Korea Północna ostrzelała południowokoreańską wyspę Yeonpyeong. - Wyszedłem z domu i zobaczyłem, że cała wioska płonie - mówi jeden z mieszkańców wyspy. Bilans ataku to kilkadziesiąt pożarów, 20 rannych osób i dwóch zabitych. Korea Płd. odpowiedziała ogniem i ogłosiła, że "armia jest w stanie najwyższej gotowości".
Atak zaczął się o 14.23 czasu miejscowego, wymiana ognia trwała godzinę. Wyspa Yeonpyeong znajduje się około 3 km na południe od granicy morskiej i 120 km na zachód od Seulu.
- Z powodu ostrzału płonie ok. 60-70 domów - podawała koreańska telewizja. Dwóch południowokoreańskich żołnierzy zginęło, siedemnastu jest rannych - w tym trzech ciężko. Nie wiadomo, czy są jakieś straty wśród cywili, wiadomo natomiast, że trzech jest rannych. Większość pocisków - według różnych relacji mogło być ich od kilkudziesięciu aż do 200 - uderzyła w bazę południowokoreańskiej armii.
Część z ponad tysiąca mieszkańców wyspy została ewakuowana do bunkrów. Niektórzy uciekali w morze kutrami i łodziami rybackimi. W wyniku ostrzału na wyspie nie ma prądu. Po ostrzałach na wyspie rozprzestrzenił się też ogień - jak podają agencje prasowe - do tej pory nieopanowany i ciągle narastający.
"Grzmot i cała wioska płonie"
- Jakiś czas po tym, jak skończyły się południowokoreańskie manewry, pociski spadły na naszą wyspę - mówi agencji AFP 62-letni Woo Soo-Woo. - Było widać rozbłyski i słychać grzmoty. Nagle 10 domów zaczęło płonąc - dodaje. - Wyszedłem z domu, bo usłyszałem grzmot. Zobaczyłem, że cała wioska płonie. Ewakuowałem się, ale jestem śmiertelnie przerażony - opisuje inny mieszkaniec wyspy.
Narada w bunkrze
Ministrowie resortów siłowych Korei Południowej zebrali się na naradę w podziemnym bunkrze na terenie siedziby głowy państwa. Nad wyspę wysłano myśliwce F16, a armia poinformowała, że jest w stanie najwyższej gotowości. Według kancelarii prezydenta Korei Płd., ostrzał Północy może być odpowiedzią na trwające właśnie południowokoreańskie ćwiczenia wojskowe.
Prezydent Korei Południowej - Lee Myung-bak - poinformował, że stara się, żeby incydent nie przerodził się w poważniejszy konflikt. Władze tego kraju poprosiły Koreę Północną o wstrzymanie ostrzału, ale jednocześnie ostrzegły, że jeśli będzie trwał, to Korea Południowa odpowie w zdecydowany sposób. "Lekkomyślna prowokacja"
Do ataku doszło w czasie, gdy specjalny wysłannik USA ds. Korei Płn. Stephen Bosworth podróżuje po krajach regionu po ujawnieniu przez Phenian prac nad wzbogacaniem uranu. Korea Płn. sygnalizowała też ostatnio, że chce wznowić zawieszone dwa lata temu negocjacje sześciostronne w sprawie jej programu atomowego.
- To niewiarygodne - uważa profesor Zhu Feng z Uniwersytetu Pekińskiego. - Dzisiejsze informacje dowodzą, że Korea Płn., niesprowokowana, ostrzelała południowokoreańską wyspę. To lekkomyślna prowokacja. Chcą zrobić dużo hałasu i przeforsować, by negocjacje ułożyły się po ich myśli. To stara sztuczka - dodaje.
Chiński rząd zaapelował o zakończenie ostrzału i wyraził zaniepokojenie sytuacją. Zaapelował również o zwołanie konferencji "szóstki": Korei Północnej, Korei Południowej, Rosji, Chin, USA i Japonii.
Zatargi o wyspę
Yeonpyeong znajduje się zaledwie 12 km od wybrzeży Korei Północnej. Wyspa jest obiektem napięć między oboma państwami m.in., dlatego że wody okalające Yeonpyeong są bogate w ryby. Korea Północna uznaje ją za swoją.
Na Yeonpyeong i sąsiednich wyspach stacjonuje tysiąc południowokoreańskich żołnierzy. Incydenty zbrojne w tym rejonie miały miejsce już w 1999 roku, 2002 roku i 2009 roku.
Wojsko Korei Płn. liczy prawie 1,2 mln żołnierzy i 7,7 mln rezerwistów. Stanowią 40 proc. ludności kraju. Z kolei Korea Południowa posiada 650 tys. żołnierzy i 3 mln rezerwistów. W tym kraju stacjonuje również 28 tys. żołnierzy USA. Rozmowy 6-stronne z Koreą Płn. nie będą wznowione Przebywający w Tokio specjalny wysłannik USA ds Korei Płn., Stephen Bosworth powiedział we wtorek, że nie będzie powrotu do rozbrojeniowych negocjacji 6-stronnych z Phenianem, podczas gdy w Korei Płn. trwają prace nad wzbogacaniem uranu. putBan(34); Wcześniej w poniedziałek Bosworth skomentował w Seulu niedawne ujawnienie przez Phenian nowych instalacji do wzbogacania uranu; uznał je za prowokacyjne, lecz nie zaskakujące. Bosworth dodał, że nie doprowadzi też ono do kryzysu.
Bosworth podróżuje po Azji; po konsultacjach w Korei Płd. udał się do Japonii. Jeszcze w poniedziałek w Seulu amerykański wysłannik nie wykluczał powrotu do rozmów sześciostronnych. USA: Będziemy bronić Korei Płd.Biały Dom oświadczył, że będzie bronił Korei Południowej i pokoju w regionie przed "agresywnymi działaniami" Korei Północnej. Oświadczenie to odpowiedź USA na ostrzelanie przez Koreę Północną południowokoreańskiej wyspy: Yeonpyeong. Biały Dom oświadczył, że mocno potępia atak Korei Północnej na Koreę Południową. Apeluje również o zaniechanie agresywnych akcji. Dodano, że USA będą broniły Korei Południowej, regionalnego pokoju i stabilności.Biały Dom oświadczył, że mocno potępia atak Korei Północnej na Koreę Południową. Apeluje również o zaniechanie agresywnych akcji. Dodano, że USA będą broniły Korei Południowej, regionalnego pokoju i stabilności. Władze USA stwierdziły, że monitorują sytuację na Półwyspie Koreańskim. Zaznaczyły, że żadne oddziały USA, stacjonujące Korei Płd., nie były w rejonie ostrzału.
Zaniepokojenie sytuacją wyraziły również Chiny i Rosja. - Obydwie strony powinny robić więcej dla pokoju i stabilizacji sytuacji na Półwyspie Koreańskim. Powrót do rozmów sześciostronnych jest niezbędny - mówił na konferencji rzecznik chińskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych, Hong Lei.
Korea Północna ostrzelała południowokoreańską wyspę Yeonpyeong. Bilans ataku to kilkadziesiąt pożarów, 20 rannych osób i dwóch zabitych. Korea Płd. odpowiedziała ogniem i ogłosiła, że "armia jest w stanie najwyższej gotowości". gazeta.pl Zobacz : Czy wybuchnie III Wojna Światowa? Jakie wydarzenia ją poprzedzą?!
|