|
Prezydent Iranu, Mahmud Ahmadinedżad wezwał wszystkie grupy terrorystyczne, finansowane przez Teheran, od Palestyńskich po radykalnych islamistów - na "walne zgromadzenie" jakie ma się odbyć w sobotę 27 lutego, a którego celem ma być ostateczne określenie ich ról w przypadku wybuchu wojny na Bliskim Wschodzie.
Ma to być kontynuacja krótkiej wizyty jaką dziś składa irański prezydent w Damaszku, gdzie w tych samych sprawach rozmawiać ma w gronie przywódczym - z prezydentem Syrii Bashar Assadem oraz szefami Hezbollahu i palestyńskiego Hamasu. Ze strony Hamasu z Ahmadinedżadem rozmawiać ma Khaled Meshaal, natomiast Hezbollah reprezentował będzie zastępca szefa, Narim Kassem, a to dlatego, że sekretarz generalny Nasrallah nie opuszcza już ponoć swego bunkra, pod Bejrutem w obawie przed izraelskimi agentami Mosssadu. Jego panika jeszcze bardziej wzrosła po operacji likwidacji wysokiej rangi Hamasowca, Mabhouha w Dubaju. Zresztą nie on jeden się ukrywa po Dubajskim zamachu i podejrzeniu, że agenci Mossadu bywali także w Iranie. W Kwterze Głównej uznano, że nawet w stolicy Iranu, w pobliżu centrali Gwardii Rewolucyjnej nie jest już dla nich bezpiecznie. Według źródeł Debki, prezydent Ahmadinedżad wspierany przez liczny zespół współpracowników ma na celu wypracowanie wniosków końcowych i decyzji zgodnych z regionalnymi celami Iranu. Konferencja, która ma dotyczyć współdziałania Iranu i jego sojuszników i przygotowanie ich do wojny, przedstawiana jest oficjalnie jako próba pogodzenia zwaśnionych frakcji palestyńskich. Trudno w tą wersję uwierzyć, zwłaszcza że udział w konferencji bierze Hamas, a zaproszenia nie otrzymał ich główny rywal Fatah. W palnowaniu działań przeciw Izraelowi pomóc mają wysocy rangą przedstawiciele Gwardii Rewolucyjnej oraz przedstawiciele innych rodzajów sił zbrojnych, wspierani przez specjalistów od terroru i walki partyzanckiej. konservat.cba.pl
|