|
Odbywający się w libijskiej Syrcie, Szczyt Ligii Arabskiej odrzucił wszelką możliwość porozumienia z Izraelem dopóki ten nie zakończy bezprawnego zdaniem Arabów kolonizowania Jerozolimy Wschodniej. Oczywiście głównym orędownikiem twardej postawy i przedstawiającym sytuację w Jerozolimie był przywódca Autonomii, Mahmud Abbas, dla którego kluczem do pokoju jest państwo Palestyńskie ze stolicą w Jerozolimie.
Każde inne rozwiązanie dla Abbasa jest bezsensu i to niezależnie od tego, ze to co proponuje jest rozwiązaniem dużo bardziej egzotycznym niż żydowska Jerozolima. Nigdy bowiem w historii, nie istniało coś takiego jak państwo Palestyńskie, a Jerozolima skolonizowana owszem była, ale przez Arabów.
Przywódcy Arabscy musieli przełknąć w ostatnim czasie "gorzką pigułkę", jaką była dla nich niemoc administracji Obamy w zmienieniu postawy Netanjahu. Wobec niepowodzenia wysiłków Waszyngtonu, który nie zdołał skłonić Netanjahu do zaprzestania kolonizacji Wschodniej Jerozolimy i palestyńskich terytoriów na Zachodnim Brzegu, sekretarz generalny Ligi Arabskiej wezwał przywódców arabskich do wypracowania nowej strategii nacisków na Izrael. "- Nadszedł czas, aby przeciwstawić się Izraelowi. Musimy przygotować alternatywne projekty, ponieważ nadszedł moment krytyczny" - oświadczył Musa. Wtórowali mu pozostali przywódcy, uznając że samo werbalne potępienie polityki Tel Avivu to stanowczo za mało. Przygotowanie alternatywnych sposobów zostanie zapewne zlecone tradycyjnie Hamasowi i Hezbollahowi. W radykalizmie wypowiedzi Arabom nie ustępował turecki premier Erdogan, który wraz z postępami w akcji rozbijania armii i niezależnego sądownictwa, coraz mocniej akcentuje kwestie islamskie. Także i przy okazji szczytu musiał zaznaczyć, że "Jerozolima jest źrenicą w oku świata muzułmańskiego".
Jednak najciekawsze w tym szczycie było nie tyle, kto był i co mówił, bo to są sprawy przewidywalne, ale nieobecność aż ośmiu ważnych przywódców arabskich z tak kluczowymi postaciami jak król Arabii Saudyjskiej, Abdullah bin Abdulaziz al Saud, oraz prezydent Egiptu, Hosni Mubarak.
konservat.cba.pl
|