który ocenia bioróżnorodność na Ziemi na podstawie kondycji ponad 2,5 tys. gatunków zwierząt (kręgowców). Tworzy go WWF we współpracy z Zoological Society of London i Global Footprint Network.

Pierwszy taki raport powstał w 1998 roku. Teraz wyszła już jego ósma edycja. Co z niego wynika? Przede wszystkim to, że jesteśmy zbyt żarłoczni.

Potrzeby ludzkości wobec przyrody podwoiły się od lat 60. Coraz więcej bierzemy od natury - na wodę, jedzenie, energię, transport, elektronikę, przestrzeń do życia, składowanie odpadów. A ma to swoją cenę. Według danych z tego roku 34 proc. dyrektorów generalnych przedsiębiorstw z krajów azjatycko-pacyficznych oraz aż 53 proc. z latynoamerykańskich obawia się o swoje biznesy właśnie z powodu zmniejszającej się bioróżnorodności.

Co ma jedno do drugiego? Prosty przykład z Kostaryki. Ten kraj jest producentem kawy. Ale żeby kawa owocowała, potrzebne są owady, które ją zapylają. Owady mieszkają w lasach otaczających pola uprawne. Gdy lasy marnieją, giną też owady. Im jest ich mniej, tym gorzej dla plantatorów. Trzeba więc lasy chronić, bo nikt nie wymyślił jeszcze, w jaki sposób w takich sytuacjach skutecznie i na większą skalę zastąpić naturę.

Inne przykłady korzyści, także czysto finansowych, jakie ma człowiek z ochrony przyrody pokazuje infografika.

Nasz apetyt na wszelkie dobra doprowadził do tego, że w ciągu ostatnich 40 lat zginęło 30 proc. gatunków na Ziemi, przede wszystkim w tropikach. Źle jest też w krajach biednych - liczba gatunków je zamieszkujących zmniejszyła się w ciągu ostatnich czterech dekad o ponad połowę.

A przecież zależymy od ekosystemów, w których te gatunki żyją. Gdy one wymierają, ekosystem chwieje się, a w końcu pada.

Nie wszędzie się pogorszyło. Na przykład odbudowują się gatunki klimatu umiarkowanego - to dzięki wysiłkom na rzecz ich ochrony, zmniejszeniu zanieczyszczenia i poprawie zarządzania odpadami. W strefie umiarkowanej wzrosły zwłaszcza populacje organizmów morskich - o 52 proc. Między rokiem 1966 i 1998 o 13,1 proc. zwiększyła się też populacja bobra europejskiego w Polsce, w dekadzie 1991-2001 przybyło atlantyckich jesiotrów (o 10,9 proc.) w USA, a w latach 1983-2006 - afrykańskich słoni w Ugandzie (o 3,3 proc.).

Za to ubyło m.in. tuńczyków, karibu, albatrosów, rekinów wielorybich, żółwi skórzastych.

Węglowy ślad stopy

Jednym ze wskaźników, które pokazują, jak bardzo pożeramy Ziemię, jest tzw. ekologiczny ślad węglowy. Pokazuje on, ile mórz i lądów potrzeba, żeby wchłonąć dwutlenek, który produkują ludzie zamieszkujący dany kraj czy region, czyli jakiego kawałka planety potrzebuje dany kraj, by spłacić swój węglowy dług. Okazuje się, że na dziś jedna nasza planeta nam wszystkim nie wystarczy. Potrzebujemy już półtorej Ziemi. A jeśli nic się nie zmieni, do 2030 roku ludzkość będzie potrzebowała dwóch planet.

Oczywiście ślad ekologiczny jest inny w zależności od kraju. Amerykanie żyją tak rozrzutnie, jakby mieli do dyspozycji cztery i pół Ziemi, Hindusi zaś wykorzystują mniej niż połowę zasobów naturalnych, które na nich przypadają. A Polacy? Zużywamy dwa razy więcej surowców ponad stan, co oznacza, że żyjemy na kredyt.

Globalny ślad węglowy od roku 1961 do 2007 (ostatni rok, z jakiego są opracowane dane) zwiększył się 11-krotnie, z tego o ponad jedną trzecią w ciągu ostatnich 12 lat!

To się może źle skończyć. Najprawdopodobniej w przyszłości nie zabraknie nam Ziemi, aby wytworzyć potrzebną nam ilość pożywienia i produktów drzewnych, takich jak papier i materiały budowlane. Zabraknie wody. Tymczasem uczeni dowodzą, że wysoki ślad ekologiczny i poziom konsumpcji wcale nie idą w parze z wyższym poziomem rozwoju. Wskaźnik rozwoju społecznego, który uwzględnia średnią długość życia, dochody i poziom edukacji, jest wysoki również w krajach, które mają umiarkowany ślad ekologiczny. 

Woda - tylko 1 proc.

Raport zawiera także dane dotyczące śladu ekologicznego wody. Jest to objętość wody, jaką ludzkość wykorzystuje do wyprodukowania dóbr, utrzymania domu i przemysłu, hodowli zbóż, bydła. 

Wiecie, ile trzeba zużyć wody, żeby napić się filiżanki czarnej kawy? 140 litrów. Jeśli zapragniemy kawy latte z cukrem, to już 200 litrów. Jak to możliwe? Jeśli policzymy wodę potrzebną do założenia plantacji kawy, jej podlewania, transportu ziaren, pakowania, sprzedaży i w końcu przygotowania naparu, przestaniemy się dziwić.

Wody zaczyna brakować w wielu rejonach świata. Obliczono, że mniej więcej jedna trzecia światowej populacji żyje na terenach cierpiących na jej umiarkowany lub okresowy deficyt.

Miliardy ludzi, szczególnie w krajach rozwijających się, korzystają z wody prosto z rzeki, jeziora, strumienia. Gdy te wyschną, na tych terenach zamiera życie.

Ogromnym kłopotem jest moda na grodzenie rzek, stawianie tam. W tej chwili tylko 177 rzek na świecie ma długość tysiąca kilometrów, a tylko 64 są wolne od zagród i tam. Prawie 500 mln ludzi cierpi z powodu ingerencji człowieka w naturalny bieg rzek. Do historii przeszły już wielkie rzeki, jak Żółta Rzeka w Chinach, Murray River w Australii czy Rio Grande wytyczająca granicę między USA i Meksykiem. Kiedyś potężne, dziś albo wyschły albo są wspomnieniem dawnej świetności.

Im dalej w las...

...tym mniej drzew. A przecież w lasach kryje się aż 90 proc. światowej bioróżnorodności. Niestety, drzewa padają pod toporami plantatorów. Popyt napędza podaż. Przykładem są dwa kraje: Malezja i Indonezja, światowi potentaci w produkcji oleju palmowego. Stosuje się go m.in. do produkcji jedzenia, także mydła oraz innych kosmetyków. W ciągu ostatniej dekady zapotrzebowanie na ten olej wzrosło dwukrotnie. Trudno, żeby ludzie nie wykorzystali takiej okazji - natychmiast zaczęli zakładać więcej plantacji, wyrąbując na to miejsce w tropikalnych lasach. Przy okazji skazując na zagładę żyjące tylko na Borneo i Sumatrze orangutany.

Jestem z miasta

Tak może o sobie powiedzieć dziś 3,5 mld ludzi na świecie. W 2050 roku miastowych będzie już 6,3 mld, a ludzi na całym świecie prawdopodobnie 9,2 mld.

Według prognoz przestaniemy się rozrastać dopiero w 2075 roku. Wtedy ludzka populacja ustabilizuje się na poziomie 9,22 mld. Już dziś miasta są źródłem 80 proc. globalnej emisji CO2.

Co będzie z nami za 50 lat? Jeśli nasze myśli nie staną się bardziej zielone, nie będziemy wierzyć, że nasze codzienne wybory mają na to wpływ, najprawdopodobniej jeszcze bardziej pogłębią się różnice między biednymi a bogatymi. A potem cały system upadnie. Uczeni przewidują, że przyszłe wojny będą się toczyć właśnie o wodę i żywność.

2010 to rok, w którym 1,8 mld ludzi korzysta z internetu, a jednocześnie miliard wciąż nie ma dostępu do wody pitnej.

Margit Kossobudzka

 

Komentarze
Dodaj nowy Szukaj
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytuł:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
:angry::0:confused::cheer:
B):evil::silly::dry:
:lol::kiss::D:pinch:
:(:shock::X:side:
:):P:unsure::woohoo:
:huh::whistle:;):s
:!::?::idea::arrow:
Proszę wpisać kod antyspamowy widoczny na obrazku.

!joomlacomment 4.0 Copyright (C) 2009 Compojoom.com . All rights reserved."

 
 

Szukaj w serwisie

Czas do 2012

Time now
25. May 2012, 07:45
Count to
21. December 2012, 12:00
Time left
210 days
5 hours
14 minutes

Nasza księgarnia

Kup i czytaj
Reklama
Reklama
Reklama