Home Teraźniejszość Ciekawostki Już nie ma Dębu Napoleona. Kto go spalił?

Menu użytkownika

Reklamy

Pomóż utrzymać tę stronę
Pietrek
 
Już nie ma Dębu Napoleona. Kto go spalił? PDF Drukuj Email
Ocena użytkowników: / 1
SłabyŚwietny 
Ciekawostki
Wpisany przez ap   
Poniedziałek, 15 Listopad 2010 18:35
Głupota ludzka zniszczyła 600 lat naszej historii. Przeszłość, która w ciągu kilku chwil poszła z dymem głupoty dzisiejszych czasów.

Dąb Napoleona - najgrubszy dąb szypułkowy w Polsce przeszedł do historii. Dziś w nocy ponad 600-letnie drzewo spłonęło. Pozostało z niego kilka zwęglonych kawałków. Leśnicy przypuszczają, że drzewo podpalono celowo. - Być może, ktoś oblał je nawet benzyną - opowiada Maciej Taborski, nadleśniczy Przytoku, który drzewem opiekował się blisko 20 lat. Leśnicy chcą wyznaczyć nagrodę dla osób, które zdradzą, kim są podpalacze

 

Pierwsi dowiedzieli się o pożarze zielonogórscy policjanci (dąb stał w oddalonym od Zielonej Góry kilkanaście kilometrów Zaborze). Kwadrans po godz. 8 jeden z wędkarzy, który wybierał się na połów na pobliskiej Odrze zauważył pożar. Drzewo było już powalone na ziemię, a jego konary paliły się żywym ogniem. Strażacy, którzy przyjechali na miejsce nie mieli już czego ratować. Opanowali płomienie, potem przez kilka godzin dogaszali pogorzelisko.

 


 

 

- Wszystko wygląda na celowe podpalenie. To barbarzyństwo - opowiada Maciej Taborski, nadleśniczy z Przytoku. Opiekował się dębem od blisko 20 lat. Wzmacniał linami konary, odgrzybiał, przycinał spróchniałe konary, by półmartwe już drzewo ocalało kolejne sto lat. Napoleon miał tylko jeden żywy konar, ten najwyższy. W środku był pusty, schować mogło się w nim kilkanaście osób. - Przetrwałby kolejne wieki, gdyby nie chuligani. Nawet, gdyby kompletnie umarł. Gdybym złapał tego drania... - opowiada nadleśniczy. Przypuszcza, że drzewo podpalił, ktoś w niedzielę późnym wieczorem. Musiało płonąć całą noc. - Wiele osób przyjeżdżało tu wieczorami, robili sobie imprezy. Palili ognisko, siedzieli do późnej nocy. Ale nikomu nie przyszło do głowy by rozpalać je we wnętrzu dębu albo tuż obok niego. Ktoś mógł go tak podpalić ze swojej bezmyślności, albo zrobił to z zupełną premedytacją. Drzewo było mokre, wilgotne. Tak łatwo by się nie zajęło, chyba, że ktoś je wcześniej oblał benzyną - przypuszcza Taborski. Przyznaje, że zastanawia się nad wyznaczeniem wysokiej nagrody dla osoby, która wskaże chuliganów

 


 

Napoleon przetrwał wcześniej dwa pożary. Pierwszy datowany jest na 1925 r. Wtedy pierwszy raz podpalono drzewo, sprawca nie został ujęty. Zaborski konserwator zieleni uratował drzewo. Dziuplę, którą wypalił ogień wypełniono cementową plombą. Po 40-latach wyjęto ją i zaimpregnowano drzewo od środka. Przetrwało kolejne kilkadziesiąt lat. W 2004r., rosnącego na uboczu Napoleona, znów podpalili chuligani. Na szczęście pożar szybko dostrzeżono. - Strażacy wylali wtedy 30 tysięcy litrów wody, Napoleon płonął jak piec, wydrążona w środku dziupla, zadziałała jak komin. Ogień nabrał cugu. Z trudem ugasiliśmy pożar - wspomina Taborski. Drzewo dało się uratować, choć żywy pozostał już tylko jeden z czterech konarów. Sprawcy znów pozostali bezkarni. Leśniczy zastanawiali się by ogrodzić drzewo metalową siatką i zamknąć wejście do jego pnia. - Wycofaliśmy się, w obawie, że barbarzyńcy zaczną odrywać siatkę i jeszcze bardziej poranią drzewo - opowiada Taborski.

Napoleon był największą perłą przyrody w Lubuskiem. Turyści z całej Polski i Niemiec przyjeżdżali, by go zobaczyć.

- Całe rodziny, z kawą i ciastem. Wydzieliliśmy w oddali specjalne palenisko na ognisko, postawiliśmy kilka dębowych stołów i ław. Cóż, Napoleona zgubiła sława. Dopóki nie było o nim głośno stał bezpieczny - opowiada Taborski.

Andrzej Bukowiecki, wójt gminy Zabór: - Cóż nie pozostaje nam nic innego, jak posadzić nowy dąb i czekać 600 lat aż urośnie taki olbrzymi - ucina.

Dąb Napoleona był najgrubszym polskim dębem szypułkowym, ale także w ogóle najgrubszym drzewem. Wyrósł blisko ok. 660 -450 lat temu (trudno ocenić dendrologom jego faktyczny wiek) na skarpie pradoliny Odry. Z jednej strony otoczony lasem, z drugiej łąkami. Gruby Napoleon miał w pasie (mierzonym na wysokości 1,3 metra przyp. red.) blisko 11 metrów. Nie był najwyższy - miał zaledwie 22 metry wysokości, ale miał za to piękną rozłożystą koronę. Został wpisany na listę pomników przyrody już przed wojną. W 1920 roku ówczesna księżna Hermina von Schonaich-Carolath (po śmierci męża została żoną cesarza Wilhelma II) nazwała drzewo imieniem niemieckiego profesora botaniki Teodora Schubego, który podczas badań odkrył gigantyczny dąb. W Polsce drzewo okrzyknięto Dębem Napoleona. Według legend miał pod jego konarami odpoczywać sam Napoleon Bonaparte, który w 1812 r. przeprawiał się prze Odrę, podczas wyprawy na Rosję.

Śledztwo w sprawie podpalenia prowadzi zielonogórska policja. Na zgliszczach pozostało niewiele śladów - jedna butelka po piwie, którą ktoś zostawił na jednej z dębowych ławek.

Z dębu zostało kilka fragmentów konarów. Leśniczy chcą je przewieźć do muzeum leśnictwa.

Źródło: Gazeta Wyborcza Zielona Góra

 

Komentarze
Dodaj nowy Szukaj
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytuł:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
:angry::0:confused::cheer:
B):evil::silly::dry:
:lol::kiss::D:pinch:
:(:shock::X:side:
:):P:unsure::woohoo:
:huh::whistle:;):s
:!::?::idea::arrow:
Proszę wpisać kod antyspamowy widoczny na obrazku.

!joomlacomment 4.0 Copyright (C) 2009 Compojoom.com . All rights reserved."

 
 

Szukaj w serwisie

Czas do 2012

Time now
25. May 2012, 07:48
Count to
21. December 2012, 12:00
Time left
210 days
5 hours
11 minutes

Nasza księgarnia

Kup i czytaj
Reklama
Reklama
Reklama