Zwolennicy odsuniętego od władzy prezydenta Kirgistanu Kurmanbeka Bakijewa wdarli się w sobotę do biura władz regionalnych w Dżalalabadzie na południu kraju.
Świadkowie informują, że grupa około 500 mężczyzn zebrała się pod budynkiem administracji domagając się powrotu prezydenta Bakijewa, który najpierw uciekł ze stolicy i schronił się na południu kraju, a następnie, po złożeniu pisemnej rezygnacji z urzędu prezydenta, przybył do Kazachstanu.
Wczoraj kierująca tymczasowym rządem Kirgistanu Roza Otunbajewa powiedziała, że jest za wcześnie na decyzję, czy będzie startować w wyborach prezydenckich, które mają się odbyć w ciągu najbliższych sześciu miesięcy.
Otunbajewa, która wzięła udział w telekonferencji na linii Biszkek-Waszyngton, powiedziała, że pierwszym zadaniem jest przyjęcie nowej konstytucji, a na pytania o wybór prezydenta i jej kandydowanie na razie nie ma odpowiedzi.
- Jeszcze nie zdecydowaliśmy. Sama jeszcze po prostu nie wiem - dodała, podkreślając, że przede wszystkim musi zająć się politycznym pojednaniem społeczeństwa.
W ubiegłym tygodniu w wyniku ostrzelania uczestników antyprezydenckich demonstracji w Biszkeku zginęły co najmniej 83 osoby. Władzę w Kirgistanie przejął opozycyjny rząd tymczasowy z Otunbajewą na czele. gazeta.pl Czytaj więcej Kirgizja - Bakijew przed sąd, USA pomogą nowym władzom Rosja stoi za zamętem w Kirgistanie? Bakijew: Nie chcę w to wierzyć Kirgistan - Rosja chce zamknięcia bazy USA Rosja wysyła elitarne jednostki do bazy w Kirgistanie
|