|
W Wielkiej Brytanii rośnie zagrożenie atakiem przeprowadzonym za pomocą broni jądrowej przez terrorystów z Al-Kaidy
Na całym świecie rośnie liczba przypadków handlu materiałami radioaktywnymi, stwierdza raport brytyjskiego rządu. Terroryści-producenci bomb, od dawna bardzo aktywni w Afganistanie, mogą już dysponować możliwością stworzenia tak zwanej "brudnej bomby" – informacje i instrukcje produkcji takiej broni są łatwo dostępne w internecie.
Eksperci obawiają się, że terroryści mogą przetransportować domowej roboty ładunek atomowy w górę Tamizy i zdetonować go w centrum Londynu. Na podobny atak mogą być narażone także Bristol, Liverpool Newcastle, Glasgow i Belfast.
Lord Alan West, minister i doradca premiera Gordona Browna do spraw bezpieczeństwa, sugeruje że terroryści mogliby także dostać się do miast portowych od strony morza i przeprowadzić ataki podobne do tych, jakie miały miejsce w Bombaju w 2008 roku, w których zginęło ponad 150 osób.
Rząd traktuje tezy zawarte w raporcie bardzo poważnie i planuje stworzenie specjalnego centrum dowodzenia zajmującego się śledzeniem podejrzanych łodzi i statków. Stopień zagrożenia atakiem terrorystycznym podniesiono z poziomu "znaczący" do "bardzo wysoki" już w styczniu, po nieudanej próbie wysadzenia w powietrze samolotu nad Detroit w dniu Bożego Narodzenia.
Ostatnio opublikowano równocześnie trzy niezależne analizy na temat możliwości zapobieżenia dużemu atakowi terrorystycznemu. W kwietniu w Waszyngtonie odbędzie się międzynarodowe spotkanie na temat bezpieczeństwa nuklearnego.
Urząd premiera ogłosił ostatnio aktualizację do Strategii Bezpieczeństwa Narodowego – w dokumencie stwierdza się wprost, że "Wielka Brytania stoi obecnie w obliczy zagrożenia atomowego" oraz że "istnieje niebezpieczeństwo, iż broń atomowa lub materiały rozszczepialne dostaną się w ręce tzw. państw bandyckich lub grup terrorystycznych".
Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej w latach 1993–2008 odnotowała 1562 przypadki zagubienia lub kradzieży materiałów rozszczepialnych. Większość tych sytuacji miała miejsce w krajach byłego Związku Radzieckiego. 65 proc. zaginionych materiałów nigdy nie odnaleziono.
Inny raport, dotyczący brytyjskiej rządowej strategii walki z terroryzmem CONTEST, stwierdza że w obliczu coraz sprawniejszej produkcji bomb przez afgańskich talibów nie można wykluczyć, że w końcu stworzą oni także radiologiczną "brudna bombę".
Raport podkreśla, że na całym świecie rośnie liczba przypadków nielegalnego handlu materiałami rozszczepialnymi, a także dostępność technologii produkcji broni chemicznej, biologicznej i nuklearnej. Coraz więcej informacji na ten temat można znaleźć w internecie – w dużej części chodzi o legalne informacje i uprawnione zastosowania, niemniej organizacje terrorystyczne dysponują dzięki temu coraz szerszą wiedzą.
Trzeci raport dotyczył brytyjskiej strategii walki z terroryzmem biologicznym, chemicznym i atomowym. Określono w nim Al-Kaidę jako "pierwszą międzynarodową organizację, która planuje używanie tych broni przeciwko celom cywilnym i stara się je zdobyć". Dokument informuje, że środki bezpieczeństwa dotyczące przechowywania materiałów i odpadów radioaktywnych są dziś "bardzo zróżnicowane i czasami niewystarczające; materiały te narażone są na kradzieże przez zwykłych przestępców i organizacje terrorystyczne". Także zgodne z prawem wykorzystanie takich materiałów "znacząco zwiększa ryzyko wykorzystania ich do złych celów przez terrorystów". Jak napisali autorzy raportu, w Afganistanie kontrolowanym przez talibów przed 2002 rokiem Al-Kaida stworzyła obiekty i infrastrukturę do badań nad bronią biologiczną, chemiczną i atomową.
Od tego czasu organizacje terrorystyczne dotarły już do pakistańskich naukowców zajmujących się technologiami jądrowymi, skonstruowały urządzenia do produkcji cyjanowodoru, który można wykorzystywać do ataków chemicznych, a w Iraku używały materiałów wybuchowych połączonych z cylindrami z chlorem.
Lord West przemawiając w Northwood zwracał uwagę na możliwość ataku przeprowadzonego za pomocą szybkich łodzi. Podkreślił, że setki takich małych łodzi co roku sprowadza się bez żadnej kontroli do Wielkiej Brytanii. – Dla wielu z państwa to zapewne zaskakujące, ale nie śledzimy każdej sprowadzanej łodzi i nie jesteśmy w stanie określić ich aktualnej lokalizacji – mówił. Dodał też, że agencje odpowiedzialne za ochronę wybrzeża nie wiedzą o wszystkim, co się dzieje na wodach otaczających Wyspy Brytyjskie.
Odpowiednie służby już dziś zbierają dane wywiadowcze i opracowują strategie wspólnych działań marynarki wojennej, policji i jednostek rybackich na wypadek ewentualnego ataku. Rząd zorganizował 18 specjalnych centrów, które mają koordynować działania służb ratowniczych na wypadek ataku terrorystycznego z użyciem broni biologicznej, chemicznej lub atomowej. Policja i straż pożarna zostały wyposażone w specjalistyczny sprzęt mający ułatwić wykrywanie tego typu ataków. Wojsko organizuje ćwiczenia mające zwiększyć bezpieczeństwo korzystania z urządzeń i instalacji związanych z materiałami rozszczepialnymi i chemicznymi. Rząd wprowadza także przenośne zestawy do wykrywania promieniowania, które będzie można wykorzystywać do sprawdzania pojazdów i pasażerów w portach. onet.pl Polska : Handlowali materiałami do produkcji bomby atomowej?Przed łódzkim sądem stanie mężczyzna, oskarżony w sprawie handlu niebezpiecznymi substancjami. Zdaniem prokuratury, z niektórych można było zrobić "brudną bombę atomową" Początek sprawy to październik 2004 r. Policjanci z Centralnego Biura Śledczego zatrzymali trzech mieszkańców Stargardu Szczecińskiego, którzy próbowali sprzedać prawie pół kilograma antymonianu rtęci. Związek ten jest używany jako pigment, ale po napromieniowaniu może posłużyć do wytworzenia domowym sposobem tzw. brudnej bomby atomowej. W mieszkaniach zatrzymanych znaleziono jeszcze kilogram tej substancji, a także inne toksyczne związki. Do aresztu trafili Robert Z., Piotr W. i Jarosław K. Prokuratura uznała, że tworzyli zorganizowaną grupę przestępczą, która od listopada 2000 r. bez zezwolenia handlowała toksycznymi substancjami, głównie antymonianem rtęci. Ogłaszali się w internecie. Towar kupowali w Rosji. Szukali też możliwości napromieniowania go w Polsce. Zdaniem prokuratury, nie zachowywali żadnych zasad bezpieczeństwa, narażając na szwank zdrowie i życie innych. Trucizny wysyłane były pocztą lotniczą lub lądową, transportowane w reklamówce, a przechowywane w mieszkaniu w bloku. Tymczasem już trzy gramy antymonianu to dawka śmiertelna. Cała trójka nie przyznała się do winy. - Prowadzę legalną działalność gospodarczą - wyjaśniał Robert Z., właściciel firmy, która oferowała trucizny. Łódzki sąd okręgowy nabrał wątpliwości, czy prokuratura przyjęła właściwą kwalifikację prawną. Na tyle duże, że w czerwcu 2005 r. zwolnił trzech oskarżonych z aresztu, a prokuraturze polecił uzupełnić śledztwo. Teraz do sądu trafił drugi akt oskarżenia w tej sprawie. Objęto nim tylko Jarosława K., a resztę wyłączono do odrębnego postępowania. 44-letniemu oskarżonemu zarzucono, że "sprowadził niebezpieczeństwo dla życia i zdrowia" wielu osób, wprowadzając do obrotu antymonian rtęci i inne toksyczne substancje. Prokuratura ma dowody, że sprzedał po kilkadziesiąt gramów Turkowi i Austriakowi. Te niebezpieczne związki podlegają bardzo restrykcyjnym warunkom przechowywania i transportu. Handel nimi musi być zgłoszony powiatowemu inspektorowi sanitarnemu, substancje muszą być odpowiednio oznakowane i opakowane itd. Według prokuratury, oskarżony nie zachował żadnego z tych warunków i w ten sposób naraził życie oraz zdrowie innych. Jarosław K. nie przyznał się do winy. Twierdzi, że w firmie pracował jako tłumacz. Początkowo nie wiedział, jakimi substancjami obraca firma. Zorientował się dopiero z treści faksów i rozmów telefonicznych. Choć proceder odbywał się w kilka miastach Polski i paru krajach Europy, sprawa trafiła do łódzkiego sądu. Powód: to w Łodzi oskarżeni mieli próbować napromieniować antymonian rtęci. Do czego miał służyć napromieniowany antymonian rtęci? Z aktu oskarżenia: "Duże zainteresowanie antymonianem rtęci na rynku światowych terrorystów wynika z doniesień, że może on służyć do wytworzenia tzw. czerwonej rtęci - ważnego składnika do skonstruowania domowym sposobem tzw. brudnej bomby atomowej. Możliwość tę potwierdził w swoich publicznych wypowiedziach sławny twórca bomby neutronowej Samuel Cohen. Nieoficjalne dane, dotyczące ceny rynkowej tego tajemniczego związku, mówią o kwocie pół miliona dolarów za kilogram". Prokuratura ustaliła, żer część towaru sprzedano - m.in. do Niemiec, Austrii i Turcji. Co kupujący z nim zrobili? Nie wiadomo. Źródło: Gazeta Wyborcza Łódź USA. Clinton: groźba terroryzmu nuklearnego jest realna Szefowa amerykańskiej dyplomacji Hillary Clinton powiedziała we wtorek podczas spotkania z dyplomatami w Departamencie Stanu, że groźba ataku nuklearnego przeprowadzonego przez "siatki ekstremistów" jest "bardzo realna" - podaje agencja AFP. putBan(34); Sekretarz Stanu USA spotkała się z korpusem dyplomatycznym w Waszyngtonie na kilka dni przed międzynarodowym szczytem poświęconym bezpieczeństwu nuklearnemu, który odbędzie się w stolicy USA 12 i 13 kwietnia.
"Zagrożenie terroryzmem nuklearnym jest niestety bardzo realne. Obserwujemy nieustająco próby zdobycia dostępu do materiałów nuklearnych podejmowane przez siatki terrorystyczne (...) na całym świecie" - powiedziała pani Clinton. Spotkanie 40 szefów państw, którzy uczestniczyć będą w szczycie ds. bezpieczeństwa nuklearnego w Waszyngtonie będzie "szczególnie ważne" w tym kontekście - dodała Clinton.
Biały Dom poinformował, że celem, który chce osiągnąć administracja prezydenta USA Baracka Obamy podczas szczytu jest "zabezpieczenie materiałów nuklearnych na świecie w ciągu najbliższych czterech lat".
Wcześniej we wtorek Biały Dom ogłosił ograniczenia dotyczące możliwości użycia broni nuklearnej. Zgodnie z nimi USA nie użyją broni nuklearnej poza "skrajnymi okolicznościami". Biały Dom podkreślił też, że Stany Zjednoczone uważają, iż terroryzm nuklearny jest "największym i najpilniejszym zagrożeniem".
Źródło: PAP
|